<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774</id><updated>2012-02-16T09:08:36.153+01:00</updated><title type='text'>Saloon Bluźnierców</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>68</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6243378930807903736</id><published>2012-01-30T15:48:00.002+01:00</published><updated>2012-01-30T15:48:50.834+01:00</updated><title type='text'>Mój wkład w ACTA</title><content type='html'>Pasek komiksowy ukazuje się na moim drugim blogu - &lt;b&gt;&lt;a href="http://rednacz.blogspot.com/"&gt;Tentegowanie REDnacza&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, ale że dotyczy ważkiej sprawy praw autorskich i własności intelektualnej, postanowiłem zamieścić go również i tutaj. Od siebie dodam jeszcze - ACTA SRAKTA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-82ohvh1LpXA/TyatsvYO5QI/AAAAAAAACRs/WJbl9A-2SD8/s1600/Baloon_46.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="242" src="http://3.bp.blogspot.com/-82ohvh1LpXA/TyatsvYO5QI/AAAAAAAACRs/WJbl9A-2SD8/s400/Baloon_46.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6243378930807903736?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6243378930807903736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/moj-wkad-w-acta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6243378930807903736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6243378930807903736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/moj-wkad-w-acta.html' title='Mój wkład w ACTA'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-82ohvh1LpXA/TyatsvYO5QI/AAAAAAAACRs/WJbl9A-2SD8/s72-c/Baloon_46.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7070451165002631714</id><published>2012-01-30T15:38:00.001+01:00</published><updated>2012-01-30T15:39:35.408+01:00</updated><title type='text'>Marzy mi się...</title><content type='html'>&lt;b&gt;Marzy mi się program o książkach prowadzony przez świra. Takiego pozytywnie totalnego, który nie zapełnia zdań zbędnymi kurwami ale potrafi przypieprzyć słowem. Który na dzień dobry wsadzi sobie granat do gęby, wyciągnie zawleczkę i zapaćka słuchacza taką krwawą papką szarych komórek (oczywiście ku uciesze i z pożytkiem dla obu stron), lecz w miarę potrzeby wyciszy się, stonuje czy będzie wręcz melancholijny. Chciałbym zobaczyć człowieka znającego się na rzeczy, ale i nie wstydzącego się swojej niewiedzy, który nie wyciera sobie gęby zbędnymi frazesami i nie zmusza do wyrzygiwania przemądrzałych definicji. Który znajdzie wspólny temat do rozmowy z profesorem i średnio rozgarnięteym przedstawicielem ludu pracującego miast i wsi. Którego osądy nie będą sponsorowane przez wydawnictwa, wykrzywiane przez łańcuszek znajomości i sympatii czy wahania nastroju oraz kalendarz dni płodnych. Marzy mi się, a Wam?&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7070451165002631714?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7070451165002631714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/marzy-mi-sie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7070451165002631714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7070451165002631714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/marzy-mi-sie.html' title='Marzy mi się...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8714407131701394330</id><published>2012-01-17T18:54:00.002+01:00</published><updated>2012-01-30T09:34:04.657+01:00</updated><title type='text'>ROMANTYCZNY KONKURS LITERACKI</title><content type='html'>&lt;b&gt;Portal kulturalny duże Ka i Kanał Zone Romantica - najbardziej kobieca telewizja w Polsce, ogłaszają konkurs literacki na opowiadanie miłosne!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1ttDLKZKmhg/TxW1aBxdA9I/AAAAAAAAB4A/vq1GiSkhYq8/s1600/ZoneRomantica_logo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="87" src="http://3.bp.blogspot.com/-1ttDLKZKmhg/TxW1aBxdA9I/AAAAAAAAB4A/vq1GiSkhYq8/s200/ZoneRomantica_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-I3hbTxIRmN8/TxW1dUNRaUI/AAAAAAAAB4I/1Dceac1_3YM/s1600/dK_logo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="102" src="http://4.bp.blogspot.com/-I3hbTxIRmN8/TxW1dUNRaUI/AAAAAAAAB4I/1Dceac1_3YM/s200/dK_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Chcąc krzewić w narodzie kulturę pisania, czytania oraz wzniecać pozytywne odruchy serca, zapraszamy serdecznie wszystkich piszących do nadsyłania do 1 kwietnia br. swoich prac o objętości do 30 tysięcy znaków (ze spacjami) na adres: &lt;b&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Nie narzucamy tematu - ma być pięknie i romantycznie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Prace oceniać będzie jury w składzie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Maria Ulatowska&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; (przewodnicząca), autorka książek "Sosnowe dziedzictwo", "Pensjonat Sosnówka" i "Domek nad morzem"&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Agnieszka Lingas-Łoniewska&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;, autorka książek "Bez przebaczenia", "Zakręty losu", "Zakład o miłość"&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Mariola Zaczyńska&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;, autorka książek "Gonić króliczka" i "Jak to robią twardzielki".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nagrody:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; miejsce - 500 zł&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt; miejsce - 300 zł&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; miejsce - 200 zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo przewidziane są cenne nagrody rzeczowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi podczas Warszawskich Targów Książki w dniach 10-13 maja 2012 r. zaś nagrodzone prace lub ich obszerne fragmenty ukażą się w targowym wydaniu drukowanym dużego Ka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przewidywane jest także wydanie ebooka z wybranymi pracami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;REGULAMIN KONKURSU&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. &lt;/b&gt;Organizatorem Ogólnopolskiego Konkursu na opowiadanie miłosne "Romantyczny Konkurs Literacki" jest portal kulturalny duże Ka. Partnerem akcji jest kanał Zone Romantica.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;/b&gt;Celem konkursu jest promocja czytelnictwa i romansu jako gatunku literackiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; Przedmiotem konkursu jest opowiadanie miłosne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. &lt;/b&gt;Prace konkursowe - opowiadania miłosne o długości nieprzekraczającej 30 tys. znaków (wraz ze spacjami), napisane w języku polskim - należy przesłać do 1 kwietnia 2012 r. na adres: konkursy@duzeka.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. &lt;/b&gt;Nadesłane opowiadania nie mogą być wcześniej ogłoszone drukiem ani opublikowane na stronach internetowych, a także nagradzane w innych konkursach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6.&lt;/b&gt; Prace konkursowe winny być opatrzone godłem słownym. Do e-maila zawierającego załącznik w postaci opowiadania należy dołączyć drugi, oznaczoną tym samym godłem, zawierający dane autora: imię, nazwisko, adres, telefon, e-mail.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7. &lt;/b&gt;Konkursowe opowiadanie podlegać będą ocenie przez jury w składzie:&lt;br /&gt;- Maria Ulatowska&lt;br /&gt;- Agnieszka Lingas-Łoniewska&lt;br /&gt;- Mariola Zaczyńska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;8. &lt;/b&gt;Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi do końca kwietnia br.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;9.&lt;/b&gt; Zwycięskie prace lub ich fragmenty pojawią się w specjalnej wkładce konkursowej w ramach drukowanego wydania dużego Ka towarzyszącego Warszawskim Targom Książki, grupa półfinalistów uhonorowana zostanie publikacją w specjalnym ebooku, natomiast wszystkie opowiadania udostępnione zostaną na specjalnej stronie konkursowej i poddane ocenie przez Czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;10. &lt;/b&gt;Nagrody ufundowane przez sponsora tytularnego, czyli kanał Zone Romantica i pozostałych sponsorów zostaną wysłane pocztą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;11. &lt;/b&gt;Przystąpienie do udziału w konkursie jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych przez organizatorów zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. Organizatorzy informują uczestników, że ich dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie w związku z wykonaniem postanowień niniejszego regulaminu, w celu przeprowadzenia konkursu i jego promocji oraz informowania o konkursie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;12.&lt;/b&gt; Wzięcie udziału w konkursie jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na regulaminowe warunki uczestnictwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;13.&lt;/b&gt; Organizatorzy nie zwracają nadesłanych na konkurs prac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;14. &lt;/b&gt;Wykładnia niniejszego regulaminu należy do organizatorów.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8714407131701394330?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8714407131701394330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/konkurs-literacki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8714407131701394330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8714407131701394330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/konkurs-literacki.html' title='ROMANTYCZNY KONKURS LITERACKI'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1ttDLKZKmhg/TxW1aBxdA9I/AAAAAAAAB4A/vq1GiSkhYq8/s72-c/ZoneRomantica_logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-5210171086995896821</id><published>2012-01-14T17:56:00.000+01:00</published><updated>2012-01-14T18:23:27.058+01:00</updated><title type='text'>Marilyn Monroe - zaczytana blondynka...</title><content type='html'>&lt;b&gt;Marilyn Monroe to znana całemu światu hollywodzka gwiazda, bogini seksu i najbardziej rozpoznawalna blondynka na tym łez padole. W większości filmów wcielała się w role głupiutkiej choć ponętnej niewiasty i taki też wizerunek przylgnął do niej prywatnie. A przecież Norma Jean Mortensen (tak brzmi Jej prawdziwe nazwisko) nie dość, że urodziła się jako naturalna brunetka, posiadała własną firmę produkcyjną (Marilyn Monroe Productions Inc.), angażowała się politycznie, to była też... nałogową miłośniczką książek!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WIB3-l8l4Hg/TxGy1UhhtCI/AAAAAAAABuw/fHEAoSceq0c/s1600/MarilynMonroe_book_07.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="162" src="http://1.bp.blogspot.com/-WIB3-l8l4Hg/TxGy1UhhtCI/AAAAAAAABuw/fHEAoSceq0c/s320/MarilynMonroe_book_07.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_Sub2pd2rTo/TxGy1595R3I/AAAAAAAABu0/JlrL5EpUSMw/s1600/MarilynMonroe_book_06.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="209" src="http://4.bp.blogspot.com/-_Sub2pd2rTo/TxGy1595R3I/AAAAAAAABu0/JlrL5EpUSMw/s320/MarilynMonroe_book_06.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Podczas jednego z wywiadów, jaki udzieliła francuskiemu dziennikarzowi Georgesowi Belmontowi, wspominając o początkach kariery, Marilyn powiedziała:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Nikt nie wiedział co dzieje się w moim prywatnym życiu, bo widoczna byłam tylko podczas oficjalnych spotkań czy premier. Nie miałam możliwości ukończyć szkoły średniej, więc rozpoczęłam naukę wieczorową na UCLA (Uniwersytet Kalifornijski, kampus Los Angeles - University of California, Los Angeles, popularnie UCLA - publiczny amerykański uniwersytet oferujący studia licencjackie, magisterskie, doktoranckie i dalsze). Miałam tam zajęcia z historii, literatury. Zaczęłam też dużo czytać.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-r1etPh1wMn0/TxGzQSSTocI/AAAAAAAABvA/q-sskQ3rFwc/s1600/MarilynMonroe_book_08.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-r1etPh1wMn0/TxGzQSSTocI/AAAAAAAABvA/q-sskQ3rFwc/s400/MarilynMonroe_book_08.jpg" width="322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Xj50O7Gslps/TxGzQ2wgDYI/AAAAAAAABvE/L12bBmi_phQ/s1600/MarilynMonroe_book_09.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="243" src="http://3.bp.blogspot.com/-Xj50O7Gslps/TxGzQ2wgDYI/AAAAAAAABvE/L12bBmi_phQ/s320/MarilynMonroe_book_09.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Potwierdzają to liczne fotografie, na których pojawia się aktorka. Chyba najbardziej naturalne są te zrobione przez Eve Arnolda.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Zdjęcia powstały, podczas pracy na plaży na Long Island. Kiedy po nią pojechałem, spytałem co czyta. Chciałem wiedzieć jak spędza wolny czas. Miała w samochodzie "Ulyssesa". Kiedy zatrzymaliśmy się przy jakimś placu zabaw, ona wyjęła książkę, a ja załadowałem kliszę do aparatu i zacząłem robić zdjęcia&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VuvSUmQ5E3c/TxGxXOLsWNI/AAAAAAAABuQ/tG064bIlH6A/s1600/MarilynMonroe_book_03.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-VuvSUmQ5E3c/TxGxXOLsWNI/AAAAAAAABuQ/tG064bIlH6A/s400/MarilynMonroe_book_03.jpg" width="293" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TJUx-v2wvxw/TxGxXidq_9I/AAAAAAAABuU/vcVtdzBcFeM/s1600/MarilynMonroe_book_02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-TJUx-v2wvxw/TxGxXidq_9I/AAAAAAAABuU/vcVtdzBcFeM/s400/MarilynMonroe_book_02.jpg" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;To co widać na tych oraz wielu innych zdjęciach zaprzecza schematowi głupiej platynowej blondynki. Książki pochłaniają Marilyn całkowicie. Gwiazda zdaje się nie zauważać aparatu i fotografa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co zawierała przeszło 400-tomowa biblioteka aktorki? Są klasycy - John Milton, Gustav Flaubert, Khalil Gibran, współcześni Jej pisarze - Ernest Hemingway, Samuel Beckett, i Jack Kerouac, są pozycje czwartego męża aktorki, czyli Arthura Millera, są wreszcie biografie znanych ludzi, w tym sześciotomowe opracowanie na temat Abrahama Lincolna pióra Carla Sandburg'sa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Duży wpływ na gust literacki Monroe miał spotkany w 1952 roku dramaturg Arthur Miller, którego aktorka poślubiła 29 czerwca 1956 roku. &lt;/i&gt;- napisał dla Vanity Fair Sam Kashner - &lt;i&gt;To właśnie dzięki niemu Marilyn potrafiła kupić w księgarni Martindale w Beverly Hills trzytomowe dzieło "Życie i praca Zygmunta Freuda". Ona była naprawdę dumna z tego, że poślubiła jednego z nawiększych i najbardziej szanowanych amerykańskich intelektualistów.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać to zresztą na zdjęciu z 1952 roku, wykonanym przez Bena Rossa, na którym aktorka trzyma w ręku książkę swego przyszłego męża, czyli "Śmierć komiwojażera".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0UC9rXYxxnw/TxGwuzY-q7I/AAAAAAAABuI/D5XJZ9KHvik/s1600/MarilynMonroe_book_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-0UC9rXYxxnw/TxGwuzY-q7I/AAAAAAAABuI/D5XJZ9KHvik/s400/MarilynMonroe_book_01.jpg" width="281" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Jednak najbardziej znanymi zdjęciami Monroe są te wykonane przez Alfreda Eisenstaedta dla magazynu LIFE w 1953 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Dd-WYtuMHxM/TxGxzMWPZBI/AAAAAAAABug/ov-7TBkfYzA/s1600/MarilynMonroe_book_05.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-Dd-WYtuMHxM/TxGxzMWPZBI/AAAAAAAABug/ov-7TBkfYzA/s400/MarilynMonroe_book_05.jpg" width="261" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-JIhyJQv5rRs/TxGxz6ASWHI/AAAAAAAABuk/_6J9GGBNl8M/s1600/MarilynMonroe_book_04.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-JIhyJQv5rRs/TxGxz6ASWHI/AAAAAAAABuk/_6J9GGBNl8M/s400/MarilynMonroe_book_04.jpg" width="263" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-5210171086995896821?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/5210171086995896821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/marilyn-monroe-zaczytana-blondynka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5210171086995896821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5210171086995896821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/marilyn-monroe-zaczytana-blondynka.html' title='Marilyn Monroe - zaczytana blondynka...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WIB3-l8l4Hg/TxGy1UhhtCI/AAAAAAAABuw/fHEAoSceq0c/s72-c/MarilynMonroe_book_07.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6783029916905600307</id><published>2012-01-01T23:14:00.001+01:00</published><updated>2012-01-01T23:14:31.870+01:00</updated><title type='text'>Jak zaprosić dzieci do biblioteki...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/aTbIWl2rpRs/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aTbIWl2rpRs&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/aTbIWl2rpRs&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6783029916905600307?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6783029916905600307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/jak-zaprosic-dzieci-do-biblioteki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6783029916905600307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6783029916905600307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/jak-zaprosic-dzieci-do-biblioteki.html' title='Jak zaprosić dzieci do biblioteki...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-5600741705197884469</id><published>2012-01-01T21:24:00.002+01:00</published><updated>2012-01-05T01:45:47.946+01:00</updated><title type='text'>Pulp fiction ożywione</title><content type='html'>&lt;b&gt;Kolejnym artystą, który wykorzystuje książki do trójwymiarowych wycinanek jest Thomas Allen.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym wypadku tworzywem są okładki książek i magazynów pulp fiction wydawanych od 1896 do lat 50-tych XX wieku. Typowy rozmiar takiego wydawnictwa to siedem na dziesięć cali (17,78x25,4 cm), grubość pół cala (1,27 cm) i 128 stron objętości. Książki drukowane były na tanim papierze z poszarpanymi krawędziami (bez cięcia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-exdHQWDQL90/TwDArUHALNI/AAAAAAAABXw/oOQYa01gOQU/s1600/ThomasAllen_18.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="242" src="http://3.bp.blogspot.com/-exdHQWDQL90/TwDArUHALNI/AAAAAAAABXw/oOQYa01gOQU/s320/ThomasAllen_18.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4ZIpUdGXLuA/TwDAr4cW9OI/AAAAAAAABX0/o-3-DXcEL0E/s1600/ThomasAllen_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-4ZIpUdGXLuA/TwDAr4cW9OI/AAAAAAAABX0/o-3-DXcEL0E/s320/ThomasAllen_01.jpg" width="250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6fe-8QwVkTY/TwDAsA_Nw9I/AAAAAAAABX8/uGaxckfu9Qs/s1600/ThomasAllen_02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-6fe-8QwVkTY/TwDAsA_Nw9I/AAAAAAAABX8/uGaxckfu9Qs/s320/ThomasAllen_02.jpg" width="248" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IuJNxG7_UOk/TwDAs0LIDLI/AAAAAAAABYE/8oLOfF2B71A/s1600/ThomasAllen_03.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="248" src="http://4.bp.blogspot.com/-IuJNxG7_UOk/TwDAs0LIDLI/AAAAAAAABYE/8oLOfF2B71A/s320/ThomasAllen_03.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pHa78803oYc/TwDAtEnRGuI/AAAAAAAABYI/yXu9jGHCUPs/s1600/ThomasAllen_04.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://2.bp.blogspot.com/-pHa78803oYc/TwDAtEnRGuI/AAAAAAAABYI/yXu9jGHCUPs/s320/ThomasAllen_04.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Eh6zSwX435A/TwDAtULjUEI/AAAAAAAABYU/8cDs8asJvQ0/s1600/ThomasAllen_05.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="249" src="http://4.bp.blogspot.com/-Eh6zSwX435A/TwDAtULjUEI/AAAAAAAABYU/8cDs8asJvQ0/s320/ThomasAllen_05.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8fBokoEtS_U/TwDAuQN7o1I/AAAAAAAABYc/z05bH5fBusE/s1600/ThomasAllen_06.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-8fBokoEtS_U/TwDAuQN7o1I/AAAAAAAABYc/z05bH5fBusE/s320/ThomasAllen_06.jpg" width="246" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-c45-l_v5x1g/TwDAu98kT6I/AAAAAAAABYg/CSsM7dmfGmo/s1600/ThomasAllen_07.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="252" src="http://4.bp.blogspot.com/-c45-l_v5x1g/TwDAu98kT6I/AAAAAAAABYg/CSsM7dmfGmo/s320/ThomasAllen_07.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-y43BtWW71h8/TwDAvibeMiI/AAAAAAAABYo/ITMh_gs7pQA/s1600/ThomasAllen_08.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-y43BtWW71h8/TwDAvibeMiI/AAAAAAAABYo/ITMh_gs7pQA/s320/ThomasAllen_08.jpg" width="241" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-w2oUt1WvRCE/TwDAwE4x-8I/AAAAAAAABYw/lQcY-zhEl3k/s1600/ThomasAllen_09.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-w2oUt1WvRCE/TwDAwE4x-8I/AAAAAAAABYw/lQcY-zhEl3k/s320/ThomasAllen_09.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zVzyFmT_KOE/TwDAwpknSOI/AAAAAAAABY4/l0ookmJC1wE/s1600/ThomasAllen_10.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="246" src="http://4.bp.blogspot.com/-zVzyFmT_KOE/TwDAwpknSOI/AAAAAAAABY4/l0ookmJC1wE/s320/ThomasAllen_10.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dqeP0gEcDFc/TwDAw1f9mrI/AAAAAAAABZA/KYVsHirH7hc/s1600/ThomasAllen_11.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-dqeP0gEcDFc/TwDAw1f9mrI/AAAAAAAABZA/KYVsHirH7hc/s320/ThomasAllen_11.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dj72dk50ISo/TwDAxeed20I/AAAAAAAABZE/6Wh2Q7W-hMU/s1600/ThomasAllen_12.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-dj72dk50ISo/TwDAxeed20I/AAAAAAAABZE/6Wh2Q7W-hMU/s320/ThomasAllen_12.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HOgqcYUzE7U/TwDAx79mXXI/AAAAAAAABZM/dOLrdfUlnE0/s1600/ThomasAllen_13.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-HOgqcYUzE7U/TwDAx79mXXI/AAAAAAAABZM/dOLrdfUlnE0/s320/ThomasAllen_13.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4-USWwH7RRc/TwDAyRCy7XI/AAAAAAAABZQ/OW097hlb0XE/s1600/ThomasAllen_14.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-4-USWwH7RRc/TwDAyRCy7XI/AAAAAAAABZQ/OW097hlb0XE/s320/ThomasAllen_14.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZC4STBLl9wo/TwDAy9SE4XI/AAAAAAAABZY/LpWTa-3OEhg/s1600/ThomasAllen_15.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZC4STBLl9wo/TwDAy9SE4XI/AAAAAAAABZY/LpWTa-3OEhg/s320/ThomasAllen_15.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3AS3lkaahYQ/TwDAzAiuD1I/AAAAAAAABZo/EMEhlt3KaOc/s1600/ThomasAllen_16.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-3AS3lkaahYQ/TwDAzAiuD1I/AAAAAAAABZo/EMEhlt3KaOc/s320/ThomasAllen_16.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ug7_6l4YdqM/TwDA0LvVtPI/AAAAAAAABZw/L17Jof4pVvY/s1600/ThomasAllen_17.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-ug7_6l4YdqM/TwDA0LvVtPI/AAAAAAAABZw/L17Jof4pVvY/s320/ThomasAllen_17.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-5600741705197884469?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/5600741705197884469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/pulp-fiction-ozywione.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5600741705197884469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5600741705197884469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/pulp-fiction-ozywione.html' title='Pulp fiction ożywione'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-exdHQWDQL90/TwDArUHALNI/AAAAAAAABXw/oOQYa01gOQU/s72-c/ThomasAllen_18.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8828941289691047069</id><published>2012-01-01T20:51:00.001+01:00</published><updated>2012-01-01T20:56:25.507+01:00</updated><title type='text'>Brian Detmen - rzeźbiarz książek</title><content type='html'>&lt;b&gt;Brian Detmen urodził się w 1974 r., dorastał i wychowywał w Naperville w stanie Illinois. Do 2006 roku mieszkał w Chicago, gdzie w 1997 roku uzyskał tytuł licencjata sztuk pięknych na Columbia College. W trakcie nauki i po zakończeniu nauki Dettmer pracował jako grafik i projektant. W 2006 roku wraz z żoną przeniósł się do Atlanty, gdzie mieszka i pracuje do dziś.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na studiach Brian koncentrował się głównie na malarstwie, szybko jednak zainteresował się związkiem między typografią, fotografią i malarstwem. Początkowo wklejał warstwowo części gazet i książek na płótno, od 200o roku zaczął eksperymentować z wycinaniem najprzeróżniejszych kształtów w książkach.&lt;br /&gt;Zresztą zobaczcie sami niektóre prace tego książkowego rzeźbiarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;WARSZTAT:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MfwQOT7UPEk/TwC3a45BPBI/AAAAAAAABVI/FSH2tHoT5VI/s1600/BrianDetmen_05.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-MfwQOT7UPEk/TwC3a45BPBI/AAAAAAAABVI/FSH2tHoT5VI/s400/BrianDetmen_05.jpg" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XZYb5ZdAhOU/TwC3bsUl2FI/AAAAAAAABVM/CcrC7cWRDbI/s1600/BrianDetmen_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-XZYb5ZdAhOU/TwC3bsUl2FI/AAAAAAAABVM/CcrC7cWRDbI/s400/BrianDetmen_01.jpg" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Nz0lAR5doWM/TwC3cK2wJtI/AAAAAAAABVY/MTN7UISE5Vw/s1600/BrianDetmen_02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-Nz0lAR5doWM/TwC3cK2wJtI/AAAAAAAABVY/MTN7UISE5Vw/s400/BrianDetmen_02.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ynMSJykvOEk/TwC3dIZaNBI/AAAAAAAABVc/LtDgEv-FprM/s1600/BrianDetmen_03.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-ynMSJykvOEk/TwC3dIZaNBI/AAAAAAAABVc/LtDgEv-FprM/s400/BrianDetmen_03.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7bhs8w42gMc/TwC3dm5irlI/AAAAAAAABVk/keLYPhQI7KE/s1600/BrianDetmen_04.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-7bhs8w42gMc/TwC3dm5irlI/AAAAAAAABVk/keLYPhQI7KE/s400/BrianDetmen_04.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;PRACE:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gepN4ei5gao/TwC4v6_R_6I/AAAAAAAABV0/T5oe7B9cnEw/s1600/BrianDetmen_20.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-gepN4ei5gao/TwC4v6_R_6I/AAAAAAAABV0/T5oe7B9cnEw/s400/BrianDetmen_20.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-peZKFVJ1XDk/TwC4wrXSLnI/AAAAAAAABV4/zmspnokd224/s1600/BrianDetmen_06.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-peZKFVJ1XDk/TwC4wrXSLnI/AAAAAAAABV4/zmspnokd224/s400/BrianDetmen_06.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qGBtEtHLBlM/TwC4w7OePxI/AAAAAAAABWA/lQi-he4Iu-k/s1600/BrianDetmen_07.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-qGBtEtHLBlM/TwC4w7OePxI/AAAAAAAABWA/lQi-he4Iu-k/s400/BrianDetmen_07.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eDCCA5lDVmc/TwC4xbioI5I/AAAAAAAABWI/3P6oRpB8oUE/s1600/BrianDetmen_08.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-eDCCA5lDVmc/TwC4xbioI5I/AAAAAAAABWI/3P6oRpB8oUE/s400/BrianDetmen_08.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XELooEHonzE/TwC4yP1UuGI/AAAAAAAABWU/QfMyFsWMark/s1600/BrianDetmen_09.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-XELooEHonzE/TwC4yP1UuGI/AAAAAAAABWU/QfMyFsWMark/s400/BrianDetmen_09.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-i-rWwVV-LM0/TwC4zBKxLtI/AAAAAAAABWY/__pSDffLKuU/s1600/BrianDetmen_10.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-i-rWwVV-LM0/TwC4zBKxLtI/AAAAAAAABWY/__pSDffLKuU/s400/BrianDetmen_10.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zBNqmWR4MVY/TwC4zroMbgI/AAAAAAAABWg/DMGxtcBVV1o/s1600/BrianDetmen_11.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-zBNqmWR4MVY/TwC4zroMbgI/AAAAAAAABWg/DMGxtcBVV1o/s400/BrianDetmen_11.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Z-qYp0Qnkhk/TwC40dGYYnI/AAAAAAAABWo/95tZZOzkTsY/s1600/BrianDetmen_12.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-Z-qYp0Qnkhk/TwC40dGYYnI/AAAAAAAABWo/95tZZOzkTsY/s400/BrianDetmen_12.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SRnhxUgJejU/TwC4032fCnI/AAAAAAAABW0/gPC5PzaVRg4/s1600/BrianDetmen_13.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-SRnhxUgJejU/TwC4032fCnI/AAAAAAAABW0/gPC5PzaVRg4/s400/BrianDetmen_13.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JbZn4_hub3s/TwC41ji249I/AAAAAAAABW8/yV0lFBZ8uWc/s1600/BrianDetmen_14.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-JbZn4_hub3s/TwC41ji249I/AAAAAAAABW8/yV0lFBZ8uWc/s400/BrianDetmen_14.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Tb97JGWKB1Q/TwC42VRPyFI/AAAAAAAABXA/O1Up8nz3bXo/s1600/BrianDetmen_15.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-Tb97JGWKB1Q/TwC42VRPyFI/AAAAAAAABXA/O1Up8nz3bXo/s400/BrianDetmen_15.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8kynbO7Zkus/TwC425klOcI/AAAAAAAABXI/ohGCxHXNdMo/s1600/BrianDetmen_16.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-8kynbO7Zkus/TwC425klOcI/AAAAAAAABXI/ohGCxHXNdMo/s400/BrianDetmen_16.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Op_K7-ZAwQc/TwC43tL_n5I/AAAAAAAABXQ/_qqTEAMhbXI/s1600/BrianDetmen_17.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-Op_K7-ZAwQc/TwC43tL_n5I/AAAAAAAABXQ/_qqTEAMhbXI/s400/BrianDetmen_17.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-asDdNwhILV8/TwC4392izZI/AAAAAAAABXU/RQuN1bsYvjo/s1600/BrianDetmen_18.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-asDdNwhILV8/TwC4392izZI/AAAAAAAABXU/RQuN1bsYvjo/s400/BrianDetmen_18.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UAxRqBd2Le0/TwC44ZwQDnI/AAAAAAAABXg/z4iBfL18DiM/s1600/BrianDetmen_19.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-UAxRqBd2Le0/TwC44ZwQDnI/AAAAAAAABXg/z4iBfL18DiM/s400/BrianDetmen_19.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8828941289691047069?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8828941289691047069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/brian-detmen-rzezbiarz-ksiazek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8828941289691047069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8828941289691047069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/brian-detmen-rzezbiarz-ksiazek.html' title='Brian Detmen - rzeźbiarz książek'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MfwQOT7UPEk/TwC3a45BPBI/AAAAAAAABVI/FSH2tHoT5VI/s72-c/BrianDetmen_05.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-3551875345817408806</id><published>2012-01-01T19:32:00.001+01:00</published><updated>2012-01-01T19:32:07.085+01:00</updated><title type='text'>Książki obnażone...</title><content type='html'>&lt;b&gt;Biografie i autobiografie to formy ekshibicjonizmu. Motyw ten wykorzystała agencja Ars Thenea w kampanii reklamowej wykonanej dla Ideas Books, księgarni mającej w swych zasobach sporą ofertę pozycji auto- i biograficznych ikon pop kultury. Przed czytelnikami obnaża się więc przedstawicielka filmu, czyli Marylin Monroe, sportu - Andre Agassi i muzyki - Elvis Presley.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-H60cwaICefY/TwCmeSV51KI/AAAAAAAABUk/4kuZxSatm_w/s1600/IdeasBooks_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-H60cwaICefY/TwCmeSV51KI/AAAAAAAABUk/4kuZxSatm_w/s400/IdeasBooks_01.jpg" width="282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LQe-c132eo4/TwCmh-9BN3I/AAAAAAAABUw/wPVvSmx87JQ/s1600/IdeasBooks_02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-LQe-c132eo4/TwCmh-9BN3I/AAAAAAAABUw/wPVvSmx87JQ/s400/IdeasBooks_02.jpg" width="282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CKJyxFhkSWw/TwCmlc_dHOI/AAAAAAAABU8/UnKwmew2DfA/s1600/IdeasBooks_03.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-CKJyxFhkSWw/TwCmlc_dHOI/AAAAAAAABU8/UnKwmew2DfA/s400/IdeasBooks_03.jpg" width="282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-3551875345817408806?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/3551875345817408806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/ksiazki-obnazone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3551875345817408806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3551875345817408806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2012/01/ksiazki-obnazone.html' title='Książki obnażone...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-H60cwaICefY/TwCmeSV51KI/AAAAAAAABUk/4kuZxSatm_w/s72-c/IdeasBooks_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-2026962454141466285</id><published>2011-12-16T13:10:00.001+01:00</published><updated>2011-12-16T16:47:42.331+01:00</updated><title type='text'>Najlepszy blog 2012 roku, czyli druga edycja e-buki!</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jesteś twórcą/-czynią blogu o książkach lub jej okolicach, ewentualnie znasz taki - wyślij nam jego adres (musisz mieć jednak zgodę autora/-ki, właściciela/-ki) i zawalcz lub daj komuś szansę zyskać tytuł Najlepszego Blogu Książkowego 2012 roku i wygrać kampanię reklamową na portalu duże Ka, w jego wersji drukowanej i... kufer pełen książek!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkurs skierowany jest do twórców blogów poświęconych książce, ilustracji i czytelnictwu (w konkursie nie mogą brać udziału strony związane z wydawnictwami), skierowanych zarówno do dorosłego, dziecięcego i młodzieżowego odbiorcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZfDd6E_nH-0/TuszvQKC0yI/AAAAAAAABK8/XhKXQS7sFkc/s1600/Kufer_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZfDd6E_nH-0/TuszvQKC0yI/AAAAAAAABK8/XhKXQS7sFkc/s320/Kufer_01.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Taki kuferek pełen książek dostanie zwycięzca e-buki&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;Konkurs przebiegać będzie dwuetapowo:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. &lt;/b&gt;do 15 września 2012 roku czekamy na Wasze propozycje, wśród których wytypujemy grupę finałową (lista taka pojawi się do 20 września 2012 r. na portalu duże Ka, Papierowym Psie oraz Saloonie Bluźnierców). Na Wasze propozycje czekamy pod adresem: &lt;b&gt;&lt;a href="mailto:konkursy@duzeka.pl"&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; - tytuł maila - e-buka 2012.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;/b&gt;Wszystkie zgłoszone blogi będą miały szansę zdobyć dodatkowo nagrodę Czytelników (drewnianą e-bukę) oraz nagrodę specjalną REDnacza. Możliwość głosowania na ulubiony blog zostanie uruchomiona wraz z ogłoszeniem finalistów akcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-laeMWXxR0Pg/Tus1LvUe5GI/AAAAAAAABLM/eJzZAgL0z2w/s1600/buka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-laeMWXxR0Pg/Tus1LvUe5GI/AAAAAAAABLM/eJzZAgL0z2w/s320/buka.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nagroda czytelników&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;3. &lt;/b&gt;Reklama zwycięskiego blogu bojawi się w wydaniu drukowanym dużego na na 16. Targach Książki w Krakowie, które odbywać się będą w dniach 25-28 października 2012 r., zaś reklama na portalu w dowolnie wybranym czasie (przez okres nie dłuższy niż dwa tygodnie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VvLCZRyA658/Tus0fxERwOI/AAAAAAAABLE/-eHVA00LEoA/s1600/Czytam_reklama.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="169" src="http://1.bp.blogspot.com/-VvLCZRyA658/Tus0fxERwOI/AAAAAAAABLE/-eHVA00LEoA/s320/Czytam_reklama.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Reklama zwycięskiego portalu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Wszelkie pytania prosimy kierować na konkursowy adres mailowy podany powyżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam, że w roku 2011 wygrał blog Czytam więc jestem. Co znalazło się w zwycięskim kuferku zobaczycie &lt;b&gt;&lt;a href="http://kalioczyta.blogspot.com/2011/11/kufer-peen-ksiazek.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrodę czytelników zdobył blog &lt;b&gt;&lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Beznadziejnie zacofany w lekturze&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, a nagrodę REDnacza blog &lt;b&gt;&lt;a href="http://ksiazkinaczacie.blox.pl/html"&gt;Książki na czacie&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-2026962454141466285?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/2026962454141466285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/najlepszy-blog-2012-roku-czyli-druga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2026962454141466285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2026962454141466285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/najlepszy-blog-2012-roku-czyli-druga.html' title='Najlepszy blog 2012 roku, czyli druga edycja e-buki!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZfDd6E_nH-0/TuszvQKC0yI/AAAAAAAABK8/XhKXQS7sFkc/s72-c/Kufer_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-187843317416995377</id><published>2011-12-15T21:56:00.002+01:00</published><updated>2011-12-15T21:56:56.589+01:00</updated><title type='text'>Polecam - książkę również!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/zNVf3w3TKj4/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zNVf3w3TKj4&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/zNVf3w3TKj4&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-187843317416995377?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/187843317416995377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/polecam-ksiazke-rowniez.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/187843317416995377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/187843317416995377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/polecam-ksiazke-rowniez.html' title='Polecam - książkę również!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7755452112986648242</id><published>2011-12-06T13:01:00.001+01:00</published><updated>2011-12-06T19:22:41.865+01:00</updated><title type='text'>Czytamy pod choinką!</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zapraszamy wszystkich kochających książki do głośnego czytania pod Choinką. Chcemy pokazać, że darzymy Literaturę Piękną (ale również i Jej mniej klasyczną odmianę) bardzo ciepłym uczuciem.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to nie wszystko.&lt;br /&gt;Jest to również nowa formuła literackiego flashmobu, pokazującego, że czytać można zawsze i wszędzie - o każdej porze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pbcDwYE5wxQ/Tt5dalSncyI/AAAAAAAABH8/jHV5hwTgcH4/s1600/Baner_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="206" src="http://1.bp.blogspot.com/-pbcDwYE5wxQ/Tt5dalSncyI/AAAAAAAABH8/jHV5hwTgcH4/s320/Baner_01.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Będziemy czytać:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- w Warszawie (na Placu Zamkowym)&lt;br /&gt;- w Piekarach Śląskich (plac u zbiegu ul. Miarki i Bytomskiej)&lt;br /&gt;- w Jarocinie (przy choince na Rynku)&lt;br /&gt;- w Rudzie Śląskiej (na Rynku przy magistracie, pl. Jana Pawła II)&lt;br /&gt;- w Zabrzu (na placu Wolności)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a o wielu nowych miejscach będziemy informować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcemy również pokazać, że książka jest idealnym prezentem pod choinkę - a jak udowodnić to dobitniej, niż poprzez masowe czytanie właśnie pod Największą Choinką w Warszawie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczymy na to, że poprzez Wasz udział, uda nam się spełnić jeszcze jeden cel – ustanowienie rekordu w liczbie „Czytających na głos pod Choinką”. Nie bójcie się zatem przyprowadzić swoich znajomych.&lt;br /&gt;Będziemy czytać fragment „Opowieści wigilijnej” Dickensa - powieści ponadczasowej i powieści na czasie. Fragment, który przeczytamy został zamieszczony &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.duzeka.pl/PP/TekstOpowiesci.pdf"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Wszystkich chętnych do pomocy w pobiciu tego rekordu prosimy o zerknięcie na ten adres i wydrukowanie jednej strony tekstu oraz pojawienie się na Placu Zamkowym w najbliższą środę (07.12) o godzinie 18.08.&lt;br /&gt;Czytanie rozpoczynamy punktualnie o 18.10. Po lekturze będzie jeszcze chwila ciszy - skoro już wszyscy będziemy pod choinką warto pomyśleć sobie wigilijne życzenie i poprosić Mikołaja o wymarzoną książkę.&lt;br /&gt;Po godzinie 18tej może już być dość ciemno – nie zapomnijcie więc przynieść ze sobą czegoś, co pozwoli Wam oświetlić kartkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pamiętajcie - robimy to, bo kochamy książki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7755452112986648242?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7755452112986648242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/czytamy-pod-choinka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7755452112986648242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7755452112986648242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/czytamy-pod-choinka.html' title='Czytamy pod choinką!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-pbcDwYE5wxQ/Tt5dalSncyI/AAAAAAAABH8/jHV5hwTgcH4/s72-c/Baner_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-4530561474171134732</id><published>2011-12-05T09:10:00.001+01:00</published><updated>2011-12-05T09:10:32.917+01:00</updated><title type='text'>Aż miło popatrzeć...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/Pw5LlSKKG3M/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Pw5LlSKKG3M&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/Pw5LlSKKG3M&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-4530561474171134732?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/4530561474171134732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/az-mio-popatrzec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4530561474171134732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4530561474171134732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/12/az-mio-popatrzec.html' title='Aż miło popatrzeć...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-300250135838228004</id><published>2011-11-28T17:50:00.001+01:00</published><updated>2011-11-28T17:52:33.461+01:00</updated><title type='text'>Nie karm książkowego potwora!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Akcję zapoczątkowaną niedawno na facebooku wsparł właśnie znany polski satyryk - Szczepan Sadurki!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-a8szjxVAqQY/TtO8Kwmc_1I/AAAAAAAABFk/9aE1RFxKraU/s1600/NKKP_Sadurski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-a8szjxVAqQY/TtO8Kwmc_1I/AAAAAAAABFk/9aE1RFxKraU/s400/NKKP_Sadurski.jpg" width="348" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-300250135838228004?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/300250135838228004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/11/nie-karm-ksiazkowego-potwora_28.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/300250135838228004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/300250135838228004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/11/nie-karm-ksiazkowego-potwora_28.html' title='Nie karm książkowego potwora!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-a8szjxVAqQY/TtO8Kwmc_1I/AAAAAAAABFk/9aE1RFxKraU/s72-c/NKKP_Sadurski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-1589539477761137861</id><published>2011-11-27T21:14:00.001+01:00</published><updated>2011-11-28T13:16:45.802+01:00</updated><title type='text'>Nie karm książkowego potwora!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Taki przykład:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan A postanowił założyć wydawnictwo. Takie miał marzenie - od zawsze... Po dopełnieniu wszelkich formalności, w pięknie wyposażonej i pachnącej farbą siedzibie przyjął swojego pierwszego klienta, literata B, który popełnił był właśnie powieść, zasługującą w pełni na nagrodę Nike, że o statuetce i gustownym dyplomie w konkursie literackim, ogłoszonym przez lokalną bibliotekę nie wspomnę. Pan A przyjął rękopis, a następnie oddał go korektorce, niedawnej studentce filologii polskiej, a obecnie pani magister na dorobku. Kobieta sprawiła się z robotą szybko i już po tygodniu oddała powieść z maczkiem poprawek wypisanych czerwonym długopisem. Pan A naniósł je sumiennie, a następnie przekazał gotowy plik Panu C, firmowemu operatorowi DTP i grafikowi w jednej osobie. Pan C zapoznał się z dziełem, a następnie wysmażył przecudnej urody ilustrację na okładkę, którą z równym zaangażowaniem zaprojektował był na licencjonowanym, czyli dość drogim, oprogramowaniu. Następnie złożył tekst, dokonał konwersji plików i wysłał gotowe dzieło do naświetlarni, którą zarządzał Pan D. Tam wykonano klisze i przesłano je do drukarni, właśności Pana E, gdzie dzieło przełożono na blachy, które szybko zainstalowano w maszynach drukarskich. Po wydrukowaniu dzieła trzeba je było jeszcze przyciąć, zszyć, zapakować i rozesłać do hurtowni, księgarń, sklepów i sieci księgarskich. Dokonał tego dzielny Pan F, właściciel prężnie działającej firmy kurierskiej, docierającej do każdego zakątka naszego pięknego kraju, bez względu czy został on uwzględniony czy też nie w systemie nawigacji satelitarnej GPS.&lt;br /&gt;Pan A zadbał o reklamę w mediach branżowych, rozesłał egzemplarze recenzyjne dziennikarzom odpowiedzialnym za kulturę w prasie, internecie, radiu i telewizji.&lt;br /&gt;Z siecią księgarską podpisał umowę, która - choć zapewniała pierwsze wpływy dopiero po pięciu miesiącach - to jednak gwarantowała pojawienie się pozycji zarówno na półkach przeszło setki salonów w tym samym czasie, to na dodatek w niezwykle popularnym i bogatym sklepie internetowym.&lt;br /&gt;- Jakoś to będzie! - pomyślał Pan A i, po zapłaceniu Pani B, Panu C, D, E i F, czynszu, prądu, ubezpieczenia, podatków oraz przekazaniu małżonce środków do opłacenia rachunków, zakupu pożywienia i wacików, przystąpił do przygotowania kolejnej pozycji. Po wydaniu n-tej książki i sprawdzeniu konta Pan A stwierdził, że zaczyna brakować zarówno osobistych jak i pożyczonych w pobliskim banku funduszy.&lt;br /&gt;- Nic to! - pomyślał Pan A i zaznaczył kolejny krzyżyk w kalendarzu, w oczekiwaniu na solidną wypłatę ze współpracującej sieci.&lt;br /&gt;Oczywiście w międzyczasie napływały pieniądze z innych księgarni i sklepów, ale w dobie zapaści rynku księgarskiego starczało ich ledwie na łatanie dziury w budżecie firmowym i rodzinnym. Zaczęło brakować na kolejne tytuły, na reklamę (przez co o książkach wiedziało coraz mniej osób), z czasem zaś przestało starczać na wysyłkę pozycji recenzyjnych. Kupka rachunków na biurku rosła, zaś współpracująca Pani B oraz Panowie C, D, E i F, że o elektrowni, skarbówce i innych urzędach nie wspomnę, przestali rozumieć kłopoty Pana A i zaczęli straszyć go windykacją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wreszcie minęło pięć miesięcy Pan A z nadzieją odwiedził pobliski bank, gdzie posiadał konto, na które miała wpłynąć obiecana znaczna kwota pieniędzy. Tymczasem fundusze nie zostały przelane ani w wyznaczonym w umowie dniu, ani dnia następnego, ani też w ciągu tygodnia i miesiąca. Zaniepokojony wydawca skontaktował się z siecią. Poinformowano go, że z powodów niezależnych pieniądze wypłacone zostaną w późniejszym terminie.&lt;br /&gt;Tak minęło kolejne pół roku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan A spojrzał na piętrzący się na biurku i podłodze stos niezapłaconych rachunków i wykręcił numer do księgowości współpracującej z nim sieci.&lt;br /&gt;- Tym razem chyba powinni mieć pieniędze! - pomyślał z nadzieją - Przecież ostatnio zakupili wydawnictwo X, Y i Z. I to za grube miliony. Przecież założyli kolejne salony, a ich reklama pojawia się co i rusz w gazetach, radiu, telewizji i internecie.&lt;br /&gt;Pan A usłyszał w słuchawce miły kobiecy głos. Przedstawił swoją sprawę i spytał o pieniędze.&lt;br /&gt;- Niestety musi Pan zaczekać jeszcze kilka miesięcy! - usłyszał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo Pana A nie doczekało wypłaty, następnego dnia zostało zamknięte. Kiedy po kilku miesiącach przelew wreszcie dotarł na konto, środków ledwo starczyło na pokrycie odsetek karnych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie chcecie, by historia Pana A się powtórzyła, jeśli chcecie ukrócić podobne haniebne praktyki, podpiszcie się pod petycją akcji "Nie karm książkowego potwora!". Znajdziecie ją &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.petycjeonline.com/kultura_to_rzecz_pospolita"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gxmxqbeh2hg/TtKcYTX0iwI/AAAAAAAABFc/7e5ys2_Qhbs/s1600/ziemniak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="346" src="http://2.bp.blogspot.com/-gxmxqbeh2hg/TtKcYTX0iwI/AAAAAAAABFc/7e5ys2_Qhbs/s400/ziemniak.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-1589539477761137861?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/1589539477761137861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/11/nie-karm-ksiazkowego-potwora.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1589539477761137861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1589539477761137861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/11/nie-karm-ksiazkowego-potwora.html' title='Nie karm książkowego potwora!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gxmxqbeh2hg/TtKcYTX0iwI/AAAAAAAABFc/7e5ys2_Qhbs/s72-c/ziemniak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8313727613966036547</id><published>2011-10-12T00:30:00.002+02:00</published><updated>2011-10-20T10:46:21.696+02:00</updated><title type='text'>Najlepszy Blog Książkowy Roku - Walizka 2011 - finałowa szóstka</title><content type='html'>&lt;b&gt;Poniżej przedstawiamy finałową szóstkę (miała być piątka, ale REDnacz nie mógł się zdecydować kogo odrzucić) blogów walczących o nagrodę główną, czyli kufer pełen książek oraz tytuł Najlepszego Bloga Książkowego 2011 roku.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-49iUswwFFGw/TpmNwDpDLAI/AAAAAAAAA0M/e_4GNSecASI/s1600/Kufer_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-49iUswwFFGw/TpmNwDpDLAI/AAAAAAAAA0M/e_4GNSecASI/s400/Kufer_01.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Nagroda główna, czyli kufer, który już wkrótce wypełnią książki&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oceniając zgłoszone blogi braliśmy pod uwagę jakość recenzji (styl, poprawność językową etc.), ich bezstronność, ale także szatę graficzną i sposób wkomponowania strony w internet (przekierowania, gadżety), czyli wszystkie te elementy, które mają zainteresować Czytelnika, zmusić go do przycupnięcia nad treścią i zachęcić do powrotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;OTO FINAŁOWA SZÓSTKA&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://kalioczyta.blogspot.com/"&gt;Czytam więc jestem&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;-&amp;nbsp;&lt;a href="http://miqaisonfire.wordpress.com/"&gt;Reviews of Books&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Beznadziejnie zacofany w lekturze&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.jarken.blogspot.com/"&gt;With colors of the evening stars&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://zaginionyalmanach.blogspot.com/"&gt;Zaginiony Almanach&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://ksiazkinaczacie.blox.pl/html"&gt;Książki na czacie&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyłonienie zwycięzcy/-ców i podanie ich do publicznej wiadomości nastąpi na &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.exposilesia.pl/targiksiazki/14/0/pl/"&gt;Targach Książki w Katowicach&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; (20-23 października br.) między godziną 12.30 a 13.00 w niedzielę 23 października.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominamy też, że nadal trwa głosowanie Czytelników na najlepszego ich zdaniem bloga, który otrzyma nagrodę w postaci drewnianego eboka!&lt;br /&gt;Głosy poparcia należy wysyłać na adres: &lt;b&gt;&lt;a href="mailto:konkursy@duzeka.pl"&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, w temacie wpisując nazwę bloga, w treści zaś swoje imię i nazwisko. Wśród biorących udział w zabawie zostaną rozlosowane nagrody książkowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Małe wyjaśnienie dotyczące konkursu na najlepszego bloga książkowego:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. &lt;/b&gt;Nagroda czytelników, czyli ebuka miała być artystycznie wypasiona, ostatecznie będzie nieco skromniejsza niż planowałem. Czemu? Otóż początkowo rozstrzygnięcie konkursu i wręczenie nagród było zaplanowane na Kraków, w ostatniej chwili przeniosłem je do Katowic. Niestety zaprzyjaźniony metaloplastyk się zbiesił i zrezygnował ze zlecenia w przyspieszonym terminie. Trzeba było improwizować i nagroda jednak będzie, ale z małą ilością metalu, a większą plastiku. Aby jakoś to zrekompensować do nagrody dodam jakiś zgrabny zestaw książek.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt; Walizka, a raczej kufer z książkami zostanie wręczony symbolicznie. Powód jest podobny do tego powyżej. Sponsorzy umówieni byli na przekazanie swoich nowości po Krakowie, dlatego do Katowic pojedzie pusty kuferek, a książki dotrą do zwycięzcy w listopadzie. Poza tym do Katowic jadę pociągiem i w przypadku nieobecności laureata w Katowicach musiałbym targać ten majdan pod pachą w obie strony - przyznacie, że łatwiej wsadzić pusty kuferek na plecy niż wypchany na maksa papierem. Z drugiej strony przekazanie książek po Targach Książki w Krakowie sprawi, że w zestawie znajdzie się więcej nowości, szykowanych przez wydawnictwa specjalnie na tę imprezę.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8313727613966036547?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8313727613966036547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/10/najlepszy-blog-ksiazkowy-roku-walizka.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8313727613966036547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8313727613966036547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/10/najlepszy-blog-ksiazkowy-roku-walizka.html' title='Najlepszy Blog Książkowy Roku - Walizka 2011 - finałowa szóstka'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-49iUswwFFGw/TpmNwDpDLAI/AAAAAAAAA0M/e_4GNSecASI/s72-c/Kufer_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-5782652085419206589</id><published>2011-09-17T21:56:00.002+02:00</published><updated>2011-09-17T21:56:40.174+02:00</updated><title type='text'>Książka może być...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/OMH3eTmTG-o/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OMH3eTmTG-o&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/OMH3eTmTG-o&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Nie lubię tej kreskówki, ale...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-5782652085419206589?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/5782652085419206589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/09/ksiazka-moze-byc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5782652085419206589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5782652085419206589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/09/ksiazka-moze-byc.html' title='Książka może być...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-3904367249706253525</id><published>2011-09-11T21:51:00.000+02:00</published><updated>2011-09-11T22:27:43.190+02:00</updated><title type='text'>Wydawniczy PRL</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Historia przedstawia się następująco:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jakiś czas temu Wydawnictwo Prószyński i S-ka wymyśliło nowy regulamin dotyczący współpracy z blogerami, z którego wynikało co następuje:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; Na początku każdego miesiąca otrzymają oni listę 3-5 tytułów do wyboru. Z nadesłanej listy recenzenci będą mogli wybrać 1-2 książki, które wydawnictwo wyśle pocztą na wskazany adres.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt; Osoby, które zgłoszą chęć zrecenzowania danego tytułu zobowiązują się do napisania i opublikowania recenzji w terminie miesiąca od daty otrzymania przesyłki.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; Autor recenzji powinien opublikować ją na swoim autorskim blogu, na stronie internetowej jednej z księgarni internetowych: Merlin.pl lub Empik.com, oraz co najmniej na jednym z portali społecznościowych rekomendujących książki.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;4.&lt;/b&gt; Linki do opublikowanych recenzji autor tekstu przesyła na adres: tu podano maila. Brak informacji o opublikowaniu recenzji dotyczącej otrzymanej książki będzie się wiązał z zawieszeniem współpracy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt; Recenzja nie powinna być krótsza niż 2000 znaków ze spacjami.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;6.&lt;/b&gt; Na autorskim blogu współpracującego z nami recenzenta powinien znaleźć się logotyp Prószyński i S-ka oraz link do strony internetowej www.proszynski.pl&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;7.&lt;/b&gt; Recenzent zobowiązuje się, że publikowane przez niego recenzje książek Prószyński i S-ka będą w całości stanowić jego oryginalną twórczość, nie będą plagiatem ani kopią innych utworów lub ich fragmentów. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;8.&lt;/b&gt; I ostatnia formalność: zgłoszenie chęci zrecenzowania danego tytułu jest jednocześnie wyrażeniem zgody na publikację dotyczącej jego recenzji na stronach serwisu internetowego www.proszynski.pl oraz w prasie, nadanie w radiu i telewizji, użycie jej dla celów promocji i reklamy, oraz na wykorzystanie jej na wszelkich polach eksploatacji określonych w art. 50 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych, bez prawa żądania dodatkowego wynagrodzenia poza przyznanymi egzemplarzami.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blogerzy współpracujący z portalem duże Ka dopadła jak najbardziej słuszna wątpliwość, czy wszystkie te obostrzenia dotyczą ich w przypadku zamawiania i pisania recenzji publikowanych na jego łamach. Z tym pytaniem zwróciłem się do niewiasty wyznaczonej do utrzymywania kontaktów z mediami, która niestety olała mój mail i nie raczyła nawet poinformować, jaki przypadł mi numerek w kolejce do otrzymania odpowiedzi. Po około dwóch tygodniach ponowiłem pytanie, nadal utrzymane w niezwykle kulturalnym i przyjacielskim (jeszcze) tonie. Spotkał je podobny los. Po około dwóch tygodniach wysłałem trzeciego maila, wpisując jednocześnie na profil facebookowy dość nieprzychylną opinię, dotyczącą jakości obsługi klienta przez przedstawicieli wspomnianego wydanictwa.&lt;br /&gt;Nie tyle sam mail, co wpis na Facebooku, wywołał wreszcie do odpowiedzi kobietę z działu marketingu (na cóż Ci była zmiana pryncypała?), która w przesympatyczny sposób napisała, że po gorzkich słowach krytyki na moim osobistym profilu, wydawnictwo nie jest zainteresowane współpracą ze mną i portalem. Podobny los spotkał jeszcze jedną blogerkę, która miała na tyle odwagi i jaj, by podpisać się pod moimi zarzutami.&lt;br /&gt;Równolegle do oficjalnych postów, na privie rozgorzała dyskusja (wzięło w niej udział kilkanaście osób, w tym kilka z dość znanymi nazwiskami), z której jasno wynikało, że podobne praktyki stosowane są przez "Prósza" od jakiegoś czasu i to nie tylko względem osób krytykujących politykę firmy, lecz rówież piszących niepochlebne recencje otrzymanych do recenzji pozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaśmierdziało PRL-em i to bynajmniej nie wczesnym Gierkiem, lecz późnym Gomułką!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziwna to w dzisiejszych czasach polityka. Nie dość, że jednej z najbardziej opiniotwórczych grup (czyt. myślącej i potrafiącej samodzielnie formułować wnioski) narzuca się odgórnym dekretem listę wskazanych lektur, objętość recenzji (jak coś jest do dupy, to nie potrzeba do napisania tego aż 2 tysięcy znaków - ze spacjami oczywiście) i miejsca ich prezentacji (blog autorski uznaję za jak najbardziej zrozumiały), to jeszcze stara się wpływać na jej ton (pytanie: kto jest twoim idolem i dlaczego Lenin jest tu adekwatnym porównaniem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadzam się, że spośród setek blogów poświęconych książce należy odsiać grupę tych najbardziej znanych i najchętniej czytanych. Nie miałbym pretensji w przypadku podpartej odpowiednimi argumentami odmowy, niestety jej brak poczytałem jako lekceważenie mojej osoby, portalu który reprezentuję i jako takie zachowanie to zostało przeze mnie ocenione oraz nazwane.&lt;br /&gt;Każdy spór z klientem po odpowiednim rozpoznaniu można załagodzić, a nawet rozstrzygnąć z korzyścią dla siebie. Musi być to jednak oparte na dobrej woli, a nie gówniarskim zachowaniu wyjętym wprost z piaskownicy, obrażania się na wszystkich, którzy nie mają chęci bezkrytycznie ślinić naszych pośladków. Słowa krytyki, choć bolą, pomagają się nam rozwijać. Jeśli wyciągniemy z nich odpowiednie wnioski może nas to tylko wzmocnić! Jeśli potrafimy w obliczu kilku cierpkich słów tylko się naburmuszać, porzućmy marzenia o karierze w branży wydawniczej, lepiej od razu zapisać się do jakiejś partii politycznej i startować na Wiejską!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odmówiono mi współpracy - mówi się trudno. Stać mnie na to, by kupić coś sobie i współpracującym ze mną blogerom z bogatej oferty wydawnictwa. Podejrzewam, że i ono przeżyje bez mojej skromnej osoby. Byt to może być jednak krótki, lub mocno utrudniony, jeśli zrazi się do siebie dzielny narodek moli książkowych, który w swych działaniach zastępuje państwo i podległe mu jednostki za promowanie książki i czytelnictwa odpowiedzialne. Nawet taki gigant może sobie wybić zęby na lekceważeniu jego przedstawicieli. Z czystej sympatii nie życzę mu tego, bo całkiem spory rozdział mej czytelniczej edukacji oparty był na pozycjach z logiem facecika podwieszonego pod książkową lotnią. Ostatnio zazgrzytało między nami, ale na tym świat się nie kończy, ja zaś wierzę w opamiętanie działu marketingu i reklamy wydawnictwa Prószyński i S-ka.&lt;br /&gt;Chyba, że choróbsko rozwinęło się w wydawniczym ciele tak bardzo, że nie pomoże nawet kuracja oparta na elektrowstrząsach czy leżakowaniu w piecu chlebowym przez trzy zdrowaśki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-3904367249706253525?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/3904367249706253525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/09/wydawniczy-prl.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3904367249706253525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3904367249706253525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/09/wydawniczy-prl.html' title='Wydawniczy PRL'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7889202661780655386</id><published>2011-09-04T17:51:00.000+02:00</published><updated>2011-09-04T17:52:01.954+02:00</updated><title type='text'>Laureaci konkursu: Sensacyjne wakacje z Rebisem</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Poniżej prezentuję listę laureatów konkursu, w którym do wygrania było aż DZIESIĘĆ pakietów książek ufundowanych przez Wydawnictwo Rebis ("Spirala", "Pokonać kostuchę", "Reguła dziewiątek", Na śmierć i życie" i "Chromosom 6"):&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Marian Pański,&lt;br /&gt;- Lucyna Karmelita,&lt;br /&gt;- Radek Drejchert,&lt;br /&gt;- Grzegorz Skowroński,&lt;br /&gt;- Franciszek Duda,&lt;br /&gt;- Miłosz Olwert,&lt;br /&gt;- Karolina Krasińska,&lt;br /&gt;- Justyna Olszyna,&lt;br /&gt;- Tadeusz Krzysztofiak,&lt;br /&gt;- Ewa Rózga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim laureatom serdecznie gratuluję i proszę o podesłanie danych adresowych na e-maila: &lt;b&gt;&lt;a href="mailto:konkursy@duzeka.pl"&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7889202661780655386?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7889202661780655386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/09/laureaci-konkursu-sensacyjne-wakacje-z.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7889202661780655386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7889202661780655386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/09/laureaci-konkursu-sensacyjne-wakacje-z.html' title='Laureaci konkursu: Sensacyjne wakacje z Rebisem'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-906560177670909251</id><published>2011-08-31T10:47:00.000+02:00</published><updated>2011-08-31T10:47:34.660+02:00</updated><title type='text'>Doppler</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wOWYTT30Cko/Tl31HohhdGI/AAAAAAAAArs/P7rdYnUAyL0/s1600/Doppler.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-wOWYTT30Cko/Tl31HohhdGI/AAAAAAAAArs/P7rdYnUAyL0/s1600/Doppler.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Karol Marks, wychyliwszy kiedyś ze swej bujnej brody naznaczone bólem ropnej choroby skóry lico, nakreślił na zmiętej kartce zdanie, które wyznaczyło drogę rozwoju cywilizacji - "Byt określa świadomość". Przeszło sto lat później niejaki Doppler, znany także Dopplerem z fiutem, a raczej jego rower zadał kłam teorii ukutej przez tego filozofa, ekonomistę i działacza rewolucyjnego. Mało tego, ograbił definicję Karola z ontologii, pozostawiając nagą kognitywistykę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale po kolei...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Byt..&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Andres Doppler mieszka z rodzinką pod Oslo. Żyje mu się spokojnie i wygodnie. Żona powiła mu dwójkę dzieci, ma dom, samochód, ciepłą posadkę. Starsza córka wpadła właśnie w sidła fascynacji światem "Władcy pierścieni" J.R.R. Tolkiena, syn uzależnił się od Teletubisi. Pewnego dnia umiera ojciec Andreasa. Nie robi to na nim jednak zbyt wielkiego wrażenia. Doppler nie miał z rodzicem zbyt dobrych stosunków. Ogólnie nie miał ich wcale (proszę bez głupich skojarzeń), podobnie zresztą jak reszta rodziny. Staruszek, odsunąwszy się od przedstawicieli rodu, do końca swoich dni pozostał wierny jedynie dość dziwnej pasji - fotografowaniu miejsc, gdzie oddawał mocz. Andreas przytłoczony nieco zaistniałą sytuacją, postanawia wybrać się na wycieczkę rowerową i na łonie natury przemyśleć to i owo. Niestety podczas przejażdżki dochodzi do małego wypadku. Doppler spada z roweru i... wszystko ulega zmianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;... określa świadomość.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna postanawia opuścić żonę i dzieci, wyprowadzić się z wygodnego domu i zamieszkać w lesie. Aby nie umrzeć z głodu zabija klępę, mimowolnie stając się ojcem osieroconego cielaka. Bongo, bo tak Doppler nazywa przygarniętego zwierzaka, staje się jego najlepszym przyjacielem i doskonałym kompanem w samotne zimowe dni.&lt;br /&gt;Aby uzupełniać pozostałe zapasy Andreas musi schodzić od czasu do czasu do miasta. Tu, dostarczywszy nieco mięsa do lokalnego sklepu, załatwia sobie stałe dostawy odtłuszczonego mleka. Po resztę potrzebnych wiktuałów zagląda zazwyczaj do piwniczki niejakiego Dusseldorfa - emeryta chcącego przed śmiercią odtworzyć na wielkiej makiecie śmierć swego ojca podczas II wojny światowej.&lt;br /&gt;W dość nietypowych okolicznościach, a konkretnie w trakcie próby grabieży rodzinnego domu, Doppler poznaje również Żelaznego Rogera. Zarówno złodziejaszek, jak i staruszek zaprzyjaźniają się z Andreasem, a nawet stają się dość częstymi gośćmi w jego samotni. Niestety nie tylko oni do niej trafiają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Świadomość...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W czasie gdy żona Dopplera wyjeżdża za granicę, mężczyzna musi zająć się synem Gregusem. Dzieciakowi zaczyna podobać się życie na łonie natury i zabawy z małym łosiem. Uczy się czytać i pomaga ojcu w budowie wielkiego rodzinnego totemu.&lt;br /&gt;Niestety sielankę zakłóca pojawienie się w lesie nawróconego prawicowca, który po sąsiedzku chce odpokutować grzechy politycznego zaślepienia i lata ekologicznego zaniechania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;... określa byt.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Atmosfera zaczyna gęstnieć. Dotychczasowa samotnia powoli zamienia się w wielki biwak dla nieprzystosowanych. Po zakończeniu pracy nad totemem Doppler z Gregusem wyruszają w głąb lasu, by poszukać nieskalanego przez ludzi ustronia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne wielu z nas zastanawiało się kiedyś nad rzuceniem w cholerę dotychczasowego życia. Bezczelnym wypięciem się na pracę, bywa że i rodzinę, układy, stertę gadżetów, począwszy od papieru toaletowego w motylki, na wypolerowanym czerwonym autku skończywszy. Marzymy o zaszyciu się gdzieś w głuszy, z dala od stresu, pośpiechu dnia codziennego. Świadomie odcinamy się od świata tylko chwilowo, lecz trudno pielgrzymki piesze czy wczasy agroturystyczne zaliczyć do ekstremalnej secesji od cywilizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Doppler" Erlenda Loe na pewno nie jest wielką powieścią, jeśli miarą wielkości jest gmatwanina filozoficznych wątków czy głębia przemyśleń. To prosta książka, w której zaistniałe fakty przyjmuje się bez zastrzeżeń i warunków wstępnych. Nie jest to również moralitet czy próba oceny kondycji rodzaju ludzkiego na wyrywkowym przykładzie modelu skandynawskiego. Erlend Loe nie zasypuje nas naciąganymi teoriami, a myśli jakie wplótł w smakowitą fabułę, nie są gotowymi odpowiedziami, lecz stanowią przyczynek do dalszych przemyśleń. Całość 39-letni Norweg przyprawił szczyptą humoru, dzięki czemu historia nawróconego Andreasa czytamy z prawdziwą przyjemnością.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-906560177670909251?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/906560177670909251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/doppler.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/906560177670909251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/906560177670909251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/doppler.html' title='Doppler'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-wOWYTT30Cko/Tl31HohhdGI/AAAAAAAAArs/P7rdYnUAyL0/s72-c/Doppler.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-3861374212307722795</id><published>2011-08-22T11:47:00.009+02:00</published><updated>2011-10-01T13:14:47.870+02:00</updated><title type='text'>Najlepszy Blog Książkowy Roku - Walizka 2011</title><content type='html'>&lt;b&gt;-Jesteś twórcą/-czynią blogu o książkach lub jej okolicach, ewentualnie znasz taki - wyślij nam jego adres (musisz mieć jednak zgodę autora/-ki, właściciela/-ki) i zawalcz lub daj komuś szansę zyskać tytuł Najlepszego Blogu Książkowego i wygrać kampanię reklamową na portalu duże Ka, w jego wersji drukowanej i... WALIZKĘ pełną książek!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkurs skierowany jest do twórców blogów poświęconych książce, ilustracji i czytelnictwu (w konkursie nie mogą brać udziału strony związane z wydawnictwami), skierowanych zarówno do dorosłego, dziecięcego i młodzieżowego odbiorcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yaE0fzJxvzc/TlImaIAQ9LI/AAAAAAAAAqo/7jWbU-xjbsY/s1600/Walizka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-yaE0fzJxvzc/TlImaIAQ9LI/AAAAAAAAAqo/7jWbU-xjbsY/s400/Walizka.jpg" width="250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Konkurs przebiegać będzie dwuetapowo:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; do 20 września czekamy na Wasze propozycje (w szranki mogą stawać blogi stare jak i te powstałe całkiem niedawno), wśród których wytypujemy finałową piątkę (lista taka pojawi się 10 października). Na Wasze propozycje czekamy pod adresem: &lt;b&gt;&lt;a href="mailto:konkursy@duzeka.pl"&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;/b&gt;Wyłonienie zwycięzcy/-ców i podanie ich do publicznej wiadomości nastąpi na Targach Książki w Katowicach (20-23 października br.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby uniknąć e-mailowej i sms-owej zmowy znajomych i przyjaciół królika, najlepsze blogi (walczące o walizkę) zostaną wytypowane przez niezależną i niezawisłą komisję konkursową.&lt;br /&gt;Każdy zgłoszony blog będzie miał szansę otrzymać&amp;nbsp;również&amp;nbsp;nagrodę Czytelników, statuetkę drewnianego e-buka - wystarczy, że jego właściciel wstawi do siebie na stronę zamieszczony poniżej baner i przekieruje głosy na adres: &lt;b&gt;&lt;a href="mailto:konkursy@duzeka.pl"&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/a&gt;. &lt;/b&gt;Osoba głosująca na bloga (maksymalnie na trzy - w przypadku oddania czterech głosów, jeden z nich - losowo wybrany - zostanie wykasowany) powinna&amp;nbsp;w temacie wpisać jego nazwę, w treści zaś swoje imię i nazwisko. Uczestnicy głosowania również wezmą udział w losowaniu nagród książkowych.&lt;br /&gt;Oczywiście głosować (do 20 października) można także bezpośrednio z Saloonu Bluźnierców!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XqNKhhJsmFU/TnkeFyAGNdI/AAAAAAAAAv0/3OCsqQUtCgY/s1600/ebuka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-XqNKhhJsmFU/TnkeFyAGNdI/AAAAAAAAAv0/3OCsqQUtCgY/s1600/ebuka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Twórca Najlepszego Blogu Książkowego Roku 2011 otrzyma piękną tekturową walizkę pełną książek oraz darmowe reklamy na portalu duże Ka i w wydaniu drukowanym gazety towarzyszącej Targom Książki w Krakowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;ZGŁOSZONE BLOGI&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;-&amp;nbsp;&lt;a href="http://kalioczyta.blogspot.com/"&gt;Czytam więc jestem&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com/"&gt;Z lektur prowincjonalnej nauczycielki&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://7smoki.eu/"&gt;Chepcher Jones | wiedźmy Pożarej Przez Książki zwierzenia&lt;/a&gt; &amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://takijestswiat.blogspot.com/"&gt;Taki jest świat&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://ksiazkowe-recenzje.blogspot.com/"&gt;Recenzje książkowe&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://agnesscorpio.blogspot.com/"&gt;Moje pisanie, czytanie, słuchanie, recenzowanie... Mój świat :)&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://ksiazkowy-blog.blogspot.com/"&gt;Książki Moja Miłość&lt;/a&gt; &amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/"&gt;Moje recenzje książek&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://bezoprawy.blogspot.com/"&gt;bez oprawy&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://ksiazkinaczacie.blox.pl/html"&gt;Książki na czacie&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://zaginionyalmanach.blogspot.com/"&gt;Zaginiony almanach&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://notatkicoolturalne.blogspot.com/"&gt;Notatki Cool&lt;span id="goog_635044459"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_635044460"&gt;&lt;/span&gt;turalne&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://naszerecenzje.wordpress.com/"&gt;Nasze recenzje&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://slowaduzeimale.blogspot.com/"&gt;Słowa duże i MAŁE&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.agaczyta.blox.pl/"&gt;Czytam, bo lubię&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://los-libros.blogspot.com/"&gt;Książki i perły&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://panna-swawolna.blogspot.com/"&gt;Panna swawolna&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.jarken.blogspot.com/"&gt;With colors of the evening stars&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.kilkastrondziennie.blogspot.com/"&gt;Kilka stron dziennie&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.books-are-all-i-need.blogspot.com/"&gt;Tu i tam, czyli all about books&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://ksiazkowo.wordpress.com/"&gt;Życiowa pasja bibliofila - czyli książki i ja&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Beznadziejnie zacofany w lekturze&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://jaskolcze-pioro.blogspot.com/"&gt;Recenzje jaskółczym piórem pisane...&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://biterrsweet-recenzje.blogspot.com/"&gt;Recenzje by Vivienne Davila&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://oczami-jenny.blogspot.com/"&gt;Oczami Jenny&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.my-fantastic-books.blogspot.com/"&gt;My fantasy and sci-fi books - kącik Immory&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://sabinkat1.blogspot.com/"&gt;Sabinkowe czytanie, w obłokach bujanie&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://cyrysia.blogspot.com/"&gt;Świat książek i ja...&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://miqaisonfire.wordpress.com/"&gt;Reviews of Books&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://mojeprzemiany.blox.pl/html"&gt;Maniaczytania&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://marta6792.blogspot.com/"&gt;Nie orlim piórem Pottera pisano&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.mybooksbytirindeth.blogspot.com/"&gt;Tirindeths Books&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://czytadelko.blox.pl/"&gt;Czytadełko&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;&lt;a href="http://zabookowany.blogspot.com/"&gt;zaBOOKowany&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;&lt;a href="http://owarinaiyume.wordpress.com/"&gt;Owarinai Yume&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/"&gt;Lektury Lirael&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;&lt;a href="http://mojerecenzjeksiazek.blog.onet.pl/"&gt;Moje recenzje książek&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-&lt;b&gt;&lt;a href="http://wydawca.blogspot.com/"&gt; Literacki Blog Autorski&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.czytajzfantazja.blogspot.com/"&gt;Czytaj z fantazją&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;&lt;a href="http://mysli-wrazenia-interpretacje.blogspot.com/"&gt;Myśli, wrażenia, interpretacje&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;-&amp;nbsp;&lt;a href="http://krainaczytania.blox.pl/"&gt;Kraina czytania&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.recenzje-leny.blogspot.com/"&gt;Recenzje Leny&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com/"&gt;Mój świat pełen książek&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://zeswiatafantazji.blogspot.com/"&gt;Herbatka z książką&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://www.przeczytaneksiazki.pl/"&gt;Przeczytane Książki&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;- &lt;a href="http://magnolie.blogspot.com/"&gt;Magnolie&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-3861374212307722795?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/3861374212307722795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/najlepszy-blog-ksiazkowy-roku-walizka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3861374212307722795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3861374212307722795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/najlepszy-blog-ksiazkowy-roku-walizka.html' title='Najlepszy Blog Książkowy Roku - Walizka 2011'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-yaE0fzJxvzc/TlImaIAQ9LI/AAAAAAAAAqo/7jWbU-xjbsY/s72-c/Walizka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7881582495297932897</id><published>2011-08-22T10:06:00.003+02:00</published><updated>2011-09-18T22:42:25.659+02:00</updated><title type='text'>KONKURS LITERACKI: Hardkorowa Konopnicka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WaJTKy5Ejzo/TlIOAncEDWI/AAAAAAAAAqM/VpSNae0CVJ4/s1600/HK_logo_black.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-WaJTKy5Ejzo/TlIOAncEDWI/AAAAAAAAAqM/VpSNae0CVJ4/s1600/HK_logo_black.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Wszystkie osoby zawodowo lub amatorsko parające się pisaniem, zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na porąbaną wersję dowolnie wybranej bajki dla dzieci.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proponujemy, byście na warsztat wzięli którąś z bajek i satyrycznie ją przerobili. Oczywiście liczymy na twórczą inwencję, a nie li tylko wulgarną nadinterpretację (choć uzasadniony bluzg użyty od czasu do czasu nie będzie przez nas wypikiwany).&lt;br /&gt;Na laureatów czekają hardkorowe nagrody rzeczowe, a także możliwość prezentacji chorej twórczości szerszemu gronu - w specjalnym dodatku do drukowanej wersji dużego Ka towarzyszącej krakowskiej imprezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto szkic jednej z cyklu grafik porąbanych, które pojawiać się będą do czasu rozstrzygnięcia akcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;REGULAMIN, czyli z czym to się je-je-je!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§1&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nieodpowiedzialny organizator:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Organizatorem konkursu jest portal kulturalny duże Ka przez duże "Ka" (duzeka.pl).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§2&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Cele dla wynajętych snajperów:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;zniechęcenie miłośników pisania do prezentowania własnych umiejętności lub ich braku,&amp;nbsp;popularyzowanie twórczości literackiej dzieci i młodzieży i prezentacja jej w zupełnie nowej, zniesmaczającej formie,&amp;nbsp;rozwijanie braku wrażliwości i wyobraźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§3&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Adresaci konkursu:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dzieci w wieku +13, chyba że ktoś -13 podeślę coś naprawdę zwalającego z nóg lub rąk (to zależy jak komu leży).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§4&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zasady uczestnictwa w tym żenującym przedsięwzięciu:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest nadesłanie na adres organizatora utworu dotąd niepublikowanego (pojawienie się na blogu nie oznacza dla nas publikacji) i nienagradzanego w innych konkursach, stanowiącego od początku do końca oryginalną twórczość osoby biorącej udział w Konkursie, nie obciążonego prawami ustanowionymi na rzecz osób trzecich, nie będącego w żadnej części plagiatem, kopią lub fragmentem jakiegokolwiek innego utworu, a będącego przeróbką dowolnego utworu Marii Konopnickiej lub innego klasyka literatury dziecięcej.&lt;br /&gt;Jeden autor może nadesłać maksymalnie trzy utwory, nie przekraczające trzy strony znormalizowanego maszynopisu każdy.&lt;br /&gt;Utwór w trzech egzemplarzach (w przypadku przesyłki pocztowej) należy opatrzyć godłem (pseudonimem). Do pracy należy dołączyć kopertę opatrzoną takim samym godłem, zawierającą dane personalne (imię, nazwisko, wiek, adres i numer telefonu). W przypadku przesłania pracy drogą elektroniczną dane należy umieścić na jej końcu, na dodatkowej stronie. Prosimy o niedostarczanie prac osobiście lub za pośrednictwem schorowanej babci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§5&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Termin i adres składania prac na kupę:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Prace należy składać do 10 października br. na adres:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Portal Kulturalny duże Ka&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;99-400 Łowicz&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;os. Broniewskiego 4/46&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;z dopiskiem "Hardkorowa Konopnicka"&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lub na adres e-mail: &lt;b&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/b&gt; wpisując dla odmiany w temat &lt;b&gt;&lt;i&gt;"Hardkorowa Konopnicka"&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§6&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nagrody, czyli co należeć się będzie laureatom jak psu zupa:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Laureaci konkursu otrzymają nagrody rzeczowe ufundowane przez organizatora i sponsorów, a najlepsze prace zostaną wydrukowane w specjalnym dodatku do wydania drukowanego dużego Ka towarzyszącego Targom Książki w Krakowie (3-6 listopada 2011 r.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§7&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Uwagi dodatkowe i całkowicie zbyteczne:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; Prace niezgodne z regulaminem mogą być brane pod uwagę, ale nie muszą!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;/b&gt;Rozstrzygnięcie jury jest ostateczne (od werdyktu nie przysługuje odwołanie, chyba że takowe zostanie odpowiednio umotywowane rzeczowo lub finansowo).&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; Wyniki konkursu zostaną podane do 15 października na stronie portalu duże Ka i przesłane do wszelkich możliwych mediów w kraju i za granicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;§8&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Reklamacje, czyli książka życzeń i zażaleń u kierownika placówki!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W razie niejasności związanych z regulaminem prosimy o kontakt z p. G&lt;b&gt;&lt;i&gt;rzegorzem Raczkiem nr tel. 883-098-505, e-mail: duzeka@duzeka.pl.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-V1q9z8dMBgk/TlIMT7iY12I/AAAAAAAAApw/DgjB-0OAB6c/s1600/B_patroni.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="17" src="http://4.bp.blogspot.com/-V1q9z8dMBgk/TlIMT7iY12I/AAAAAAAAApw/DgjB-0OAB6c/s320/B_patroni.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-w3xTAqL3148/TlIaCNNaZYI/AAAAAAAAAqY/qo1D4g7hRLA/s1600/HK_Granice_black.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-w3xTAqL3148/TlIaCNNaZYI/AAAAAAAAAqY/qo1D4g7hRLA/s1600/HK_Granice_black.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-PIDJbqG8lx8/TlIaE9wF28I/AAAAAAAAAqc/zzAeGi0KUwc/s1600/HK_BzN_black.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-PIDJbqG8lx8/TlIaE9wF28I/AAAAAAAAAqc/zzAeGi0KUwc/s1600/HK_BzN_black.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_3COBaKCaN8/TlIMhy-1ljI/AAAAAAAAAp8/Q5NTm8jEFTk/s1600/B_Sponsorzy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="17" src="http://1.bp.blogspot.com/-_3COBaKCaN8/TlIMhy-1ljI/AAAAAAAAAp8/Q5NTm8jEFTk/s320/B_Sponsorzy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OOpuEd2lpGo/TlIMmxh2fpI/AAAAAAAAAqA/KN2CMZY-4eQ/s1600/HK_AliensGroup_logo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-OOpuEd2lpGo/TlIMmxh2fpI/AAAAAAAAAqA/KN2CMZY-4eQ/s1600/HK_AliensGroup_logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vRo5e4GMKCw/TlIQtP-xlCI/AAAAAAAAAqU/WcvksWoW8nI/s1600/HK_KuzniaGier_black.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-vRo5e4GMKCw/TlIQtP-xlCI/AAAAAAAAAqU/WcvksWoW8nI/s1600/HK_KuzniaGier_black.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-43LGxXXQooY/TlIQp-pRLBI/AAAAAAAAAqQ/3UD7q9FWv0c/s1600/HK_Erica_black.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-43LGxXXQooY/TlIQp-pRLBI/AAAAAAAAAqQ/3UD7q9FWv0c/s1600/HK_Erica_black.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7881582495297932897?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7881582495297932897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/konkurs-literacki-hardkorowa-konopnicka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7881582495297932897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7881582495297932897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/konkurs-literacki-hardkorowa-konopnicka.html' title='KONKURS LITERACKI: Hardkorowa Konopnicka'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WaJTKy5Ejzo/TlIOAncEDWI/AAAAAAAAAqM/VpSNae0CVJ4/s72-c/HK_logo_black.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-4263586739593881668</id><published>2011-08-14T15:14:00.012+02:00</published><updated>2011-08-14T16:00:15.450+02:00</updated><title type='text'>Ministerstwo niemocy</title><content type='html'>&lt;b&gt;Jak to jest z czytaniem książek w naszym kraju, każdy czytający książki wie. Nieczytający nie wie, ale przecież i tak go to gówno obchodzi. Według badań różnych poważnych instytucji czyta nas coraz to mniej, ze zrozumieniem może jedna trzecia tego, a pisze (niekoniecznie ze zrozumieniem) ostatnio jakby nieco więcej (wot, zagadka przyrodnicza). Po ogłoszeniu kolejnych rocznych statystyk, brać literacko rozgarnięta wpada w gniew słuszny i na forach, serwisach społecznościowych, blogach, przekonuje, że nikt tak nie czyta jak ona czyta, nawet kiedy nie czyta! Politycy grzmią, ludzie kultury chodzą zniesmaczeni, a instytucje organizują przy słonych paluszkach i wodzie niegazowanej burze mózgów, z których wynika nic, czyli gówno (oprócz gratyfikacji za nadgodziny i dodatku za szkodliwe warunki pracy)!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ministerstwie kultury i jednostkach mu podległych co jakiś czas powstają arcydzieła literatury urzędniczej podsumowujące dotychczasowy stan rzeczy (czyli opisujące bagno), wyciągające wnioski i stawiające cele celem poprawy sytuacji. Zazwyczaj plan ten opatrzony jest mądrymi tabelkami, jeszcze mądrzejszymi słupkami i znajdującymi się na szczycie inteligenckiej drabiny, wykresami kołowymi, w których połapać się ma kłopot nawet makler giełdowy. Taka niemoc w matematyce zawarta. Tworzy się je na lat kilka, by po tym okresie spotkać się przy kolejnej porcji paluszków i rozpocząć ten sam proces, tylko z nieco niższymi wartościami w tabelach, wykresach i kółkach. I tak trwać to będzie aż do całkowitej degradacji rynku czytelniczego i wyzerowania wartości. Robota lekka, łatwa i przyjemna zapewniona na jakieś kilkadziesiąt lat, no może nieco krócej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już słyszę głosy sprzeciwu braci czytelniczej, zapewniającej głośno i bijącej się jeszcze głośniej w piersi, że nie rzucim czytania z ziemi polskiej do Polski. Wy może nie, ale Wasze dzieci z dziką satysfakcją!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy w obliczu tej tragedii warto utrzymywać urzędy z kulturą związane, pasożytujące na zdrowej tkance budżetu, przez co fajki i benzyna taka droga? Ano warto! Warto jednak wreszcie podjąć temat z pełną powagą i wymyślić prawdziwy program naprawczy, a nie niestrawne placebo. Jaki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanówcie się:&lt;br /&gt;1. Czy widzieliście choć jedną rozsądną i trafiającą do serc i dusz słowniańskich akcję społeczną promującą czytanie? Ja nie!&lt;br /&gt;Nie widziałem ani jednego skutecznego klipu zachęcającego do kupna książki czy odwiedzenia biblioteki. Nie widziałem ani jednego plakatu, dzięki któremu pan Janek równowartość kilku piw zamieni na pachnącą jeszcze farbą drukarską pozycję. Nie słyszałem ani jednego spotu radiowego, dzięki któremu nieczytająca większość zastanowi się nad płytkością pozbawionego lektur żywota (bo cóż to za sztuka przekonać przekonanego).&lt;br /&gt;2. Czy znacie jakąś ogólnopolską akcję, oprócz "Cała Polska czyta dzieciom", popularyzującą czytanie wśród dzieci, czyli naszych książkowych następców? Ja nie!&lt;br /&gt;3. Czy znacie przykłady promowania kultury jako zjawiska modnego jak młodzieżowe spodnie z pampersem w kroku? Ja nie!&lt;br /&gt;4. Czy widzieliście jakąś akcję, gdzię modę na czytanie starają się zaszczepić wśród małych i dużych rodaków znani, lubiani i szanowani? Ja nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co powinni robić urzędnicy i za co biorą niemałe pieniądze (cięcia jakoś nie dotykają pensji, dodatków, premii, VAT-u i innego pitu-pitu), robią prości ludzie mając z tego jedynie dziką satysfakcję (za to się nawet kromki chleba nie kupi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obśmiana przeze mnie jakiś czas temu akcja na Facebooku "Pokażmy nieczytającym, że jest nas więcej" zebrała przeszło 50 tysięcy fanów, istniejące ledwo kilkanaście dni "Czytanie jest sexy" na tym samym forum już przeszło 5 tysięcy. Tymczasem pod pięknie i mądrze sformułowanym manifestem Republiki Książki,&amp;nbsp;czyli Koalicji na Rzecz Czytelnictwa i Bibliotek, nad którym patronat objęło wiele poważnych instytucji i osób (z Panią Prezydentową i Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego na czele), działającej od grudnia ubiegłego roku podpisało się aż... 2188 osób (liczba ludności w Polsce, w 2010 roku wyniosła przeszło 38 milionów)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I choć statystycznie jest coraz gorzej, urzędnicy potrafią dbać tylko o fundusze reprezentacyjne, a politycy mają gęby pełne frazesów (szczególnie w okresie przedwyborczym), to dzięki zwykłym blogerom, uczestnikom forów dyskusyjnych czy społecznikom cierpiącym na kulturalne ADHD, wiem że umiejętność czytania nie zginie zbyt szybko w narodzie. Mam nadzieję, że panowie i panie pierdzący w stołek za nasze podatki i zbierające za degustację chrustu z solą lub makiem średnią krajową, lub jej wielokrotność, również wezmą&amp;nbsp;się&amp;nbsp;do roboty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-4263586739593881668?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/4263586739593881668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/ministerstwo-niemocy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4263586739593881668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4263586739593881668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/ministerstwo-niemocy.html' title='Ministerstwo niemocy'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-1588958422531522664</id><published>2011-08-07T10:45:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T10:45:48.615+02:00</updated><title type='text'>Karolka i Złodziej Dziur</title><content type='html'>&lt;b&gt;Na &lt;a href="http://papierowypies.blogspot.com/"&gt;Papierowym Psie&lt;/a&gt;, czyli moim blogu dla dzieci, powstaje od jakiegoś czasu bajka o Karolce i Złodzieju Dziur, do których - w miarę wolnego czasu - robię też ilustracje. Jeśli chcecie poznawać przygody Karolki, Otto von Schnytzlla i nieznanego jeszcze z imienia chłopca - zapraszam!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DCsCM7W1FN0/Tj5QYYlQFDI/AAAAAAAAAjo/FB8CR9kiC48/s1600/Zlodziej_02black.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-DCsCM7W1FN0/Tj5QYYlQFDI/AAAAAAAAAjo/FB8CR9kiC48/s400/Zlodziej_02black.jpg" width="377" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-1588958422531522664?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/1588958422531522664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/karolka-i-zodziej-dziur.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1588958422531522664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1588958422531522664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/karolka-i-zodziej-dziur.html' title='Karolka i Złodziej Dziur'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DCsCM7W1FN0/Tj5QYYlQFDI/AAAAAAAAAjo/FB8CR9kiC48/s72-c/Zlodziej_02black.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8926124018689293350</id><published>2011-08-07T09:51:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T09:51:55.396+02:00</updated><title type='text'>Osiem mitów o wampirach</title><content type='html'>&lt;b&gt;Przez lata istnienia w świadomości zbiorowej, postać wampira obrosła w wiele mitów, które dziś, uzbrojeni w wiedzę - głównie medyczną - jesteśmy w stanie zgrabnie sobie wyjaśnić. Choć zdajemy sobie sprawę z tego, że wampiry to istoty fantastyczne, nierealne, to ich pojawienie się w filmie czy książce prawie zawsze wywołuje dreszczyk emocji. Co poradzić, zwyczajnie lubimy się bać!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że ostatnimi czasy literatura wampirza stała się bardzo popularna, postanowiłem rozprawić się kilkoma mitami związanymi z tymi stworami, dzięki czemu będziecie mogli oswoić to zjawisko, obedrzeć z bzdurnej mitologii &amp;nbsp;i mocno je uczłowieczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;8.&lt;/b&gt; Podstawową metodą eksterminacji wampira było potraktowanie go specjalnie do tego celu wystruganym kołkiem. Kołek ów wykonany być musiał nie z byle jakiej klepki, lecz z drewna głogu, jesionu lub klonu. Szczególnie uparte potwory, które wbita w pierś drzazga jedynie unieruchamiała, trzeba było wystawić dodatkowo na działanie promieniowania słonecznego. Podania głoszą, że wielu świadków przeprowadzenia takiej operacji względem świeżych nieboszczyków posądzonych o dołączenie do wampirzej rodziny i wykopanych w tym celu z grobu, słyszało dobywające się z ciała "wycie" (się wkurzało bydle). Jak się okazuje, można je naukowo i racjonalnie wytłumaczyć. Otóż wbijanie kołka powodowało wydostawanie się gazów, które gromadziły się w gnijącym ciele - naciśnięty trup działa jak gumowa kaczuszka z gwizdkiem w kuprze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7&lt;/b&gt;. Jednym ze zwierzaków kojarzonych z wampirami był nietoperz. Według rumuńskich podań trup nad którym przeleciał nietoperz zamieniał się w Revenanta (słowo to pochodzi z łaciny i oznacza "powrót"). Zapewne głównym powodem wiązania tych ssaków z wampirami był nocny tryb życia. Odkrycie gatunków pijących krew swoich ofiar tylko pogłębił ten mit.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6. &lt;/b&gt;W czasach gdy brak wiedzy medycznej zastępowano domysłami i strachem wyjętym z podań ludowych, częste były praktyki wykopywania trupów, by przekonać się, czy czasem nasz zmarły niedawno krewny nie zasilił wampirzych szeregów. Potwierdzeniem miał być dobry stan ciała, zarumienione policzki, pełne i różowe wargi, a także dłuższe włosy i paznokcie. Niestety nikomu nie przyszło wtedy do głowy, że brak świeżego powietrza i niższe temperatury panujące w mogile mogą znacznie spowolnić proces rozkładu (grób działał jak lodówka), a zbierające się w truchle gazy wypchnąć krew pod powierzchnię skóry, nadając jej rumiany wygląd. O tym, że po śmierci jeszcze przez jakiś czas rosną włosy i paznokcie wiedzą już dziś dzieci w przedszkolu. No, może w pierwszej klasie podstawówki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt; Jedną z głównych cech wampira były długie zęby, które służyły gadzinie do wysysanie z Bogu ducha winnej ofiary ciepłej hemoglobinki. Tymczasem związane jest to z porfirią, chorobą o podłożu genetycznym, której objawami było unikanie światła, bezsenność, nocny tryb życia lub zniekształcenie twarzy. W niektórych przypadkach choremu obkurczały się dziąsła, przez co odsłaniały się szyjki zębów i te wydawały się być dłuższe. W większości krajów europejskich dziecko, które urodziło się już z zębami uznawano od razu za wampira.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. &lt;/b&gt;Kolejnym mitem związanym z wampirami był rzekomy brak odbicia w lustrze. Uważano, że wampiry obawiają się luster, bo demaskują ich naturę, nie odbijając ich w tafli. Tymczasem chodzi raczej o względy estetyczne niż zaprzeczenie praw optyki. Osobniki posądzone o wampiryzm, a chorujące na porfirię, cechowało niesmacznie zniekształcone lico, którego odbicie było raczej niechętnie oglądane.&lt;br /&gt;Powszechny był również przesąd, że ciało trupa odbite w lusterku zwiastowało kolejne zgony w rodzinie, dlatego też do czasu wyprowadzenia zwłok z domu były one szczelnie zasłaniane. Jeśli jednak doszło do "odbicia", wtedy ciało nieboszczyka ekspediowane było z zagrody przez okno, by zniechęcić go do powrotu do domu i przyczynienia się do śmierci innego członka rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; Jednym ze sposobób zabicia wampira było wystawienie go na światło słoneczne, choć niektóre podania mówią, że wampir "obżarty" krwią nie cierpi na światłowstręt. Pojawiające się na skórze pęcherze miały świadczyć o przynależności do nocnego plenienia. Tymczasem złe tolerowanie światła słonecznego (głównie promieni UV) jest kolejną cechą Porfirii. I nie pomoże tu żaden krem z filtrem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt; Od wieków uważa się, że ochronę przed wampirami daje czosnek. W 1985 roku biochemik David Dolphin wysnuł wniosek, że zawiera on substancje chemiczne powodujące nasilanie się porfirii, której objawy naukowiec zgrabnie połączył z wampiryzmem. Czosnek miał działać na chorych jak pyłek kwiatowy na alergików, tymczasem prawda jest nieco inna - czosnek nie działa kompletnie na chorych na porfirię. Zabójczy może być dla nich natomiast... alkohol!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; Najważniejszą cechą każdego szanującego się wampira jest spożywanie krwi w ilościach hurtowych. Dlaczego jednak ta substancja jest taką wampirzą kocimiętką? I znowu wyjaśnienie tkwi w etiologii porfirii. Otóż objawem choroby jest między innymi niedobór hemoglobiny we krwi. Wampir, a raczej osoba chora, starała się więc w ten sposób uzupełniać jej niedobór w organizmnie, podobnie jak to się współcześnie czyni z witaminami lub... szarlotką!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8926124018689293350?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8926124018689293350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/osiem-mitow-o-wampirach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8926124018689293350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8926124018689293350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/osiem-mitow-o-wampirach.html' title='Osiem mitów o wampirach'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-164408463452855220</id><published>2011-08-07T09:45:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T09:45:22.570+02:00</updated><title type='text'>Latawce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-L-Mg6PTWllo/Tj5CjFqhpNI/AAAAAAAAAjk/agQsyWi5Mhk/s1600/Latawce.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-L-Mg6PTWllo/Tj5CjFqhpNI/AAAAAAAAAjk/agQsyWi5Mhk/s1600/Latawce.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Wioletta Sobieraj - urodzona i zamieszkała w Łodzi. Absolwentka polonistyki i po trosze filozofka, specjalizująca się w literaturze międzywojennej, głównie w czasopismach satyrycznych z tego okresu...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to nie najszczęśliwszy początek recenzji jej debiutanckiej powieści "Latawce", ale od czegoś trzeba przecież zacząć! Poza tym to właśnie ów rys biograficzny, nie zaś fragment wyjęty z przeszło dwustustronicowego kontekstu, zachęcił mnie do lektury książki Wydawnictwa Philip Wilson. Niestety już po kilkudziesięciu stronach był jedynym powodem, dla którego nie zrobiłem z dzieła Pani Wioletty tego, co sama zasugerowała na okładce.&lt;br /&gt;Od samego początku nic nie trzyma się tu jakiejś zgrabnej kupy.&lt;br /&gt;Kilka cierpkich i wypowiedzianych w złym momencie słów sprawia, że od Zuzanny, niespełnionej nauczycielki plastyki, odchodzi mąż i córka. Ów dramat rodzinny, choć bardziej pasuje tu określenie "beznamiętna migracja", schodzi się w czasie z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Otoczona przez niedorozwiniętych uczniów i zdziecinniałe ciało pedagogiczne z partyzanckimi skłonnościami, bardziej przez przypadek niż w wyniku zamierzonych działań, Zuzanna urasta do miana najsympatyczniejszego belfra w tym edukacyjnym tyglu. Znowu przez przypadek zostaje lokalną bohaterką łapiąc na gorącym uczynku, podczas jednej z wędrówek po okolicy, poszukiwanego od dłuższego czasu zboczeńca. Mąż do niej wraca, córka czuje dumę z mamusi...&lt;br /&gt;Ogólnie jedna wielka literacka porażka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowo sądziłem, że Zuzanna w tym mocno przerysowanym gronie będzie Robin Hoodem normalności i Batmanem logiki. Że skonstruowana wokół niej fabuła wolna będzie od głupoty przemyśleń i działań. I znowu pudło! Plastyczka okazała się jeszcze jednym figurantem patologicznie wręcz zniekształconej rzeczywistości - zlała się z resztą działających dość irracjonalnie bohaterów. Oczekiwałem starcia dwóch systemów myślowych i charakterologicznych, dostałem lejącą się wartkim i jednostajnym strumieniem głupotę. Wypatrywałem zbudowanej na zderzeniu przeciwstawnych światów satyry - zaaplikowano mi nudny i monotonny krajobraz wypełniony bliźniaczo podobnymi postaciami.&lt;br /&gt;"Latawce" dobiła jednak nie fabuła, lecz język. Wioletta Sobieraj posłużyła się mocno przeintelektualizowaną i naciąganą współczesną polszczyzną, kładąc praktycznie wszystkie dowcipy po drodze. Brak tu jakiegokolwiek gwoździa słownego, wszystko opowiedziane jest zbyt płynnie, po prostu za pięknie. A jak mawiała moja babcia - nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Czasem jedna k...a jest lepsza niż stado gładkich słówek.&lt;br /&gt;Skłamałbym jednak, gdybym całkowicie przekreślił talent Łodzianki. Widać, że potrafi ona posługiwać się piórem, choć na razie jest to bardziej nadgorliwe kreślenie skomplikowanego wzoru po omacku. Mam również nieodparte wrażenie, że Pani Wioletta za bardzo starała się wpisać w satyryczną konwencję, mając przy okazji nadzieję dotarcia do jak najszerszego grona odbiorców. A tak się niestety nie da! Pisze się zawsze tylko dla pierwszego czytelnika, a tym jest przecież autor. Jeśli jemu się spodoba, to gdzieś na tym łez padole znajdzie się jeszcze jeden frajer tego samego pokroju!&lt;br /&gt;A może ja po prostu nie jestem tym frajerem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-164408463452855220?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/164408463452855220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/latawce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/164408463452855220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/164408463452855220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/latawce.html' title='Latawce'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-L-Mg6PTWllo/Tj5CjFqhpNI/AAAAAAAAAjk/agQsyWi5Mhk/s72-c/Latawce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-4823017570707301752</id><published>2011-08-07T09:41:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T09:41:21.857+02:00</updated><title type='text'>Obiekt R/W0036</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cP8aZLwwADA/Tj5Bm-mAQ5I/AAAAAAAAAjg/dJc2Z6Aca1c/s1600/ObiektRW0036.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-cP8aZLwwADA/Tj5Bm-mAQ5I/AAAAAAAAAjg/dJc2Z6Aca1c/s1600/ObiektRW0036.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Do historii Bazyliszka obudzonego z letargu podczas Powstania Warszawskiego podchodziłem z lekką taką nieśmiałością, choć akurat pomysł uważam za niezmiernie oryginalny. Poza tym moją nieśmiałość potęgowała dość uboga tradycja pisania powieści grozy przez autorów w naszym pięknym kraju nad Wisłą. Były jakieś próby ugryzienia tematu, lecz albo zdarzały się rzadko, albo wypadały mizernie. Po lekturze "Obiektu R/W0036" przekonałem się, że obawy moje były bezpodstawne. O ile w dziale "polski horror" na razie ziała wielka czarna dziura, to Tomasz Bukowski nieco ją wypełnił. Na dodatek uczynił to naprawdę gustownie.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pliniusz Starszy w Historii naturalnej opisywał bazyliszka jako węża z jaśniejszą plamą na głowie w kształcie korony, później uważano również, że jest to czworonogi kogut, w koronie, o żółtym upierzeniu, ze skrzydłami, ogonem węża, zakończonym hakiem lub drugą kogucią głową. Równie głupio jak powyższy opis wyglądał Bazyliszek na rycinie w wydanej w 1642 roku książce Ulisse Aldrovandiego "Monstrorum historia". Średniowieczne opisy wskazują jasno, że była to kreatura o tułowiu węża oraz głowie, nogach i skrzydłach koguta. Czy taka hybryda, znanych nam i oswojonych już dawno form zoologicznych, na dodatek rodząca się z jaj, które składają siedmioletnie koguty, a następnie wysiadywana 9 lat przez ropuchy lub węże, może wzbudzić strach współczesnego czytelnika? No przecież, że nie!&lt;br /&gt;Historia warszawskiej bestii była nam znana od lat, ale nie poruszała już ani serc, ani umysłów. Nie wpływała też negatywnie na działanie pęcherza i nie rozluźniała zwieracza. Mieliśmy swojego potwora, ale ten - miast siać krwawe zniszczenie - leżał odłogiem jak PGR-y przy wschodniej granicy.&lt;br /&gt;Przyznać w tym wypadku należy, że bazyliszka przywrócił polskiej kulturze i literaturze właśnie Tomasz Bukowski, który na nowo ulepił nie tylko jego cielesność lecz dodał do niej równie pokraczną psychikę. I wyszło mu to wręcz doskonale. Powieść o bestii przerabiającej na krwistą surówkę przedstawicieli obydwu walczących stron oraz próby jej zabicia przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Poza tym osadzenie jej w realiach powstańczej warszawy uznać należy za posunięcie wręcz genialne.&lt;br /&gt;Niestety w tym doskonałym praktycznie tworze znalazło się kilka sęków (oprócz tytułu do dupy), głównie związnych z niedopracowaniem tekstu, które wytrącały mnie na chwilę z czytelniczego zachwytu. Sytuacje te były rzadkie i z czasem przestałem zwracać na nie uwagi, ale na początku, kiedy rozpędzałem wzrok i mózg, dość mocno irytowały. Mam nadzieję, że z czasem Tomasz Bukowski dojdzie do jęzkowej perfeksji - czego mu oczywiście z całego serca życzę - i stanie się naszym własnym, na własnej krwi wyhodowanym (taki dowcip rzeźnicki), horrorowym towarem eksportowym.&lt;br /&gt;A na razie z zapartym tchem czekam na kolejne dzieło p. Tomka. Ciekawy jestem co tym razem weźmie na warsztat, bo przecież tyle jest historii, które warto przywrócić do życia lub zwyczajnie odkłamać...&lt;br /&gt;Zanim to jednak nastąpi sięgnijcie po "Obiekt R/W0036", bo warto! Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-4823017570707301752?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/4823017570707301752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/obiekt-rw0036.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4823017570707301752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4823017570707301752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/obiekt-rw0036.html' title='Obiekt R/W0036'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-cP8aZLwwADA/Tj5Bm-mAQ5I/AAAAAAAAAjg/dJc2Z6Aca1c/s72-c/ObiektRW0036.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-912231069103126366</id><published>2011-08-07T09:36:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T09:36:45.970+02:00</updated><title type='text'>Samotność rajdowca</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Eo7-XiS5fUc/Tj5AiMvPnmI/AAAAAAAAAjc/PBqKxmC2M9o/s1600/Samotnosc.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Eo7-XiS5fUc/Tj5AiMvPnmI/AAAAAAAAAjc/PBqKxmC2M9o/s1600/Samotnosc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Jeśli blurb (notka na tylnej okładce) podpisana jest tytułem jakiegoś afrykańskiego periodyku, można mieć wątpliwości nie tylko co do prawdziwości i rzetelności oceny, ale również istnienia na rynku prasowym wspomnianego. Jeśli natomiast tkwi tam nazwisko Lewisa Trondheima, a na dodatek pod niezwykle pozytywną notką, to znaczy, że pozycja warta jest naszej uwagi.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim jest dla komiksu Lewis Trondheim żadnemu znawcy tematu wyjaśniać nie trzeba, skoro jednak do recenzji zajrzeć może kompletny laik, kilka słów tytułem wyjaśnienia. Otóż wspomniany w czasie blisko 15 lat kariery narysował około 40 albumów, a do ponad 100 napisał scenariusz. Był wielokrotnie nagradzany, a to ze względu na odnajdywanie się praktycznie w każdym gatunku komiksu, od opowieści humorystycznych do horroru. Jest współzałożycielem wydawnictwa L'Association, które - również za jego sprawą - stało się jednym z najbardziej wpływowych w niezależnym i artystycznym komiksie.&lt;br /&gt;Jak więc widać polecenie takiej postaci zobowiązuje. I z tego zobowiązania Nicolas Mahler wywiązał się znakomicie. Jego "Samotność rajdowca", wydana nakładem Kultury Gniewu, to jeden z lepszych tytułów jakie miałem przyjemność ostatnio czytać. Kształtowany przez lata, m.in. w redakcjach "Die Presse", "Der Standard", "Frankfurter Allgemeinen Zeitung", "Le Monde" i "Lapin", minimalistyczna kreska, idealnie pasuje do opowieści o wypalonym kierowcy rajdowym, przyjacielu od kielicha - Gumie i jego byłym mechaniku, a obecnie pracowniku policji - Żenadzie. Kierowca żyjący głównie wspomnieniami dawnej wielkości z ścielącym się na jego teraźniejszości widmem przykutej do łóżka żony, chciałby choćby jeszcze raz stanąć na najwyższym stopniu podium. Ostatecznie udaje mu się, choć na pewno nie w takich okolicznościach jakie sobie wymarzył. Po drodze prawie bierze udział (razem z wspomnianymi kolegami) w napadzie na bank i nawiązuje nieudany romans z fascynatką wszelkich odmian kultury. Ostatecznie wraca tam, gdzie czuje się najlepiej, gdzie nikomu nie musi nic udowadniać, a wspomnienia dawnej wielkości wplecione są między kolejne kolejki z Gumą, do Baru Juanjo.&lt;br /&gt;Przyznać muszę, że przez kilka pierwszych stron mocno denerwowała mnie maniera Mahlera (nawet się zrymowało), z czasem jednak trudno było mi wyobrazić sobie tę historię opowiedzianą inną kreską. Postaci występujący na kartach "Samotności rajdowca" są toporni oraz ułomni, i to pod względem graficznym jak i charakterologicznym. Tę toporność z czasem oswajamy, ułomności wpisują się w ciąg ironii, od której skrzy się na kartach komiksu. Jeśli był to zabieg zamierzony, to w 100% udany.&lt;br /&gt;Wspomniany przeze mnie Lewis Trondheim napisał:&lt;br /&gt;"Magia komiksów Nicolasa Mahlera nie polega na bezbłędnych scenariuszach czy eleganckich rysunkach, ale na tajemniczej alchemii między tymi elementami".&lt;br /&gt;Przyznać należy, że alchemii w "Samotności rajdowca" nie zabrakło, powiem więcej, obdzieliłby nią kilka innych komercyjnych albumów.&lt;br /&gt;Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-912231069103126366?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/912231069103126366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/samotnosc-rajdowca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/912231069103126366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/912231069103126366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/samotnosc-rajdowca.html' title='Samotność rajdowca'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Eo7-XiS5fUc/Tj5AiMvPnmI/AAAAAAAAAjc/PBqKxmC2M9o/s72-c/Samotnosc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-2341152547350043343</id><published>2011-08-07T09:32:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T09:32:54.352+02:00</updated><title type='text'>Troja. Tarcza Gromu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RrjB1VIJPIM/Tj4_nWxL2cI/AAAAAAAAAjY/C5Uae2DNFUM/s1600/Troja.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-RrjB1VIJPIM/Tj4_nWxL2cI/AAAAAAAAAjY/C5Uae2DNFUM/s1600/Troja.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;David Gemmell to pisarz nietuzinkowy - takich życiorysów nie spotyka się na codzień. Ten urodzony 1 sierpnia 1948 r. w Londynie angielski autor fantasy i powieści historycznych w wieku szesnastu lat został wyrzucony ze szkoły za zorganizowanie klubu hazardowego. Od tamtej pory za dnia pracował fizycznie, a w nocy jako ochroniarz w klubie nocnym w Soho. Pisał też artykuły do "Daily Mail", "Daily Mirror" i "Daily Express". W roku 1984 opublikował swoją pierwszą powieść - "Legendę". Ostatnim opublikowanym dziełem (Gemmel zmarł w piątek, 28 lipca 2006, dwa tygodnie po operacji pomostowania tętnic wieńcowych) była pierwsza część trylogii "Troja. Pan Srebrnego Łuku". Prawie rok po tym tragicznym wydarzeniu, 27 sierpnia 2007 r. Wydawnictwo Rebis wydało tom drugi cyklu - "Tarczę gromu".&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już "Pan Srebrnego Łuku" był dziełem niemal doskonałym. W tej książce można zakochać się praktycznie od pierwszej strony, choć widać, że autor nieco namęczył się nad wiernym odwzorowaniem świata starożytnej Grecji. Wysiłek ten nie poszedł jednak na marne, bowiem, o ile pierwszy tom pochłania się jak najlepszą potrawę, to druga część jest jeszcze bardziej wysmakowanym dziełem. Problemem każdej źle zaplanowanej serii, lub dopisywanej na prędce, po nagłym sukcesie części pierwszej, jest często powolne zaniżanie lotów. Do Troi ta reguła z całą pewnością się nie odnosi. W jej przypadku jest nawet odwrotnie.&lt;br /&gt;David Gemmell wpadł na prosty lecz genialny pomysł. Postanowił na nowo ożywić mitycznych Herosów lecz bez baśniowej otoczki towarzyszącej znanej nam mitologii. Uczynił z nich pełnokrwistych bohaterów tkwiących w świecie gdzie brak namacalnych przejawów boskiej interwencji, w świecie gdzie jedynym przejawem ich rzekomego istnienia są znane nam i wytłumaczalne zjawiska przyrodnicze.&lt;br /&gt;Na kartach "Tarczy Gromu" znowu spotykamy Odyseusza - Brzydkiego Króla, którego talent gawędziarski i umiejętność snucia podkolorowanych często opowieści znana jest we wszystkich mniejszych i większych królestwach położonych wokół Wielkiej Zieleni (w domyśle basenie Morza Śródziemnego). Daje on na swoim statku schronienie trójce uciekinierów: kapłance Pirii poszukującej ukochanej oraz dwóm mykeńskim wojownikom renegatom zdradzonym przez swojego króla - Kalliadesowi i Banoklesowi. Wszyscy (choć Ci ostatni raczej przez przypadek niż z powodu świadomego wyboru) zmierzają do Troi, gdzie przy okazji ślubu Hektora mają odbyć się igrzyska.&lt;br /&gt;O ile na początku książki wszystko wskazuje, że będziemy oto świadkami kolejnej opowieści opowiadającej o przygodach przypadkowo spotkanych ludzi, to z czasem coraz bardziej przebija się wątek nieuniknionej wojny, której miejscem stanie się Troja. Przybyli na uroczystość weselną oraz same igrzyska goście, to królowie i bohaterowie w mniejszy lub większy sposób uwikłani w sieć intryg i opowiadający się po którejś ze stron przyszłego konfliktu. "Tarcza Gromu" jest preludium do śmierletnego pojedynku jaki wkrótce rozegra się pod murami życiowej obsesji aecheologa Heinricha Schliemanna.&lt;br /&gt;"Tarcza Gromu" to książka niezwykła. Rzadko pojawia się na rynku księgarskim pozycja łącząca w tak doskonały sposób fikcję z rzeczywistością, w której wymyślona fabuła wkomponowana jest w fakty i realia sprzed kilku tysięcy lat. Gemmellowi udała się rzecz wydawać by się mogło niemożliwa - stworzył wspaniałe dzieło, które od początku skazane było na niepowodzenie. Bo czyż człowiek o zdrowych zmysłach może wyobrazić sobie dzieło, które przebije rozmach Iliady czy kolorystykę greckiej mitologii? A jednak! Gemmell napisał książkę, która na nowo odkrywa przed nami świat starożytny - mało tego, on go dla nas na nowo uczłowieczył.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-2341152547350043343?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/2341152547350043343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/troja-tarcza-gromu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2341152547350043343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2341152547350043343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/troja-tarcza-gromu.html' title='Troja. Tarcza Gromu'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-RrjB1VIJPIM/Tj4_nWxL2cI/AAAAAAAAAjY/C5Uae2DNFUM/s72-c/Troja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-2297088405833548982</id><published>2011-08-07T09:25:00.001+02:00</published><updated>2011-08-07T09:26:15.850+02:00</updated><title type='text'>Żeby nie przekroczyć granicy...</title><content type='html'>&lt;i&gt;"W wieku trzynastu lat znalazłem w szafie starego Zenita. Od tej chwili aparat stał się na wiele lat nieodłącznym towarzyszem, powoli przekształcając się w integralną część ciała i umysłu. Chociaż wysłużony Zenit dawno już został zastąpiony przez kolejne aparaty, przygoda z fotografią i fascynacja zdjęciami pozostały niezmienne."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tak pisze o sobie Radosław Brzozowski, fotograf, doświadczony dydaktyk, filolog, tłumacz książek o fotografii i edycji zdjęć oraz autor podręczników, dyrektor Trójmiejskiej Szkoły Fotografii.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto co jeszcze opowiedział o sobie i swojej pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co lub kto Pana podkusił, żeby w wieku lat 13-tu złapać aparat Zenit do ręki i rozpocząć przygodę z fotografią?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Szczerze to chyba wrodzona niechęć do sprzętu, który nie działa. Tata kupił ten aparat, ale nie bardzo potrafił go obsłużyć, a ja nie lubię sprzętu, który nie działa. Bardzo szybko okazało się, że robienie zdjęć to świetna zabawa i tak oto kolejne Zenity stały się niemal najlepszymi przyjaciółmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W chwili obecnej ma Pan zapewne całą baterię aparatów i obiektywów, ale który z tych, jakie przewinęły się przez Pana ręce wspomina Pan z największą czułością lub rozrzewnieniem?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Aparat to tylko narzędzie do zapisywania obrazu. Jeden robi to trochę lepiej, inny trochę gorzej, ale jeśli dobrze poznać humory posiadanego aparatu, prawie każdym da się zrobić dobre zdjęcia. Tak naprawdę nigdy nie zwracałem przesadnej uwagi na sprzęt. Jeśli pyta Pan o sympatię to najsilniej wrył mi się w pamięć Zenit, który dostałem na 18te urodziny (w połączeniu z niemieckimi obiektywami robił całkiem dobre zdjęcia), bo z niego korzystałem najdłużej i Minolta, którą nie zdążyłem się nacieszyć zanim wpadła w ręce złodzieja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Trójmiejska Szkoła Fotografii - był Pan aż tak nabuzowny chęcią działania i chciał w sposób użyteczny wykorzystać nagromadzoną energię, czy raczej na chłodno uznał Pan, że brakuje tego typu placówki w Polsce?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na spożytkowanie posiadanej energii zawsze znajdowałem mnóstwo sposobów i można powiedzieć, TSF był jednym z nich. Szczególnie, że powoli zaczynałem dochodzić do wniosku, że czas na zmianę dotychczasowego zawodu. Przede wszystkim jednak uważałem, że w trójmieście, bo tu zaczęliśmy działalność, brakowało dobrej szkoły fotografii. Ponieważ od blisko dwudziestu lat jestem nauczycielem, połączenie pasji do fotografii z doświadczeniem dydaktycznym wydawało się czymś naturalnym. Kolejnym krokiem było znalezienie naprawdę dobrej klasy współpracowników i sukces TSF był murowany. Potwierdza to z resztą fakt, że w tym roku otworzyliśmy filię naszej placówki w Bydgoszczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy naukę i kontakt z żywym człowiekiem można jakoś porównać do próby nauki za pośrednictwem książek?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na pewno można, ale porównanie takie skupi uwagę przede wszystkim na różnicach. W szkolnictwie dużo mówi się na temat zanikającego kontaktu z mistrzem, magicznej relacji pomiędzy uczniem a mistrzem właśnie i to są kluczowe elementy dla rozwoju większości z nas. W szkolnictwie artystycznym dyskusja na temat tworzonych przez uczniów prac, sugestie wykładowcy i jego krytyka mają znaczenie kluczowe. W porównaniu z nauką w szkole książka to podręcznik; użyteczna pomoc dydaktyczna, czasami 'ściągawka' podpowiadająca rozwiązania, ale na pewno nie substytut dla pracy z wykładowcą. Dla osoby chodzącej do szkoły książka jest przydatna, ale częstokroć nie jest ona niezbędna. Niestety nie wszyscy mają możliwość uczęszczania do szkoły i nie mówię tu tylko o nauce fotografii. Czasami nie pozwalają na to obowiązki zawodowe, czasami sytuacja finansowa, a czasami zwyczajnie w miejscu, w którym mieszkamy nie ma odpowiedniej szkoły. W przypadku nauki fotografii sytuację komplikuje fakt, że szkół fotografii jest bardzo niewiele, a jeszcze mniej dobrych. Dla wszystkich, którzy do szkoły pójść nie mogą książka okazuje się nieoceniona. Nauka z samym podręcznikiem jest o wiele trudniejsza, wymaga więcej samozaparcia i prawdopodobnie nie okaże się równie skuteczna jak praca pod okiem Mistrza, ale też może przynieść dobre rezultaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przejdźmy do Pana ostatniej książki „Fotografia obnażona. Mistrzowskie sesje aktu”. Czemu akurat akt, a nie na przykład fotografowanie przyrody? Wrzuca Pan swego czytelnika od razu na głęboką wodę, bo choć po drodze znaleźć można całą litanię porad, to przyznać Pan musi, że to nienajłatwiejszy kawałek chleba. Tu bardzo łatwo, szczególnie młodym adeptom fotografowania, przekroczyć granicę pewnej przyzwoitości.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Pańskie ostatnie zdanie stanowi tu chyba odpowiedź. Bardzo łatwo jest przekroczyć granicę więc porady i podpowiedzi są tym ważniejsze. Ponadto na akcie cały czas tworzy swego rodzaju odium; niechętnie pokazuje się wystawy o tej tematyce, wydawcy ostrożnie podchodzą do publikowania książek. Wystarczy wejść do Empiku czy innej księgarni, a znajdziemy tam mnóstwo albumów poświęconych właśnie fotografii przyrodniczej, zdjęciom architektury, ale poza rewelacyjnymi albumami Wacława Wantucha nie znajdziemy publikacji poświęconych dobremu aktowi. Ciężko się dziwić, że nasze pojęcie o fotografii aktu jest niejednokrotnie kształtowane przez pisemka, których okładki trzeba zakrywać przed położeniem na ladzie. Podobnie rzecz ma się z podręcznikami; wystarczy przejrzeć ofertę tak dużego wydawnictwa jak Helion; mamy podręczniki poświęcone różnym zagadnieniom związanym z fotografią, ale niemal za każdym razem są one omawiane na przykładzie przyrody czy portretu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy trudno jakąś sumę życiowych doświadczeń zamknąć na 192 stronach książki? Czy to wiedza pełna, czy może wymaga uzupełnienia, które wkrótce - w postaci kolejnego tytułu - pojawi się na księgarskich półkach?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie próbowałem umieszczać w książce sumy doświadczeń życiowych. Zaznaczam to z resztą we wstępie. Fotografia jako taka czy nawet fotografia aktu to tematy zbyt obszerne by wyczerpać, czy próbować wyczerpać je w jednej książce. Myślę z resztą, że jest to zadanie dla krytyków fotografii, a nie dla fotografów. Fotografia Obnażona to tak naprawdę wstęp do tematu, wprowadzenie do studyjnej fotografii aktu i taki był jej cel od początku. Natomiast o to, czy pojawi się kolejny tytuł poświęcony tematyce aktu czy fotografii studyjnej proszę zapytać wydawcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak ważny w pracy z modelką / modelem jest sprzęt, jak oświetlenie, jak wreszcie jakość wzajemnej relacji. Czy można to zamknąć w jakiś wartościach procentowych udanej sesji?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W książce bardzo starałem się podkreślać, że sprzęt ma znaczeniem drugo-, a nawet trzeciorzędne. Pamiętam jak kiedyś jeden z młodych fotografów stwierdził, że gdyby miał taki aparat jak ja to też robiłby takie zdjęcia. W czasie rozmowy okazało się, że korzystamy z tego samego modelu aparatu. Bardzo ważne jest dobre zrozumienie światła (w końcu fotografia to malowanie światłem), dobra nad nim kontrola. Wielkie znaczenie ma tak zwane 'oko', umiejętność dostrzeżenia dobrego zdjęcia przed naciśnięciem spustu migawki czy stworzenia go poprzez odpowiednie ułożenie ciała modelki i oświetlenia. Tak samo z resztą jest w przypadku wszelkich rodzajów fotografii. Natomiast w fotografii aktu absolutnie najważniejsze jest zaufanie i dobra relacja z modelem czy modelką, dobra atmosfera w studio. Jest to niezbędne w każdej sytuacji, gdy fotografujemy ludzi, natomiast w akcie nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ wymaga on największej dozy zaufania. Modelka nie tylko jest odarta z ochronnej warstwy ubrania, ale również musi ufać, że fotograf korzystnie pokaże jej nagość, że zdjęcia będą ładne i gustowne, i że nie podkreślą tych elementów jej ciała, z którymi wiążą się kompleksy, a tych wszyscy mamy pod dostatkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jest Pan tłumaczem książek fachowych o Photoshopie. Jak bardzo znajomość tego programu pomaga w pracy fotografa? Jaki jest Pana stosunek do bezczelnego wręcz poprawiania urody i retuszowania mankamentów gwiazd, gwiazdeczek i celebrytów?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Bardzo obszerny temat. Znajomość Photoshopa oczywiście bardzo się przydaje, chociaż staram się go używać oszczędnie. Nie lubię, gdy Photoshop stanowi sposób na ratowanie nieudanych zdjęć, natomiast uważam go za wspaniałe narzędzie do wzmacniania działania zdjęć znakomitych. Moim celem, nie zawsze możliwym do osiągnięcia, jest tworzenie zdjęć, które mógłbym powtórzyć aparatem analogowym i ograniczenie edycji do takich samych działań, jakie można wykonać w ciemni. Myślę z resztą, że fakt, iż przygodę z fotografią zacząłem w ciemni i nadal z przyjemnością do niej wchodzę, ma co najmniej równie duży wpływ na moją fotografię jak znajomość Photoshopa. Jeśli natomiast chodzi o poprawianie mankamentów urody, do pewnego stopnia robiliśmy to zawsze, chociaż ogół odbiorców naszych zdjęć nie miał tego świadomości. Na negatywie też dokonywano retuszu, ogromny wpływ na wygląd postaci ma i zawsze miało oświetlenie, makijaż, umiejętnie dobrany strój czy fryzura. Wystarczy porównać zdjęcia M. Monroe jakie znamy z gazet czy plakatów z tymi wykonanymi po sesji. Natomiast to, co widzimy obecnie w gazetach często przekracza wszelkie granice dobrego smaku. Przecież większość z tych drastycznie przeszopowanych zdjęć jest zwyczajnie brzydka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ma Pan swoje ulubione modelki, modeli, czy może wychodzi Pan z założenia, że najlepsza sesja dopiero przed Panem?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie sądzę bym potrafił wskazać jedną czy dwie ulubione modelki. Z niemal wszystkimi dziewczynami pracowało mi się świetnie, a sesje stanowiły okazję do poznania wielu niesamowitych osób. Z wieloma modelkami udało mi się z resztą współpracować kilkukrotnie, z innymi mam w planach kolejne sesje, jak chociażby z Kasią, której zdjęcie widnieje na okładce książki. Natomiast mam nadzieję, że najlepsza sesja jeszcze przede mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--zgVCVcGzg4/Tj496PgOohI/AAAAAAAAAjU/G9-Y2C3oPIU/s1600/Fotografia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/--zgVCVcGzg4/Tj496PgOohI/AAAAAAAAAjU/G9-Y2C3oPIU/s1600/Fotografia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;Akt nie jest zwykłym przedstawieniem ciała, lecz odnosząc je przez analogie do wszystkich struktur, jakie stały się częścią naszego doświadczenia wyobrażeniowego, uświadamia nam istnienie uniwersalnego porządku Tomasz Lewicki Piękna kompozycja ciała: Modelowanie bryły ludzkiego ciałaMistrzowskie manipulacje światłem i cieniemTworzenie atmosfery zaufania na sesji zdjęciowejWykorzystywanie kreatywnych zabiegów fotograficznych Dowiedz się, jak stworzyć profesjonalne studio fotograficzne. Opanuj światło, wykorzystaj opcje, które daje Ci Twój sprzęt, i osiągaj zamierzone efekty.Akt to nie tylko golizna. To zaklęte w obrazie za pomocą techniki fotograficznej najgłębsze ludzkie emocje. A brak ubrania jest jedynie dosadnym narzędziem wyrazu.Ludzka fizyczność od zawsze fascynowała, inspirowała i niepokoiła artystów, rozwijała ich warsztat i wzbogacała dziedzictwo historii sztuki. Nie ma drugiego tak wdzięcznego i kontrowersyjnego tematu jak nagie ciało. Odrzucane w średniowieczu, gloryfikowane przez renesans, w końcu na stałe rozgościło się w malarstwie i rzeźbie, by wreszcie w 1840 roku zawędrować na kliszę fotograficzną. Akt jest swoistym hołdem dla piękna ludzkiego (najczęściej kobiecego) ciała. Dzięki solidnemu warsztatowi fotografika, właściwemu sprzętowi, umiejętnemu operowaniu światłem i cieniem oraz zaufaniu między artystą a modelką powstają zachwycające dzieła. Delikatne, subtelne, eteryczne lub też prowokujące, wyrafinowane i drapieżne. Zdjęcia mówiące więcej niż tysiąc słów. Obrazy przedstawiające żywe emocje, pragnienia, oddanie, erotyczną pasję. Kuszące seksem, kokietujące zmysły i wyobraźnię, zapraszające do intymnego świata. Albo wykorzystujące nagość i bryłę ludzkiego ciała jedynie jako instrumenty tworzące niebanalny obraz. Odczaruj zaklęty świat studia Przygotowanie sesji: dbałość o odpowiednie warunki i aspekty techniczne oraz współpraca z modelką. Sprzęt: statyw, teleobiektyw, blenda, sprzęt oświetleniowy, tła, meble, kosmetyki i dodatki.Światło i możliwości manipulowania cieniem: praca z jedną lub kilkoma lampami i końcówkami modelującymi światło.Efekty specjalne: zmiana kontrastu, korekty, konwersja do obrazu czarno-białego, tonowanie i wyostrzanie&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-2297088405833548982?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/2297088405833548982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/zeby-nie-przekroczyc-granicy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2297088405833548982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2297088405833548982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/08/zeby-nie-przekroczyc-granicy.html' title='Żeby nie przekroczyć granicy...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--zgVCVcGzg4/Tj496PgOohI/AAAAAAAAAjU/G9-Y2C3oPIU/s72-c/Fotografia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8405468196769356944</id><published>2011-07-21T19:10:00.000+02:00</published><updated>2011-07-21T19:10:58.987+02:00</updated><title type='text'>Sensacyjne wakacje z Rebisem!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Miłośnicy dobrej sensacji i jeszcze lepszego thrillera nie powinni przegapić tej okazji. Otóż dzięki hojności Domu Wydawniczego Rebis mamy do wygrania pakiety książek, składające się z następujących tytułów:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Spirala&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Pokonać kostuchę&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Na Śmierć i Życie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Regula dziewiątek&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;- Chromosnom 6&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby wziąć udział w losowaniu należy przejść do &lt;b&gt;&lt;a href="http://duzeka.pl/index.php?dzial=konkursy&amp;amp;id=ksiazka"&gt;działu konkursowego&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; portalu duże Ka, odpowiedzieć na dziecinnie proste pytanie, a odpowiedź przesłać do 21 sierpnia br. na naszą skrzynkę konkursową (link znajdziecie pod treścią konkursu!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uO66qM0Z0_s/TihdiboOjLI/AAAAAAAAAfc/7lcwqozjOic/s1600/Rebis_Wakacje_2011A.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="253" src="http://1.bp.blogspot.com/-uO66qM0Z0_s/TihdiboOjLI/AAAAAAAAAfc/7lcwqozjOic/s400/Rebis_Wakacje_2011A.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8405468196769356944?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8405468196769356944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/sensacyjne-wakacje-z-rebisem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8405468196769356944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8405468196769356944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/sensacyjne-wakacje-z-rebisem.html' title='Sensacyjne wakacje z Rebisem!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uO66qM0Z0_s/TihdiboOjLI/AAAAAAAAAfc/7lcwqozjOic/s72-c/Rebis_Wakacje_2011A.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-1290817277799128363</id><published>2011-07-20T01:03:00.000+02:00</published><updated>2011-07-20T01:03:53.609+02:00</updated><title type='text'>Czas</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DfemJa-4PMY/TiYNUc63xwI/AAAAAAAAAfE/sotJr4XXbYI/s1600/Czas_200.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-DfemJa-4PMY/TiYNUc63xwI/AAAAAAAAAfE/sotJr4XXbYI/s320/Czas_200.jpg" width="196" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Nie lubię książek popularnych. Nie chodzi o to, że ich wcale nie czytam, bo musiałbym odpuścić sobie sporo ciekawych tytułów, ale zazwyczaj odczekuję moment prasowych orgazmów i biorę się za lekturę, kiedy świat zaczyna szczytować na punkcie innego tytułu.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie lubię też książek polecanych. Nie mam w zwyczaju mówić o totalnym dnie inaczej niż, że takim dnem jest. Nie jest mi wtedy głupio względem autora (bo to jemu powinno być głupio, że napisał szmirę) ale względem osoby, która mi ten chłam podsunęła, a jej się to podobało.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie lubię książek krzyczących na mnie z kolorowych bilbordów, na których, przekupieni giftem krytycy, wysławiają pod niebiosa walory kilkuset stron zawartych między równie tandetnie wykonanymi i tryskającymi krwią lub spermą okładkami.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko w kilku przypadkach nie śledziłem z równą uwagą akcji i ilości przeczytanych stron. W momencie ciągnięcia się fabuły niczym przysłowiowe flaki z przysłowiowym olejem, liczenie stron do końca książki można porównać jedynie do codziennej aktualizacji wojskowej metrówki. Inaczej było z twórczością Piotra Ibrahima Kalwasa. Tu „numerologia” zeszła na plan dalszy, a ostatnia strona nie była przyjęta z ulgą lecz rozczarowaniem. Powróciły wspomnienia lektur młodzieńczych prawie do samego rana, z latarką sporządzoną z płaskiej baterii i żarówki przygwożdżonej doń przy pomocy gumki recepturki. Wypływałem wtedy ze zwałów pościeli jedynie celem złapania kilku świeżych oddechów i na nowo nurkowałem pod kołdrą. Podobnie było tym razem, choć teraz już nie musiałem kryć się przed nikim ze swoją pasją. Co jednak najdziwniejsze pozycje owe zostały mi polecone (dzięki Doroto!).&lt;br /&gt;W pierwszej książce Kalwasa – „Salam” zakochałem się bez pamięci, w drugiej – „Czasie” utonąłem bez reszty. Pierwsza była powrotem także do mojej młodości, równie zbuntowanej jak w przypadku autora i szczeniackiej fascynacji z odkrywania nowych doznań. Druga stanowiła wędrówkę nie tylko śladem pisarza do Dżimhile w Erytrei lecz także w głąb siebie. Kalwas podąża śladem swej młodzieńczej lektury, śladem poławiaczy pereł z kart książki Mirko Paska. Ja podążyłem wraz z nim. Afryka w „Czasie” nie jest jednak tylko celem wędrówki pisarza, jest domem, początkiem i końcem, źródłem prawdziwego życia, wiary pełnej i głębokiej, bez podtekstów i wymówek. Afryka nie kapie złotem ołtarzy, nie błyszczy chromem urzędów. Tu wszystko jest zbrukane lecz czyste zarazem. Pod kożuchem brudu i zacofania kryje się kontynent czysty wiarą i dobrocią. Kontynent biedny lecz bogaty kulturą, religią i rodziną. Kalwas, wyrosły w dekadenckiej Europie, tu odnalazł spokój i wiarę (zdegustowany m.in. europejskim chrześcijaństwem przeszedł na Islam).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prof. Jan Tomkowski napisał:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Nie jest jedną z modnych gwiazdek na firmamencie polskiej prozy. To pisarz autentyczny, który naprawdę ma nam coś ważnego do powiedzenia. Mało kto w literaturze polskiej potrafi tak opowiadać. Kalwas pisze po męsku, a przecież wzruszająco. Czyta się go ze ściśniętym gardłem.”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Tobie, który to napisałeś, za jazz. Salam alejkum - pokój z Tobą.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-1290817277799128363?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/1290817277799128363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/czas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1290817277799128363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1290817277799128363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/czas.html' title='Czas'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-DfemJa-4PMY/TiYNUc63xwI/AAAAAAAAAfE/sotJr4XXbYI/s72-c/Czas_200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-1005555379928759174</id><published>2011-07-20T01:00:00.000+02:00</published><updated>2011-07-20T01:00:19.945+02:00</updated><title type='text'>Alfons Mucha</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wUWGd5YRqGA/TiYMfVbl3EI/AAAAAAAAAfA/TTBkAzDnyBM/s1600/AlfonsMucha_200.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-wUWGd5YRqGA/TiYMfVbl3EI/AAAAAAAAAfA/TTBkAzDnyBM/s1600/AlfonsMucha_200.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Nie będę ukrywał - secesja (od łac. secessio - wycofanie się, odstąpienie), powstała w Wiedniu i panująca niepodzielnie od około 1890 do 1910 roku jest moim ulubionym stylem w sztuce modernistycznej. Miłość do płynnych, falistych linii, abstrakcyjnej i roślinnej ornamentacji, swobodnych układów kompozycyjnych, asymetrii, płaszczyznowości, linearyzmu i oczywiście subtelnej pastelowej kolorystyki dopadła mnie, kiedy w miejscowym muzeum - bardziej przez przypadek niż z powodu celowych odwiedzin (co tam zresztą będę kadził - poszedłem tam, żeby z synem poślizgać się po marmurowych posadzkach w filcowych papuciach) - natrafiłem na wystawę Sigmunta Lipińskiego. Piękno prac, tego niedocenianego i mało znanego w naszym kraju artysty (choć to on przecież zaprojektował mundury gwardii papieskiej), powaliło mnie na kolana, na wspomnianą już marmurową posadzkę, i w tej czołobitnej pozycji, względem wszelkich secesyjnych przejawów, trzyma do dziś.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie o zapomnianym przez potomnych Polaku mówić tu jednak będziemy, lecz o najwybitniejszym (moim skromnym zdaniem) przedstawicielu Art Nouveau i fin de siecle'u.&lt;br /&gt;Alfons Mucha (ur. 24 lipca 1860 w Iwanczycach koło Brna, zm. 14 lipca 1939 w Pradze) - czeski grafik i malarz doczekał się już kilku biografii i albumów. Tym razem "na tapetę" wzięło go Wydawnictwo Naukowe PWN, które wydało pozycję przygotowaną z okazji otwarcia Muzeum Muchy w Pradze. Książka zawiera 220 reprodukcji znanych dzieł - pasteli, rysunków, obrazów olejnych – prezentujących różnorodność tematyki w twórczości Muchy. Nie jest to jednak li tylko wycieczka po, w kredzie wydanych, reprodukcjach tego wielkiego artysty. Obok prac czeskiego twórcy zapoznać się możemy z jego biografią (w tłumaczeniu Ryszarda Turczyna), ze szczególnym uwzględnieniem okresu po 1913 r., kiedy to (po ożenku z Marią Chytilovou w 1906 r.) powrócił do Pragi. W błędzie jest jednak ten, kto uważa, że ojczyzna w pełni doceniła i uhonorowała jego osobę i pracę. Jego powrót do Czech nastąpił w momencie kiedy secesja ustępowała pola ekspresjonizmowi, a grafiki kobiet w stylu belle époque – znak rozpoznawczy Muchy (wyidealizowana postać pięknej kobiety otoczonej naręczem kwiatów i liści, symbolami i arabeskami) określone zostały przez współczesnych mu krytyków za anachroniczne.&lt;br /&gt;Pierwszą poważną pracą, która przyniosła mu sławę w wieku 35 lat był złożony w wielkim pośpiechu przez Sarę Bernhardt 1 stycznia 1895 r. plakat teatralny do sztuki "Gismonda" Victoriena Sardou - ostatnią, niedokończony tryptyk "Wiek rozumu", "Wiek mądrości" i "Wiek miłości", który rozpoczął w 1938 r.&lt;br /&gt;Alfons Mucha zmarł w kilka tygodni po wkroczeniu wojsk hitlerowskich do Pragi, po przesłuchaniu przez gestapo. Miał wtedy 79 lat. Został pochowany na Slavinie na Wyszehradzie w Pradze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę polecamy nie tylko miłośnikom talentu Muchy (choć tych akurat przekonywać do wzbogacenia swej biblioteki o kolejny tytuł nie trzeba), lecz również osobom dopiero wkraczającym w świat wielkiej sztuki. Dla nich to wręcz lektura obowiązkowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-1005555379928759174?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/1005555379928759174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/alfons-mucha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1005555379928759174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1005555379928759174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/alfons-mucha.html' title='Alfons Mucha'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-wUWGd5YRqGA/TiYMfVbl3EI/AAAAAAAAAfA/TTBkAzDnyBM/s72-c/AlfonsMucha_200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8443659438733937731</id><published>2011-07-19T11:36:00.000+02:00</published><updated>2011-07-19T11:36:03.549+02:00</updated><title type='text'>Konkursowi laureaci</title><content type='html'>&lt;b&gt;Poniżej przedstawiam listę laureatów konkursów saloonowych, w których do wygrania były książki ufundowane przez Wydawnictwo Erica:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ostatnia zbrodnia Stalina. 1953: Spisek lekarzy kremlowskich" Jakowa Rapoporta&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; Kazimierz Mastelczuk&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt; Ewa Damian&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; Przemysław Koźmiuk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Rodzina Wenclów. Wspólnik"&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; Kasia Pessel&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;/b&gt;Urszula Dudzińska-Koterska&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt; Marzen(i)a Kowalska&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8443659438733937731?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8443659438733937731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/konkursowi-laureaci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8443659438733937731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8443659438733937731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/konkursowi-laureaci.html' title='Konkursowi laureaci'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-2792193431837712292</id><published>2011-07-18T02:02:00.021+02:00</published><updated>2011-07-18T14:58:53.834+02:00</updated><title type='text'>Pokaż ślepemu...</title><content type='html'>&lt;b&gt;Każdy posiadacz konta na Facebooku, oprócz możliwości informowania płci przeciwnej o swych walorach seksualnych, połączonych z dokładnym kalendarzykiem dni płodnych, narażony jest na zaproszenia ze strony stada nierozgarniętych społeczników do wzięcia udziału w różnych ważkich, lecz także całkowicie bezsensownych akcjach. Ja ostatnio zostałem zaproszony do jednej z nich. Niby w dobrej wierze, ale jak się zastanowić...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł akcji brzmiał następująco: "Pokażmy nieczytającym, że jest nas więcej" i śmiech mnie ogarnął pusty!&lt;br /&gt;Ja rozumiem, dopisujemy się do grona miłośników prozy Nory Roberts lub nowopowstałego gatunku agro-cyber-fantasy, ale coś takiego? Logicznie rzecz biorąc, zebranie się do kupy, żeby poczuć dumę z przynależności plemiennej to jedno, ale tu nie chodzi przecież tylko o wzajemne poklepywanie się po plecach, brzuchach czy innych strafach erogennych. Tu chodziło o zwarcie szeregów jajogłowych i wciśnięcie przed nos niepiśmiennej bandy nabrzmiałego jak u Mariusza P. umięśnionego członka (czyt. bicepsa wielogłowego z okolic którejś z racic). Tylko, że jakoś nie ma komu tego oglądać! No niby jak, skoro nieczytający skubańcy - jak sama nazwa wskazuje - nie czytają!&lt;br /&gt;Nie oszukujmy się, akcji&amp;nbsp;"Pokażmy nieczytającym, że jest nas więcej"&amp;nbsp;nie znajdzie w internecie literacki analfabeta, bo guzik go to interesuje! Fakt, że przeszło 52 tysiące osób doznało intelektualnego zaćmienia i dopisało się do listy też mało go ruszy, bo takich jak on, ludzi czytających ze zrozumieniem jeno numery na drzwiach mieszkań, grabiami można z chodnika zbierać jak opakowania z politereftalanu etylenu.&lt;br /&gt;Organizując takie akcje jej moderatorzy sami sikają sobie do łóżka, czynią bowiem z czytania talent równie wyjątkowy jak zakładanie majtek na leginsy przez Supermena w budce telefonicznej! A jest on darem powszechnym, a nie elitarnym! To nie jest fach, który wpiszemy, obok obsługi wózków widłowych czy operowania nożem i widelcem jednocześnie, jako coś wyjątkowego do swojego CV. To nie jest również powód do jakiejś ponadnormatywnej dumy - bowiem umiejętność czytania powinna być tak normalna jak obsługa pilota, czy znajdowanie luk w przepisach podatkowych przez polskiego przedsiębiorcę.&lt;br /&gt;Jeszcze jedno - wyreżyserowane pojawianie się z książką pod pachą lub licytowanie z nieznajomym na liczbę przeczytanych w ciągu ostatniej doby książek przybrało w ostatnich czasach formę niezdrowego snobizmu, a przecież nie o to chodzi. "Zaliczajcie" jedną pozycję miesięcznie ludzie małej wiary, ale starajcie się utrzymać tę regularność. I nie róbcie przy tym wielkiego larum, tylko potraktujcie dar składania liter do logicznej kupy jako coś normalnego, plebejskiego wręcz, a nie zarezerwowanego dla ludzi z herbem na majtkach i hektarem rodowego pastwiska. Bo w tym biznesie o hurt chodzi, nie o detal!&lt;br /&gt;I na dowolnie wybranego boga - przestańcie wymyślać durne akcje! Chcecie popromować czytanie - wykorzystajcie to, co rzekomo wyróżnia Was spośród nieczytającej tłuszczy, czyli inteligencję i wyobraźnię! Zamykając się w literackich gettach czy tworząc hermetyczne towarzystwa wzajemnej adoracji sami pompujecie słupki wtórnego analfabetyzmu! Przestańcie przerzucać się miałkimi hasłami, tylko zróbcie coś konstruktywnego! Na początek proponuję... zgrabny stolec. Ja przy takich okazjach zawsze skubnę jakąś lekturkę! Wam też to polecam. Oczyszczające podwójnie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-2792193431837712292?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/2792193431837712292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/pokaz-slepemu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2792193431837712292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2792193431837712292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/pokaz-slepemu.html' title='Pokaż ślepemu...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7526847598661593402</id><published>2011-07-13T23:18:00.009+02:00</published><updated>2011-07-14T10:46:16.243+02:00</updated><title type='text'>Moja życiowa odyseja</title><content type='html'>&lt;b&gt;To miał być standardowy wywiad. Ot, kilka pytań, kilka odpowiedzi. Wszystko to wprasowane w kwadrans pomiędzy zakończeniem spotkania z czytelnikami, a błyśnięciem przed kamerami jakiejś stacji telewizyjnej. Miało być sucho i rzeczowo, wyszło mocno osobiście i bardzo sentymentalnie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto krótka rozmowa z &lt;b&gt;Wiesławem Adamczykiem&lt;/b&gt;, autorem książki "Kiedy Bóg odwrócił wzrok".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Skąd pomysł?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Mieszkam w Ameryce już 60 lat. Historia Polski jest mi szczególnie bliska, bo przecież byłem przez długi czas jej częścią. Niestety w Stanach temat zsyłek i Katynia jest praktycznie nieznany. Amerykanie patrzą na nas i zastanawiąją się: o co chodzi? Nikt nie pomyślał, że niezrozumienie wynika z nieznajomości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Więc postanowił Pan przybliżyć im tę historię...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie tak od razu. Przez 1,5 roku wymyślałem styl tej książki, bo kolejny suchy dokument nikogo by nie zainteresował. Ludzie lubią historie, w których mogą komuś współczuć. A ja przecież jako dziecko straciłem cały swój świat...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Długo trwało pisanie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dziesięć lat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sporo... Jak się Pan przygotowywał do książki?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wsparłem ją na własnych przeżyciach, tych sprzępkach wspomnień, które na nowo rozbłysły w mojej głowie, łącząc się w obraz mojej życiowej odysei. Aby jednak uczynić książkę pełniejszą, zapoznałem się w trakcie jej pisania różnymi materiałami, w tym z pamiętnikami dzieci zesłanych na Sybir pochodzących z 18 różnych krajów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ważną postacią w Pana życiorysie jest ojciec.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Zgadza się. Niestety przez 50 lat nie wiedziałem co się z nim stało. To chyba normalne, że chciałem poznać jego historię! Niestety w końcu okazało się, że skończyła się bardzo szybko - w Katyniu.&lt;br /&gt;Przez tyle lat okłamywano nasz naród, zacierano ślady zbrodni. A ja tylko chciałem znać prawdę. Nie winię syna za grzechy ojca, ale synowie muszą wiedzieć, kim byli ich ojcowie. Ja niestety pozbawiony byłem wiedzy o swoim przez prawie pół wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Z jakim odzewem spotkała się Pana książka za oceanem?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Z bardzo pozytywnym. Premiera odbyła się w polskim konsulacie, a na tej uroczystości pojawiła się również amerykańska telewizja publiczna, która raczej nie uczestniczyła nigdy w tego typu wydarzeniach.&lt;br /&gt;Sprawa nabrała dość dużego rozgłosu jak na tamte warunki. Mnie to nie dziwi, przecież nie ma w historii świata drugiego narodu, który przeżyłby to samo co my, ale dla amerykanów to pewne nowum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A co na to Polonia?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wiele osób zdziwiło, że książka ukazała się w języku angielskim, ale przecież jeśli moja historia miała wywołać jakiś oddźwięk, nie mogłem wydać jej po polsku. Miałbym wtedy nie tysiące lecz kilkuset odbiorców, a i to wśród ludzi, któzy naszą bolesną historię znają. Przecież nie w tym rzecz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pana książkę wstępem opatrzył Norman Davies i napisałe, że: &lt;i&gt;Żaden jednak nie jest bardziej pouczający, wzruszający i piękniej napisany niż "Kiedy Bóg odwrócił wzrok".&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jestem z tego dumny, bo to człowiek patrzący na naszą historię z boku, a jednocześnie znający ją jak mało kto. Jego bezstronność jest najlepszą rekomendacją!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zaneKMrfy00/Th4LR6WlaBI/AAAAAAAAAdA/REJxUR0ntwA/s1600/Adamczyk_02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://2.bp.blogspot.com/-zaneKMrfy00/Th4LR6WlaBI/AAAAAAAAAdA/REJxUR0ntwA/s200/Adamczyk_02.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tM4fbpXtqdE/Th4LNrT7VkI/AAAAAAAAAc8/ZcQUDgbywmA/s1600/Adamczyk_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-tM4fbpXtqdE/Th4LNrT7VkI/AAAAAAAAAc8/ZcQUDgbywmA/s200/Adamczyk_01.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g1hTOb4xP84/Th4KcIXE3_I/AAAAAAAAAc0/sdGHnYVyDkk/s1600/KiedyBog.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-g1hTOb4xP84/Th4KcIXE3_I/AAAAAAAAAc0/sdGHnYVyDkk/s1600/KiedyBog.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Opowieść o wojennym dzieciństwie Wiesława Adamczyka spędzonym na Syberii i naznaczonym sowieckim barbarzyństwem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Autor był małym chłopcem, gdy w maju 1940 roku wraz z matką i rodzeństwem deportowano go na sowiecką Syberię. Jego ojciec, oficer Wojska Polskiego, wzięty do niewoli przez Armię Czerwoną, zginął jako &amp;nbsp;jedna z tysięcy ofiar zbrodni katyńskiej. Rozdzielenie rodziny i wysiedlenie zapoczątkowało dziesięcioletnią tułaczkę. Skrajnie trudne warunki życia w Kazachstanie, głód, karkołomna ucieczka z ZSRR, śmierć matki, obozy dla uchodźców, rodziny zastępcze - tę drogę, tak jak Autor, przeszło tysiące Polaków.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W pasjonujących wspomnieniach Wiesław Adamczyk oddaje głos ofiarom sowieckiego barbarzyństwa. Bezkompromisowa, przejmująca opowieść jest zapisem utraty dziecięcej niewinności i zmagań z rozpaczą, przez które przechodził mały chłopiec.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W opracowaniach dotyczących II wojny światowej często przemilcza się tę mroczną kartę europejskiej historii, pozostającą w cieniu Holokaustu. &amp;nbsp;Wydarzenia na niej zapisane wciąż jeszcze czekają, by w pełni oddać im historyczną sprawiedliwość.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NjXrGkq0vCk/Th4KoiQeu2I/AAAAAAAAAc4/7Uwj887iXv0/s1600/Cudzyslow.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-NjXrGkq0vCk/Th4KoiQeu2I/AAAAAAAAAc4/7Uwj887iXv0/s1600/Cudzyslow.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Wiesław Adamczyk&lt;/b&gt; mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest emerytowanym chemikiem oraz doradcą podatkowym. A także uznanym sportowym brydżystą.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7526847598661593402?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7526847598661593402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/moja-syberyjska-odyseja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7526847598661593402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7526847598661593402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/moja-syberyjska-odyseja.html' title='Moja życiowa odyseja'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-zaneKMrfy00/Th4LR6WlaBI/AAAAAAAAAdA/REJxUR0ntwA/s72-c/Adamczyk_02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8523498569153853334</id><published>2011-07-13T21:41:00.000+02:00</published><updated>2011-07-13T21:41:53.783+02:00</updated><title type='text'>Po prostu czytam!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Akcja "Po prostu czytam!" nabiera rumieńców! Kolejną osobą, która wsparła akcję promującą czytanie wśród najmłodszych na Papierowym Psie jest Dariusz Jakubowski, polski aktor filmowy i teatralny, wiceprezes Związku Artystów Scen Polskich, czynny obrońca praw zwierząt, a prywatnie mąż śpiewaczki Katarzyny Thomas.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chcecie wiedzieć jak na pytania o czytanie i ulubione książki z dzieciństwa odpowiadał pan Dariusz, kliknijcie &lt;b&gt;&lt;a href="http://papierowypies.blogspot.com/2011/07/po-prostu-czytam-dariusz-jakubowski.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--XWy2hggKlw/Th30a_Cp7fI/AAAAAAAAAcw/Bw8p5vvOKAo/s1600/DJakubowski_02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/--XWy2hggKlw/Th30a_Cp7fI/AAAAAAAAAcw/Bw8p5vvOKAo/s400/DJakubowski_02.jpg" width="296" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8523498569153853334?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8523498569153853334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/po-prostu-czytam_13.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8523498569153853334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8523498569153853334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/po-prostu-czytam_13.html' title='Po prostu czytam!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--XWy2hggKlw/Th30a_Cp7fI/AAAAAAAAAcw/Bw8p5vvOKAo/s72-c/DJakubowski_02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7067442239590481479</id><published>2011-07-12T20:51:00.001+02:00</published><updated>2011-07-12T21:02:41.649+02:00</updated><title type='text'>Baranek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-iRo4hqYRALg/ThyXp6a6vQI/AAAAAAAAAcI/zZOtq4xgkV8/s1600/Baranek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-iRo4hqYRALg/ThyXp6a6vQI/AAAAAAAAAcI/zZOtq4xgkV8/s1600/Baranek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;W twórczości Christophera Moore'a zakochałem się po lekturze "Najgłupszego Anioła", książce której fabułę mógł wymyślić tylko człowiek o mocno nadwyrężonnej mózgownicy. Ale właśnie na tym polegał jej urok, podobnie jak i innych pozycji tego autora. Albo wpadało się w nią po uszy, albo nienawidziło nienawiścią zdrową i pełną wulgarnych wykrzykników.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać klimaty religijne mocne leżą temu jednemu z najwybitniejszych współczesnych satyryków amerykańskich (stawianemu w jednym szeregu z Kurtem Vonnegutem, Douglasem Adamsem i Jonathanem Swiftem), bo oto tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 2007 r., na polskim rynku pojawiła się jego kolejna książka - "Baranek".&lt;br /&gt;Tym razem Moore na tapetę wziął temat lat młodzieńczych Chrystusa. Bo o ile Jego narodziny, niezwykłe nauki, czyny i najwyższa ofiara w wieku trzydziestu trzech lat, zostały dokładnie opisane, to brak jakiejkolwiek wzmianki z czasów Jego młodości. Nikt jej nie znał, no może oprócz Biffa, najlepszego kumpla Mesjasza, który został wskrzeszony, by przywrócić je ludzkości w postaci kolejnej Ewangelii.&lt;br /&gt;Niestety pomyli się ten, kto oczekuje, że powstanie w ten sposób dzieło natchnione, podobne do znanych nam już dzieł przyszłych uczniów Chrystusa. Do zaakceptowanych przez kościół Ewangelii, które czyta się z równym zainteresowaniem co książkę telefoniczną Małopolski. Nic z tych rzeczy! Zamiast tego dostajemy opis zwątpienia, poszukiwania sensu życia, wskrzeszania zmarłych dla przyjemności, ostrych lasek i próby odwrócenia przez Biffa przeznaczenia, pchającego Jezusa ku nieuchronnemu cierpnieniu i wniebostąpieniu.&lt;br /&gt;Moore podjął się karkołomnego zadania - stworzenia dzieła, które opisze Zbawiciela na nowo, nie narażając go przy okazji na ekskomunikę ze strony kościoła. A o to w dzisiejszych czasach, pełnych nawiedzonych katolików, raczej nie trudno.&lt;br /&gt;Chrystus Moore'a nie jest jednostką wyidealizowaną. To zwyczajny człowiek, świadom swej boskości, lecz dojrzewający do niej stopniowo. To postać z krwi i kości, z którą jesteśmy się w stanie utożsamić, zrozumieć jej wątpliwości, poczuć targający ją ból.&lt;br /&gt;Osobiście wolę myśleć o Jezusie w kategoriach człowieka, który wzniósł się ponad ograniczenia ciała i umysłu, i dorósł do swej ziemskiej misji, której ostatecznym egzaminem było ukrzyżowanie. Wolę takiego Zbawiciela niż wizję nieomylnej jednostki stojącej ponad ziemskimi problemami. Pouczającego, lecz kompletnie wyalienowanego, oderwanego od rzeczywistości, którą tak skrupulatnie próbował naprawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moore'owi udało się jeszcze jedno. Przedstawił historię młodości Jezusa w sposób lekki i zabawny. Bez sztucznej wzniosłości i klimatów trącących martyrologią. Podobnie rzecz ma się do prowadzonego równolegle, osadzonego współcześnie, procesu spisywania wspomnień przez Biffa.&lt;br /&gt;Po raz kolejny przekonaliśmy się też, że boskość nie zwalnia od głupoty, czego najlepszym dowodem są opisane przez Moore'a anioły - jednostki pełne cudownych możliwości, lecz umysłowo mocno ograniczone. Bo czyż można poważnie potraktować boskiego posłańca, który spóźnia się 10 lat na zwiastowanie Maryi (zasiedział się u kumpla po drodze), czy wpada w nałóg oglądania telenowel i traktuje je jako rzeczywistość!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś może powiedzieć, że takie lekkie podejście do tematu, który traktowany jest przez niektórych ze śmiertelną wręcz powagą, nie ma szans powodzenia. A jednak! Już Monhty Python w "Żywocie Briana" próbował nas przekonać, że religia może być niewyczerpanym źródłem humoru - bez straty dla wartości jakie ze sobą niosła przez wieki. Że wiara bez uśmiechu jest tak naprawdę tylko półproduktem, a Bóg i Jego Syn nie potrafiący wpisać na listę dogmatów poczucia humoru nie są warci naszego uwielbienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7067442239590481479?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7067442239590481479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/baranek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7067442239590481479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7067442239590481479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/baranek.html' title='Baranek'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-iRo4hqYRALg/ThyXp6a6vQI/AAAAAAAAAcI/zZOtq4xgkV8/s72-c/Baranek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-865752698882315733</id><published>2011-07-09T17:05:00.002+02:00</published><updated>2011-07-11T21:32:45.450+02:00</updated><title type='text'>KONKURS: Rodzina Wenclów. Wspólnik</title><content type='html'>&lt;b&gt;"Rodzina Wenclów. Wspólnik", to powieść obyczajowa, otwierająca sagę rodzinną, obnażająca oblicze współczesnej klasy średniej. To pozycja, którą powinien mieć w swojej biblioteczce każdy miłośnik książki z wielu powodów, najważniejszym z nich jednak jest to, że najnowsze dzieło Leny Najdeckiej to patronat medialny dużego Ka!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mOBH1XKGrdA/ThhuGQbbdaI/AAAAAAAAAa0/ppBeLMwJjrw/s1600/e-mail_ikonka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-mOBH1XKGrdA/ThhuGQbbdaI/AAAAAAAAAa0/ppBeLMwJjrw/s1600/e-mail_ikonka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jeśli chcecie stać się właścicielami jednego z trzech egzemplarzy pierwszego tomu "Rodziny Wenclów", wystarczy odpowiedzieć na proste pytanie:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Kto o książce napisał: To "Niebezpieczne związki" we współczesnym wydaniu&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;i przesłać ją do 17 lipca na adres: &lt;b&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej na temat książki przeczytacie &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.strefaksiazki.net/sites/books/123"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec mała podpowiedź - Spójrzcie książce w twarz!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-865752698882315733?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/865752698882315733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/konkurs-rodzina-wenclow-wspolnik.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/865752698882315733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/865752698882315733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/konkurs-rodzina-wenclow-wspolnik.html' title='KONKURS: Rodzina Wenclów. Wspólnik'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-mOBH1XKGrdA/ThhuGQbbdaI/AAAAAAAAAa0/ppBeLMwJjrw/s72-c/e-mail_ikonka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6364194583284964902</id><published>2011-07-08T14:06:00.002+02:00</published><updated>2011-07-08T14:08:46.011+02:00</updated><title type='text'>Żeby nie przekroczyć granicy</title><content type='html'>&lt;b&gt;Jak trudno znaleźć dobrą książkę traktującą o robieniu zdjęć aparatem Zorka 5 wie coraz więcej osób. W dobie swobodnego dostępu do sprzętu zaopatrzonego w funkcję automat każdy może zostać pstrykatorem, gorzej jeśli choć przez chwilę dźwignia ustawień przesunie nam się na pozycję manual. Książka Radosława Brzozowskiego nie wyjaśni może wszystkich aspektów takiej sytuacji, ale postara się nam przybliżyć jedną z najpiękniejszych z nich, kiedy po drugiej stronie obiektywu pręży się i wygina jakaś nadobna niewiasta. Jeśli jednak po książkę sięgnie domorosły onanista, może się rozczarować, bo nagość nagości nierówna, a ta prezentowana w "Fotografii obnażonej" nie ma nic z pornograficznych wynaturzeń.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co lub kto Pana podkusił, żeby w wieku lat 13-tu złapać aparat Zenit do ręki i rozpocząć przygodę z fotografią?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Szczerze to chyba wrodzona niechęć do sprzętu, który nie działa. Tata kupił ten aparat, ale nie bardzo potrafił go obsłużyć, a ja nie lubię sprzętu, który nie działa. Bardzo szybko okazało się, że robienie zdjęć to świetna zabawa i tak oto kolejne Zenity stały się niemal najlepszymi przyjaciółmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W chwili obecnej ma Pan zapewne całą baterię aparatów i obiektywów, ale który z tych, jakie przewinęły się przez Pana ręce wzpomina Pan z największą czułością lub rozrzewnieniem?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Aparat to tylko narzędzie do zapisywania obrazu. Jeden robi to trochę lepiej, inny trochę gorzej, ale jeśli dobrze poznać humory posiadanego aparatu, prawie każdym da się zrobić dobre zdjęcia. Tak naprawdę nigdy nie zwracałem przesadnej uwagi na sprzęt. Jeśli pyta Pan o sympatię to najsilniej wrył mi się w pamięć Zenit, który dostałem na 18te urodziny (w połączeniu z niemieckimi obiektywami robił całkiem dobre zdjęcia), bo z niego korzystałem najdłużej i Minolta, którą nie zdążyłem się nacieszyć zanim wpadła w ręce złodzieja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Trójmiejska Szkoła Fotografii - był Pan aż tak nabuzowny chęcią działania i chciał w sposób użyteczny wykorzystać nagromadzoną energię, czy raczej na chłodno uznał Pan, że brakuje tego typu placówki w Polsce?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na spożytkowanie posiadanej energii zawsze znajdowałem mnóstwo sposobów i można powiedzieć, TSF był jednym z nich. Szczególnie, że powoli zaczynałem dochodzić do wniosku, że czas na zmianę dotychczasowego zawodu. Przede wszystkim jednak uważałem, że w trójmieście, bo tu zaczęliśmy działalność, brakowało dobrej szkoły fotografii. Ponieważ od blisko dwudziestu lat jestem nauczycielem, połączenie pasji do fotografii z doświadczeniem dydaktycznym wydawało się czymś naturalnym. Kolejnym krokiem było znalezienie naprawdę dobrej klasy współpracowników i sukces TSF był murowany. Potwierdza to z resztą fakt, że w tym roku otworzyliśmy filię naszej placówki w Bydgoszczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy naukę i kontakt z żywym człowiekiem można jakoś porównać do próby nauki za pośrednictwem książek?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na pewno można, ale porównanie takie skupi uwagę przede wszystkim na różnicach. W szkolnictwie dużo mówi się na temat zanikającego kontaktu z mistrzem, magicznej relacji pomiędzy uczniem a mistrzem właśnie i to są kluczowe elementy dla rozwoju większości z nas. W szkolnictwie artystycznym dyskusja na temat tworzonych przez uczniów prac, sugestie wykładowcy i jego krytyka mają znaczenie kluczowe. W porównaniu z nauką w szkole książka to podręcznik; użyteczna pomoc dydaktyczna, czasami 'ściągawka' podpowiadająca rozwiązania, ale na pewno nie substytut dla pracy z wykładowcą. Dla osoby chodzącej do szkoły książka jest przydatna, ale częstokroć nie jest ona niezbędna. Niestety nie wszyscy mają możliwość uczęszczania do szkoły i nie mówię tu tylko o nauce fotografii. Czasami nie pozwalają na to obowiązki zawodowe, czasami sytuacja finansowa, a czasami zwyczajnie w miejscu, w którym mieszkamy nie ma odpowiedniej szkoły. W przypadku nauki fotografii sytuację komplikuje fakt, że szkół fotografii jest bardzo niewiele, a jeszcze mniej dobrych. Dla wszystkich, którzy do szkoły pójść nie mogą książka okazuje się nieoceniona. Nauka z samym podręcznikiem jest o wiele trudniejsza, wymaga więcej samozaparcia i prawdopodobnie nie okaże się równie skuteczna jak praca pod okiem Mistrza, ale też może przynieść dobre rezultaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przejdźmy do Pana ostatniej książki „Fotografia obnażona. Mistrzowskie sesje aktu”. Czemu akurat akt, a nie na przykład fotografowanie przyrody? Wrzuca Pan swego czytelnika od razu na głęboką wodę, bo choć po drodze znaleźć można całą litanię porad, to przyznać Pan musi, że to nienajłatwiejszy kawałek chleba. Tu bardzo łatwo, szczególnie młodym adeptom fotografowania, przekroczyć granicę pewnej przyzwoitości.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Pańskie ostatnie zdanie stanowi tu chyba odpowiedź. Bardzo łatwo jest przekroczyć granicę więc porady i podpowiedzi są tym ważniejsze. Ponadto na akcie cały czas tworzy swego rodzaju odium; niechętnie pokazuje się wystawy o tej tematyce, wydawcy ostrożnie podchodzą do publikowania książek. Wystarczy wejść do Empiku czy innej księgarni, a znajdziemy tam mnóstwo albumów poświęconych właśnie fotografii przyrodniczej, zdjęciom architektury, ale poza rewelacyjnymi albumami Wacława Wantucha nie znajdziemy publikacji poświęconych dobremu aktowi. Ciężko się dziwić, że nasze pojęcie o fotografii aktu jest niejednokrotnie kształtowane przez pisemka, których okładki trzeba zakrywać przed położeniem na ladzie. Podobnie rzecz ma się z podręcznikami; wystarczy przejrzeć ofertę tak dużego wydawnictwa jak Helion; mamy podręczniki poświęcone różnym zagadnieniom związanym z fotografią, ale niemal za każdym razem są one omawiane na przykładzie przyrody czy portretu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy trudno jakąś sumę życiowych doświadczeń zamknąć na 192 stronach książki? Czy to wiedza pełna, czy może wymaga uzupełnienia, które wkrótce - w postaci kolejnego tytułu - pojawi się na księgarskich półkach?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie próbowałem umieszczać w książce sumy doświadczeń życiowych. Zaznaczam to z resztą we wstępie. Fotografia jako taka czy nawet fotografia aktu to tematy zbyt obszerne by wyczerpać, czy próbować wyczerpać je w jednej książce. Myślę z resztą, że jest to zadanie dla krytyków fotografii, a nie dla fotografów. Fotografia Obnażona to tak naprawdę wstęp do tematu, wprowadzenie do studyjnej fotografii aktu i taki był jej cel od początku. Natomiast o to, czy pojawi się kolejny tytuł poświęcony tematyce aktu czy fotografii studyjnej proszę zapytać wydawcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak ważny w pracy z modelką / modelem jest sprzęt, jak oświetlenie, jak wreszcie jakość wzajemnej relacji. Czy można to zamknąć w jakiś wartościach procentowych udanej sesji?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W książce bardzo starałem się podkreślać, że sprzęt ma znaczeniem drugo-, a nawet trzeciorzędne. Pamiętam jak kiedyś jeden z młodych fotografów stwierdził, że gdyby miał taki aparat jak ja to też robiłby takie zdjęcia. W czasie rozmowy okazało się, że korzystamy z tego samego modelu aparatu. Bardzo ważne jest dobre zrozumienie światła (w końcu fotografia to malowanie światłem), dobra nad nim kontrola. Wielkie znaczenie ma tak zwane 'oko', umiejętność dostrzeżenia dobrego zdjęcia przed naciśnięciem spustu migawki czy stworzenia go poprzez odpowiednie ułożenie ciała modelki i oświetlenia. Tak samo z resztą jest w przypadku wszelkich rodzajów fotografii. Natomiast w fotografii aktu absolutnie najważniejsze jest zaufanie i dobra relacja z modelem czy modelką, dobra atmosfera w studio. Jest to niezbędne w każdej sytuacji, gdy fotografujemy ludzi, natomiast w akcie nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ wymaga on największej dozy zaufania. Modelka nie tylko jest odarta z ochronnej warstwy ubrania, ale również musi ufać, że fotograf korzystnie pokaże jej nagość, że zdjęcia będą ładne i gustowne, i że nie podkreślą tych elementów jej ciała, z którymi wiążą się kompleksy, a tych wszyscy mamy pod dostatkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jest Pan tłumaczem książek fachowych o Photoshopie. Jak bardzo znajomość tego programu pomaga w pracy fotografa? Jaki jest Pana stosunek do bezczelnego wręcz poprawiania urody i retuszowania mankamentów gwiazd, gwiazdeczek i celebrytów?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Bardzo obszerny temat. Znajomość Photoshopa oczywiście bardzo się przydaje, chociaż staram się go używać oszczędnie. Nie lubię, gdy Photoshop stanowi sposób na ratowanie nieudanych zdjęć, natomiast uważam go za wspaniałe narzędzie do wzmacniania działania zdjęć znakomitych. Moim celem, nie zawsze możliwym do osiągnięcia, jest tworzenie zdjęć, które mógłbym powtórzyć aparatem analogowym i ograniczenie edycji do takich samych działań, jakie można wykonać w ciemni. Myślę z resztą, że fakt, iż przygodę z fotografią zacząłem w ciemni i nadal z przyjemnością do niej wchodzę, ma co najmniej równie duży wpływ na moją fotografię jak znajomość Photoshopa. Jeśli natomiast chodzi o poprawianie mankamentów urody, do pewnego stopnia robiliśmy to zawsze, chociaż ogół odbiorców naszych zdjęć nie miał tego świadomości. Na negatywie też dokonywano retuszu, ogromny wpływ na wygląd postaci ma i zawsze miało oświetlenie, makijaż, umiejętnie dobrany strój czy fryzura. Wystarczy porównać zdjęcia M. Monroe jakie znamy z gazet czy plakatów z tymi wykonanymi po sesji. Natomiast to, co widzimy obecnie w gazetach często przekracza wszelkie granice dobrego smaku. Przecież większość z tych drastycznie przeszopowanych zdjęć jest zwyczajnie brzydka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ma Pan swoje ulubione modelki, modeli, czy może wychodzi Pan z założenia, że najlepsza sesja dopiero przed Panem?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie sądzę bym potrafił wskazać jedną czy dwie ulubione modelki. Z niemal wszystkimi dziewczynami pracowało mi się świetnie, a sesje stanowiły okazję do poznania wielu niesamowitych osób. Z wieloma modelkami udało mi się z resztą współpracować kilkukrotnie, z innymi mam w planach kolejne sesje, jak chociażby z Kasią, której zdjęcie widnieje na okładce książki. Natomiast mam nadzieję, że najlepsza sesja jeszcze przede mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-R3bm3KXEzN0/ThbvWqGDeLI/AAAAAAAAAak/pgNEEs6n3ac/s1600/Cudzyslow.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-R3bm3KXEzN0/ThbvWqGDeLI/AAAAAAAAAak/pgNEEs6n3ac/s1600/Cudzyslow.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Radosław Brzozowski&lt;/b&gt; -&amp;nbsp;Fotograf z wieloletnim doświadczeniem. Twórca zdjęć studyjnych i plenerowych - od portretu, przez akt, do fotografii reklamowej. Dyrektor Trójmiejskiej Szkoły Fotografii (www.tsf.edu.pl). Doświadczony dydaktyk, filolog, tłumacz książek o fotografii i edycji zdjęć oraz autor podręczników.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TBIQW6jlJWs/ThbzKZLTv7I/AAAAAAAAAaw/B7hOobzSj_k/s1600/Fotografia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-TBIQW6jlJWs/ThbzKZLTv7I/AAAAAAAAAaw/B7hOobzSj_k/s1600/Fotografia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Pierwsza część&lt;/b&gt; spotkania zostanie poświęcona fotografii aktu, omówieniu znaczenia nagości w naszej kulturze, różnym kierunkom w fotografii aktu, a także zasadom współpracy z modelką i organizacji samej sesji aktu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Część druga&lt;/b&gt; będzie poświęcona pracy w amatorskim studio; budowie własnego studia, poszukiwaniu przystępnych cenowo rozwiązań, które mogą zastąpić rozwiązania profesjonalne, na które wielu z nas nie stać, a także pracy ze światłem studyjnym w oparciu o zdjęcia aktu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Rewers&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Akt to nie tylko golizna, to zaklęte w obrazie za pomocą techniki fotograficznej najgłębsze ludzkie emocje. A brak ubrania jest jedynie dosadnym narzędziem wyrazu.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dowiedz się jak stworzyć profesjonalne studio &amp;nbsp;fotograficzne. Opanuj światło, wykorzystaj opcje, które daje Ci Twój sprzęt, i osiągaj zamierzone efekty.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Odczaruj zaklęty świat studia&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Przygotowanie sesji: dbałość o odpowiednie warunki i aspekty techniczne oraz współpraca z modelką&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Sprzęt: statyw, teleobiektyw, blenda, sprzęt oświetleniowy, tła, meble, kosmetyki i dodatki&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Światło i możliwości manipulowania cieniem: praca z jedną lub kilkoma lampami i końcówkami modelującymi światło&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Efekty specjalne: zmiana kontrastu, korekty, konwersja do obrazu czarno-białego, tonowanie i wyostrzanie zdjęcia.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6364194583284964902?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6364194583284964902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/zeby-nie-przekroczyc-granicy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6364194583284964902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6364194583284964902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/zeby-nie-przekroczyc-granicy.html' title='Żeby nie przekroczyć granicy'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-R3bm3KXEzN0/ThbvWqGDeLI/AAAAAAAAAak/pgNEEs6n3ac/s72-c/Cudzyslow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7472740681998669865</id><published>2011-07-08T13:41:00.000+02:00</published><updated>2011-07-08T13:41:01.750+02:00</updated><title type='text'>Ketchup</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Q6nKxhDtS-A/ThbsxnTt8vI/AAAAAAAAAag/8uV8q-kqDNE/s1600/Ketchup.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q6nKxhDtS-A/ThbsxnTt8vI/AAAAAAAAAag/8uV8q-kqDNE/s320/Ketchup.jpg" width="209" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Ponoć poczucie humoru jest miarą naszej inteligencji. Jeśli tak jest, to Natasza Socha – autorka książki „Ketchup” – nie dość, że wymyka się standardom przypisanym nie tylko blondynkom i swej płci, lecz bije na głowę również większość nie wymienionej tu z nazwy części ludzkości (czyt. mężczyzn). I wszystko byłoby pięknie - inteligentna i posiadająca poczucie humoru autorka, takież pióro, zgrabny pomysł na książkę, gdyby nie małe „ale”...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak przejdziemy do tego „ale”, kilka słów o treści książki.&lt;br /&gt;Główny bohater, Adaś Jebutko, właśnie stracił posadę. Do tej pory zarabiał świetnie, snuł plany na przyszłość - które dość mocno związały go z bankowym działem kredytowym - gdy nagle trafił na bruk. Od razu odrzucił możliwość skończenia ze swym marnym żywotem (świadomość braku wpływu na finalny efekt mniej lub bardziej radykalnych metod zejścia z tego łez padołu nie pasował do jego wyczucia estetyki), pozostało więc szukanie pracy. Niestety jedyne miejsce, gdzie doceniono jego nieprzeciętne zdolności i wykształcenie, uzupełnione niezliczoną liczbą kursów i szkoleń, był supermarket „Koziołek Matołek”. Adaś Jebutko został zatrudniony jako ketchup, czyli osobnik przebrany za butelkę przyprawy na bazie pomidorów i o ustalonych godzinach wygłaszał rymowany slogan reklamowy. Z czasem jego zaangażowanie zostało zauważone i awansował na kasjera. I właśnie w tym momencie spotyka dawnego kolegę – Leona Pszczołę. Panowie postanawiają odciąć się od dotychczasowego życia i zaistnieć w świecie mody - Leon jako logistyk, Adaś jako kreator szalików. W ten sposób zostaje powołany do życia dyktator Ad Catchy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponoć o gustach się nie dyskutuje... Jak dla mnie to bzdura pierwszej wody dlatego, wbrew głupim przesądom, pogadajmy na temat ludzkich gustów.&lt;br /&gt;Już w momencie zejścia naszego praprzodka z drzewa, lub jak kto woli dyscyplinarnego wydalenia z raju, wraz z nim na świecie pojawiła się próżność. To ona stymulowała rozwój naszego gatunku nie zaś – jak to twierdzą co poniektórzy - chęć przetrwania (gdyby tak było do dziś siedzielibyśmy w jaskini i skrobali porosty ze ściany dla zaspokojenia głodu). Próżność wyzwoliła w nas, obok cech pozytywnych, także kupę charakterologicznego śmiecia. Wśród tego brudu znalazła się dziwna skłonność do tzw mody ekstremalnej. Nie mówię tu o modzie jako całości, bo gdyby wykluczyć z niej choćby trochę ekscentryzmu i bazować jedynie na wygodzie, po ulicach krążyłyby patrole odziane w płócienne koszule i portki, w butach obwiązanych sznurkiem od snopowiązałki. Chodzi o gorsety, peruki zamiatające sufity z pajęczyny, czy współczesne biodrówki noszone przez lekko otyłe pannice z odbarwionymi paskami na nogawkach, jakby ktoś je obsikał wapnem.&lt;br /&gt;O ile kiedyś rozpowszechnienie kolejnej modnej bzdury było niezwykle trudne, a ich forpoczty trafiały do dziewiczych terenów w momencie, gdy u źródła wymyślano już kolejną, to w obecnych czasach głupota nabrała prędkości podświetlnych. A wszystko za sprawą wszechobecnych mediów.&lt;br /&gt;Niestety moc rażenia głupoty można porównać jedynie do bomby atomowej lub jak kto woli ptasiej grypy. Podana przez odpowiednich ludzi, w odpowiednim miejscu potrafi poczynić spustoszenie godne wyżej wspomnianych.&lt;br /&gt;O takich rzeczach właśnie mówi książka Nataszy Sochy (do których dodać należy jeszcze niepohamowaną skłonność do wtapiania się za wszelką cenę w tę modną breję w ramach akcji - być trendy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tym miejscu wypada wreszcie omówić owo „ale”.&lt;br /&gt;Książka napisana jest zgrabnie, widać, że autorka wie jak trzymać pióro. Strony kipią humorem a pomysłami i gagami można obdzielić kilka innych smutnych książek. Niestety to, co zachwyca na jej początku staje się po jakimś czasie dość niewygodnym balastem. Dialogi zaczynają męczyć sztywnością a ociekające farsą strony przestają bawić. By gag wywołał u odbiorcy odpowiednią reakcję należy go odpowiednio do tego przygotować - najlepiej smakuje podany z zaskoczenia. Czytanie jest jak jedzenie – przesyt doprowadzić może tylko do bólu brzucha i wymiotów. Od lektury "Ketchupa" na pewno nic boleć nie zacznie, niektórzy co najwyżej nie dotrwają do jej końca. Ja dotrwałem, ale zgubiłem gdzieś po drodze przyjemność czytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tego małego „ale” książka Nataszy Sochy „Ketchup” z całą pewnością godna jest polecenia i Waszej uwagi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7472740681998669865?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7472740681998669865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/ketchup.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7472740681998669865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7472740681998669865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/ketchup.html' title='Ketchup'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Q6nKxhDtS-A/ThbsxnTt8vI/AAAAAAAAAag/8uV8q-kqDNE/s72-c/Ketchup.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6318891678273465347</id><published>2011-07-08T13:35:00.000+02:00</published><updated>2011-07-08T13:35:48.637+02:00</updated><title type='text'>Historia nie Magdaleny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8vruaKpabqA/ThbrgcZkWjI/AAAAAAAAAac/lsoOSU4Ov6U/s1600/Magdalena.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-8vruaKpabqA/ThbrgcZkWjI/AAAAAAAAAac/lsoOSU4Ov6U/s1600/Magdalena.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Do recenzji "Historii nie Magdaleny" Danuty Noszczyńskiej podchodziłem jak przysłowiowa małpa do równie przysłowiowego jeża. I nie chodzi tu o to, że mamy do czynienia z pozycją, do opisu której użyć należy wielu obco brzmiących słów wyciągniętych naprędce ze słownika wyrazów obcych, których znaczenia nie rozumie spora część mieszkańców naszego polskiego kartofliska (z autorem tejże recenzji włącznie). Chodzi o to, że po lekturze pozycji wydanej nakładem Wydawnictwa Philip Wilson na pysk padło moje myślenie o sobie jako o stuprocentowym samcu (nieco przesadziłem, tego samstwa - może i to nie po polsku, ale jak pięknie brzmi - jest we mnie zaledwie 10 procent, ale dla mego wątłego ciała to i tak dawka prawie że śmiertelna).&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Historia nie Magdaleny" to nie pozycja naukowa. Do traktatu filozoficznego, czy równie mądrej instrukcji obsługi zmywarki do naczyń także jej daleko. Ot, to takie czytadło dla kobiet, pisane przez kobietę z perspektywy (głównie) kobiety. Najgorsze jednak, przez co zacząłem wątpić w swą pielęgnowaną w brutalnym męskim świecie samczość, bardzo mi się spodobało.&lt;br /&gt;Naprędce sprawdziłem obecność wszelkich wypukłości i wklęsłości charakterystycznych dla mej płci. Były na miejscu. Co więc ze mną nie tak?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim popastwię się nad mą, odkrytą dzięki p. Danucie, ułomnością, wypada przedstawić treść "Historii nie Magdaleny".&lt;br /&gt;Nie jestem typem lenia, ale uznałem, że silenie się na własny opis tej pozycji byłoby bezsensownym marnotrastwem czasu, posłużę się więc w tym miejscu opisem książki podanym przez wydawcę:&lt;br /&gt;Akcja powieści toczy się w zmyślonej mazurskiej wsi i okolicach. Bohaterką jest trzydziestotrzyletnia Magdalena, porzucona przez męża dla innej kobiety. To dramatyczne wydarzenie w jej uporządkowanym do tej pory życiu staje się powodem wyjazdu z Krakowa do dawno niewidzianej ciotki – starej panny – właśnie na Mazury. Tam też wracają jej senne koszmary z dzieciństwa i jakieś niezrozumiałe wizje. Dużą rolę w tym „nadprzyrodzonym” wątku odgrywa tajemnicza studnia i figura świętego Antoniego z przydrożnej kapliczki.&lt;br /&gt;Okazuje się, że Magda niewiele wie o swojej rodzinie: ciotce, dziadkach, a nawet rodzicach. Mottem życiowym Janiszów zawsze było pokazywanie się z jak najlepszej strony, dlatego wiele faktów z ich życia było zatajanych lub przekłamywanych. Między innymi dowiedziała się, że Matylda była w młodości bohaterką haniebnego skandalu. Magdalena spotyka kumpla z dzieciństwa i nawiązuje z nim bliższą przyjaźń.&lt;br /&gt;Fryderykowi nie układa się w nowym związku, kiedy więc udaje się wpaść na trop żony, przyjeżdża do niej, Matylda jednak kategorycznie odmawia powrotu do domu. Od chwili, kiedy Fryderyk znajduje w jej rzeczach starą fotografię rodzinną z tajemniczą pięknością, losy wszystkich bohaterów zaczynają w nieoczekiwany sposób przeplatać się nawzajem, by w końcu w zaskakującej konfiguracji znów się połączyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznacie sami, że pomysł na fabułę nie zaskakuje. Kobiety od wieków zamieniane były przez swoich partnerów na młodsze modele, teściowe to prawie zawsze zołzy, niespełniona miłość młodzieńcza to doświadczenie dotykające większość z nas, a wątek nadprzyrodzony znany nam jest z wielu innych lektur i szarej codzienności (objawy déjà vu, będące ważnym elementem książki, mam za każdym razem, gdy oglądam sprawozdania z prac obecnego premiera i prezydenta).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więc wyróżnia tę pozycję z grona innych? &lt;b&gt;STYL&lt;/b&gt; (nie bez kozery pisany dużymi literami)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuta Noszczyńska, która do tej pory popełniała jakieś mniejsze lub większe sztuki teatralne gdzieś na śląskiej prowincji, poukładała te niby nie pasujące do siebie klocki w sposób prawie że perfekcyjny. Mało tego, napisała to językiem godnym literackiej wyjadaczki, a nie debiutantki na naszym chorym rynku księgarskim, zapełnionym bibułą pełną spermy i krwi wszelkiego typu układów grupowych antygenów. Choć czasem dialogi skrzeczą górnolotnością sformułowań, to całość czyta się praktycznie na jednym wdechu. A i pośmiać się czasem można. Tak normalnie, bez musu i nadwyrężania przepracowanej przepony.&lt;br /&gt;W pisanej dla "Przeglądu" recenzji, jej autorka tak określiła styl p. Danuty: "Zaczyna się gdzieś między Chmielewską (ze stylu) a Grocholą (z tematyki)". I tu popełniła grzech prawie że śmiertelny, bowiem (że posłużę się pewnym uproszczeniem) Noszczyńska to Noszczyńska! Jej nie potrzeba porównań i odwołań. Ta kobieta potrafi fechtować piórem, a to co z niego skapnie na papier obroni się samo!&lt;br /&gt;Miałem się popastwić nad swą ułomnością, ale czy warto...&lt;br /&gt;Bo czyż ułomnością jest zachwyt nad książką, która choć pisana raczej nie dla przedstawicieli mej płci, w pełni na ten zachwyt zasługuje?&lt;br /&gt;Może czas zacząć wzruszać się przy Casablance...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6318891678273465347?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6318891678273465347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/historia-nie-magdaleny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6318891678273465347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6318891678273465347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/historia-nie-magdaleny.html' title='Historia nie Magdaleny'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-8vruaKpabqA/ThbrgcZkWjI/AAAAAAAAAac/lsoOSU4Ov6U/s72-c/Magdalena.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7988091507781349</id><published>2011-07-06T01:13:00.004+02:00</published><updated>2011-07-06T01:22:05.453+02:00</updated><title type='text'>TOP10: Najbardziej kontrowersyjne książki w historii światowej literatury</title><content type='html'>&lt;b&gt;Żaden twór ludzkiego umysłu tak bardzo nie wpłynął na rozwój cywilizacji jak książka - oprócz koła oczywiście. Ten zbiór starannie spisanych myśli potrafił porywać miliony, kształtować światopogląd całych narodów, wzbudzać odrazę, grozę lub uśmiech, tłumaczyć zbiorowe mordy lub miłosierne porywy serca. To książki sprawiały, że otaczający nas świat nabierał nowych wymiarów i barw, rozrastał się lub wprost przeciwnie, kurczył się i szarzał. Dziś prezentujemy TOP10 najbardziej kontrowersyjnych książek w dziejach światowej literatury, które na stałe odcisnęły się w świadomości całych cywilizacji i wpłynęły na ich rozwój lub stagnację.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JfjSR43CTEw/ThOZ6BpUMaI/AAAAAAAAAZA/60NWv5rRRrI/s1600/TOP10_Book_10.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-JfjSR43CTEw/ThOZ6BpUMaI/AAAAAAAAAZA/60NWv5rRRrI/s1600/TOP10_Book_10.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;10. Kod Leonarda Da Vinci&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Listę najbardziej kontrowersyjnych książek w historii literatury zamyka pozycja pióra Dana Browna, w której zaprzecza on boskości Jezusa, przypisuje mu związek z Marią Magdaleną i spłodzenie córki, która po wyemigrowaniu na teren obecnej Francji dała początek dynastii Merowingów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-z5uF8tK7Odc/ThOZ-Q20K0I/AAAAAAAAAZE/XLgYESidTNY/s1600/TOP10_Book_09.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-z5uF8tK7Odc/ThOZ-Q20K0I/AAAAAAAAAZE/XLgYESidTNY/s1600/TOP10_Book_09.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;9. Przygody Hucka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dziwne? Wcale! Otóż książka Marka Twaina była i jest zakazywana w szkołach Stanów Zjednoczonych za jedno bardzo niepolityczne słowo - "czarnuch". Autor używa jej na kartach książki kilkaset razy, co mocno przeszkadza wszelakim bojownikom, choć w czasach współczesnych Twainowi było określeniem używanym w języku codziennym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BxIqXPXYqao/ThOaDPf6CeI/AAAAAAAAAZI/zfj4ksemSmc/s1600/TOP10_Book_08.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-BxIqXPXYqao/ThOaDPf6CeI/AAAAAAAAAZI/zfj4ksemSmc/s1600/TOP10_Book_08.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;8. Księga Mormona&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Po raz pierwszy ukazała się drukiem w 1830 roku, tuż po tym jak Joseph Smith Jr. doznał objawienia, w którym ukazał mu się&amp;nbsp;„niebiański wysłannik" - anioł imieniem Moroni, wskazując miejsce ukrycia złotych płyt. Na płytach tych spisano dość kontrowersyjne podstawy i prawa obowiązujące w kościele. Tymczasem prawda związana z założeniem Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich okazać się może dość prozaiczna. Otóż ówczesne prawo zakazywało posiadania więcej niż jednej żony. Aby ominąć ten przepis Joseph Smith Jr. wymyślił nową religię, dzięki której miał 49 żon!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qwIEPTDsur8/ThOaHImvdOI/AAAAAAAAAZM/u7kj9KLBkBU/s1600/TOP10_Book_07.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-qwIEPTDsur8/ThOaHImvdOI/AAAAAAAAAZM/u7kj9KLBkBU/s1600/TOP10_Book_07.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;7. Buszujący w zbożu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przyznać trzeba, że J.D. Salinger wykazał się niemałą odwagą, wydając w 1951 r. swoje dzieło. Ówczesna Ameryka nie dorosła do użytych w niej wulgaryzmów, opisów scen seksualnych, palenia i picia. Zresztą do dzisiejszego dnia "Buszujący w zbożu" wzbudza wiele emocji. To one spowodowały, że w Stanach Zjednoczonych w 2005 r. pozycja znalazła się w pierwszej dziesiątce najbardziej kwestionowanych dzieł literackich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-z1FLuus3suc/ThOaMc6wXOI/AAAAAAAAAZQ/nO_84kjncPw/s1600/TOP10_Book_06.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-z1FLuus3suc/ThOaMc6wXOI/AAAAAAAAAZQ/nO_84kjncPw/s1600/TOP10_Book_06.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;6. Bóg urojony&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Richard Dawkins jest antyteistą, czyli sprzeciwia się religiom wierzącym w istnienie boga/bogów lub bogiń ingerującym w losy świata, który jest rzekomo ich dziełem. Jego książka to najbardziej radykalny traktat o ateiźmie jaki napisano do tej pory, a jednocześnie największy sukces komercyjny wśród książek tego gatunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YyiByDmUY2A/ThOaQSuY_rI/AAAAAAAAAZU/7bg1rBIaPn8/s1600/TOP10_Book_05.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-YyiByDmUY2A/ThOaQSuY_rI/AAAAAAAAAZU/7bg1rBIaPn8/s1600/TOP10_Book_05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;5. If I Did It&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Książkę (polski tytuł: Gdybym ja to zrobił) napisał O. J. Simpson - gwiazda amerykańskiego futbolu, w której opisuje, jak zabiłby swoją żonę, gdyby to rzeczywiście zrobił.&amp;nbsp;Żona Simpsona, Nicole i jej przyjaciel (kochanek) Ron Goldman, zginęli od ciosów nożem 12 czerwca 1994 r. w Los Angeles w Kalifornii. Przeciwko O. J. przemawiało wiele dowodów, m.in. badania DNA śladów krwi pozostawionych na miejscu zabójstwa. Tymczasem dzięki dobrym adwokatom, zgrabnemu lawirowaniu w gąszczu przepisów i wykorzystaniu aspektu rasowego Simpson, skazany z początku na porażkę, został uniewinniony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rERWnkQCo5A/ThOaV0W3ABI/AAAAAAAAAZY/ZHtQCcQ0OSA/s1600/TOP10_Book_04.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-rERWnkQCo5A/ThOaV0W3ABI/AAAAAAAAAZY/ZHtQCcQ0OSA/s1600/TOP10_Book_04.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;4. Książę&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Książka Niccolo Machiavelliego (napisana około roku 1513, a wydana dopiero w 1532, kilka lat po jego śmierci) jest poradnikiem skutecznego sprawowania władzy. Celem nadrzędnym głoszonej w niej polityce jest racja państwa, która usprawiedliwia podejmowanie działań nieetycznych (także np. podstępu i okrucieństwa) o tyle, o ile okazałyby się one skuteczne w jej utrzymaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Oki62frCE1U/ThOaaCzHJHI/AAAAAAAAAZc/aCGVfWYfc4Y/s1600/TOP10_Book_03.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-Oki62frCE1U/ThOaaCzHJHI/AAAAAAAAAZc/aCGVfWYfc4Y/s1600/TOP10_Book_03.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;3. Manifest komunistyczny&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Karol Marks i Fryderyk Engels ze swoim życiowym dziełem uplasowali się na najniższym stopniu podium. O co chodziło tym wielce zasłużonym członkom niemieckiej partii komunistycznej? Otóż według nich wszelkie konflikty jakie wybuchały od zarania dziejów były wynikiem walki klas. Żeby było miło i bezkonfliktowo trzeba stworzyć jedną klasę, w której wszyscy mieliby równo. Niestety panowie Marks (pochodzący z majętnej rodziny żydowskiej) i Engels (syn właściciela zakładów włókienniczych w Barmen i w Manchesterze) nie wiedzieli, że najpiękniejsza nawet teoria przegrywa zw końcu z praktyką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VaUfp8hBFT0/ThOadrQgJcI/AAAAAAAAAZg/77zfSipnTVc/s1600/TOP10_Book_02.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-VaUfp8hBFT0/ThOadrQgJcI/AAAAAAAAAZg/77zfSipnTVc/s1600/TOP10_Book_02.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;2. Koran&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Święta księga islamu powstawała, według tradycji muzułmańskiej, w latach 610-632, objawiana fragmentami prorokowi islamu, Mahometowi przez Archanioła Dżibrila. Dla jednych źródło pokojowych medytacji, dla drugich legitymizacja walki z niewiernymi na wszelkie możliwe, najczęściej wybuchowe, sposoby. Ale jak tu nie targnąć się na życie - zabierając ze sobą przy okazji kilku wrogów islamu - skoro po drugiej stronie czeka na żołnierzy boga aż 72 dziewic, mających wiecznie po 33 lata i potrafiących odnawiać swoje dziewictwo! Niestety twórca tego wiekopomnego dzieła zapomniał, że nawet wśród muzułmanów rodzą się geje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-swhnqJW-_pA/ThOagzuKFMI/AAAAAAAAAZk/-H85NHGqNrg/s1600/TOP10_Book_01.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-swhnqJW-_pA/ThOagzuKFMI/AAAAAAAAAZk/-H85NHGqNrg/s1600/TOP10_Book_01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;1. Biblia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Żadna książka nie została opublikowana w większym nakładzie i nie wzbudziła tyle kontrowersji, co ten zbiór ksiąg, spisanych pierwotnie po hebrajsku, aramejsku i grecku, uznawanych przez żydów i chrześcijan za natchnione przez Boga ( kanon Biblii w wersji katolickiej został potwierdzony dopiero na soborze trydenckim w 1546 roku!). Mimo, że prezentuje Boga jako postać zazdrosną, małostkową, bezwględną i okrutną &amp;nbsp;uznawana jest za źródło miłości i tolerancji. Biblia jest najczęściej cytowanym dziełem i była przyczyną wybuchu największej ilości konfliktów i wojen na świecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7988091507781349?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7988091507781349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/top10-najbardziej-kontrowersyjne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7988091507781349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7988091507781349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/top10-najbardziej-kontrowersyjne.html' title='TOP10: Najbardziej kontrowersyjne książki w historii światowej literatury'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JfjSR43CTEw/ThOZ6BpUMaI/AAAAAAAAAZA/60NWv5rRRrI/s72-c/TOP10_Book_10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8878663809649447208</id><published>2011-07-06T00:11:00.000+02:00</published><updated>2011-07-06T00:11:49.055+02:00</updated><title type='text'>Nie owijam w bawełnę!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Ten wywiad miał się ukazać w wydaniu drukowanym dużego Ka na Warszawskie Targi Książki. Niestety mizeria reklamowa zmusiła mnie do obchudzenia pisma i wstawienia tylko rzeczy koniecznych, spychając sporą część przygotowanych wcześniej materiałów go głębokiego archiwum. W tym gronie znalazł się poniższy wywiad, który z radością teraz Wam prezentuję...&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;CO!? Powiedz mi CO sprawiło, że z szufladowego skryby (sk-rybki) przekształciłaś się w namacalną literatkę!? Olśnienie, szok, skakanie z wysokości na główkę, szukanie społecznego potwierdzenia, że to co robisz jest coś warte i ma sens, czy może niska tęsknota za ludzkim pochlebstwem? Tylko mi się tutaj nie kryguj jak pensjonarka!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Magdalena Kałużyńska:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; Co sprawiło, co sprawiło... Może nie w tej kolejności, ale sprawił to zdecydowanie szok oraz skakanie z wysokości na główkę, niż szukanie społecznego potwierdzenia sensu wykonywanego ścibolenia. Pochlebstw nie trawię, nie przyswajam ich w żadnej formie - ta opcja odpada. Wychodzenie z szuflady, przynajmniej w moim przypadku, wcale nie było takie lekkie, łatwe i przyjemne, jak się może komuś zdawać. Przekształcić się w namacalną sk-rybkę próbowałam kilkanaście razy i za każdym owym razem dostawałam regularne bęcki po tym moim wtedy szufladowym łbie. W pewnym momencie miałam tego frycowego szufladowego serdecznie po dziurki w nosie. No i, jak się pewnie domyślasz, skoczyłam wtedy na główkę. Zacisnęłam zęby, mruknęłam coś w stylu "jak nie teraz, to kiedy, jak nie ja, to kto..." i wyciągnęłam rękę z maszynopisem szufladowym do szerszej ludności. To się chyba nazywa, ze stare przysłowie pszczół mówi: Do odważnych świat należy. Cóż. Święte słowa. Następnie był szok, ponieważ reakcje na moje wytwory wyobraźni były wszelakiego rodzaju, a ja - nauczona doświadczeniem - spodziewałam się li jedynie bęcków... No i tak to wyglądało w telegraficznym skrócie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A co sprawiło, że wpisałaś się w RAMY horroru? Nie pisałaś nigdy miłosnych wierszyków skraplanych serduszkami zamiast kropek nad literką "i"?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wszystko dlatego, że się w horrorze wzięłam i zakochałam. To by tłumaczyło wszystko, tak? Dosłownie się zakochałam. Po uszy. A zakochana kobieta wiadomo co czyni. Idzie za uczuciem, bez względu na kierunek. Zanim ta fascynacja wszelaka nastąpiła, oczywiście, będąc małą dziewczynką, kleciłam inne miłosne wierszyki skraplane serduszkami. Poprawka - próbowałam klecić tego rodzaju tfurczość. Tylko moje serduszka powodowały piski strachu u koleżanek. Moje serduszka posiadały mianowicie ozdobniki metalowe, albo były owe serduszka w kawałkach, kawałki nadziane na szpikulce, fruwały nad kawałkami głodne demony, krwawiły ściany, ktoś albo coś przerywało ciemność szyderczym śmiechem. Takie tam, dziewczyńskie obrazki - stąd RAMY!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;I to Ci do do tej pory zostało, bo Twoje pisanie krwawi i ocieka szczerością. Nie owijasz w bawełnę, tudzież inną materię. Lubisz przypieprzyć i to dosłownie!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Tak. Nie owijałam w bawełnę. Nie owijam i nie będę owijała. Jeżeli chodzi o przypieprzenie, to owszem, nie przeczę, lubię. Ale nie dla samego przypieprzania. Jakaś wytyczna tego być musi. Wychodzę po prostu z założenia, że lepsza szczera wypowiedź, niż żadna. Jeżeli nie mogę, nie mam możliwości się wypowiedzieć szczerze, to raczej siedzę cicho. Poza tym lubię "nazywać rzeczy po imieniu". A że niekiedy owe imię owych rzeczy, czy zjawisk, nie pasuje do porcelanowych uszu, to już nie moja przecież wina...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Szczera i oryginalna jesteś również jeśli chodzi o wygląd! Skąd zamiłowanie do tatuaży?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Cóż. Widocznie moje pojęcie oryginalności jest również oryginalne, ponieważ w moim pojęciu tatuaże już nie są oryginalne, tylko normalne. A skąd do nich zamiłowanie? Zaczęło się od uczucia niemożebnej potrzeby zmiany w wyglądzie. A taką potrzebę nagle poczułam, kiedy zbliżałam się do wieku 33 lat. Może to magia wieku "chrystusowego". Tak czy inaczej potrzebowałam jakiejś nagłej zmiany, najlepiej permanentnej. I nie dotyczącej ani koloru włosów, ani fryzury - bo z tym się kojarzy kobieca potrzeba szybkiej zmiany wyglądu. Wybrałam tatuaż, a że od zawsze kocham smoki, posiadam nawet "smocze" imię, to stwierdziłam - będzie smok! I tak brzmi zdobienia mojego ciała początek. Po prostu mi się spodobało, a dzięki talentowi Artura Szolca - wspaniałego człowieka, mistrza tatuażu, rewelacyjnego muzyka i rasowego artysty - mam tychże nacielnych rysunków w sumie pięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;YMAR - w jaki sposób zrodził się w Twojej głowie taki straszny supeł!?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;YMAR... tworzenie się tego supła to osobna historia. Może kiedyś, jeżeli wystarczy mi sił, napiszę książkę "Jak Magda pisała YMAR i co z tego pisania wynikło, oprócz tego, że książeczka". Supeł ów rodził się w bólach, a wszystko się zaczęło pewnego pięknego zimowego dnia, kiedy siedziałam zamyślona, niczym posąg kamienny, wgapiałam się w pustą ścianę (na tym najczęściej polega człowieka zamyślenie, że się w coś wgapia) i do głowy wpadła mi taka myśl: Coś bym na tej ścianie powiesiła, ale coś takiego... takiego... niesamowitego. Zwykły obraz, lustro, plakat, mi jakoś nie wystarczał. Następnie zadałam sobie pytanie, na czymże miałaby polegać ta cała niesamowitość owej ściennej ozdoby... i skądże owa ścienna ozdoba miałaby się wziąć/znaleźć w tym mieszkaniu, na przykład.. Skąd? No i co by było, gdyby olbrzymie, puste, powykręcane ramy wisiały w sypialni, w której to sypialni gospodarz kamienicy czynszowej znalazłby martwą, nagą lokatorkę, przywiązaną do łóżka i... w tym momencie zabrakło mi jakiegoś soczystego dodatku do wyimaginowanego obrazka, takoż pozwoliłam sobie oblać biedaczkę wiadrem krwi i pociągnąć krwawe ślady od łóżka, na którym denatka leżała, ku przeciwległej ścianie - gdzie wisiała ta cała - wątpliwej urody artystycznej, pusta obrzydliwa rama od obrazu. Tak, dokładnie od tego obrazka, który stanął mi przed oczami, zaczęła się moja wizja pokręconej fabuły YMAR...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Ymar" zbiera bardzo pochlebne recenzje i został uznany za najlepszy horror roku 2010 w kategorii książka polska przez miesięcznik "Grabarz Polski". Jak to jest, po tylu latach zbierania po tyłku, znaleźć się w glorii chwały i dołączyć do grona literackich idoli, których zdjęcia zaślepieni fani wieszają na słomiance na ścianie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W sensie, czy mi palma nie odbiła albo woda sodowa, mówiąc kolokwialnie, nie wali na dekiel z okazji sukcesu, popularności oraz czegoś w podobie? Nic z tych rzeczy. Bardzo się cieszę, że książka znalazła uznanie krytyków oraz znalazła swoich Czytelników. Palma ani sodówa mi nie grozi, spokojnie. Pozytywne recenzje książki, jak również tytuł horroru roku 2010 przyznany przez Czytelników Grabarza Polskiego dla YMAR to są olbrzymie wyróżnienia. Niespodziewane. Innymi słowy i bez fałszywej skromności dodam, że jestem najzwyczajniej w świecie zaskoczona. I to chyba jest prawidłowa reakcja, nie żaden "gwiazdorski foch". Po latach zbierania bęcków spodziewałam się raczej kolejnego wiadra pomyj wylanego na tekst, niż uznania. I chyba napiszę odezwę do owych "fanów" zaślepionych, żeby zamiast wieszać sobie moje zdjęcia na ścianie, czy odstawiać wszelakie możliwe siupy, wysyłać maile kilometrowe z propozycjami oddawania mi boskiej czci i takichże honorów, zajęliby się czymś konstruktywnym... Ja nikogo nie wyganiam, chcą, niechaj stawiają mi pomnik. Tylko się pytam: po co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Bo mamy takie narodowe hobby!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie ukrywasz swej fascynacji prozą Kinga. Czy chcesz zostać królową horroru choćby na naszym literackim podwórku? A może marzy Ci się coś więcej?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wiesz, z całym szacunkiem dla majestatu, ale ja to narodowe hobby odwiesiłam na kołek do ciemnego kąta. Tak, nie ukrywam, podziwiam Stephena Kinga za Jego dorobek książkowy. Ten mój podziw jest jednak bardzo często przez osoby trzecie nadinterpretowany jako chęć dorównania Mistrzowi. Czy, nie wiem, naśladowanie Go.. Prostuję niniejszym: nie posiadam zamiaru ani naśladować Kinga ani mu dorównywać. Z wielu względów nie posiadam takiego zamiaru, między innymi ze względu pierwszego z brzegu - dorównanie Kingowi jest fizycznie niemożliwe. Po drugie wolałabym kroczyć własną "groźną" ścieżką literacką. Wynika z tego następnie, że nie posiadam również zamiaru zostawać żadną królową żadnego horroru. Wystarczającą aspiracją jest dla mnie mianowicie kwestia "Ja chcę pisać książki, pisać horrory, po prostu". To jest dla mnie priorytet...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A myślałem, żeś z tych, co to na majestaty plawają i zrzucają z piedestałów!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;No bo tak jest. Wstaw sobie cudzysłów w odpowiednie miejsce poprzedniej wypowiedzi. Czyli zdanie powinno się zaczynać tak: Wiesz, z całym "szacunkiem dla majestatu"... I już, wszystko się wyjaśniło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A czy oprócz obalania i osłabiania, Kinga, tatuaży, masz jakieś słabe punkty w konstrukcji?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Czyli?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zamiłowania, nietypowe zainteresowania, wymykające się logice i zdrowemu rozsądkowi słabości...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wiwisekcja emocjonalno-konstrukcyjna, znaczy. Albo spowiedź z grzechów wyznaniem. Albo... O, nie, nie, nie. Żadnych takich. Doceniam świder pytania szczerego. Aczkolwiek wszystkie te wymienione przez Ciebie zagadnienia niechajże zostaną za murem nieprzeniknionej tajemnicy, za ścianą skotłowanych domysłów, w labiryncie wniosków prowadzących donikąd... Proszę o następne pytanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Takaś twarda?! To niby skąd zamiłowanie do kreskówek? Hę?!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Sam ścibolisz kreskówki, albo obrazki kreskówkopodobne, osobistymi kończynami, to powinieneś wiedzieć, że twardziele mają słabość do kreskówek. Czyli - norma. Żadnych odchyłów od normy, zboczeń, słabości przeczących logice tutaj nie widzę. Takoż słucham pytań dalszych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Fakt - ścibole, a twardzioch ze mnie, że normalnie nie znam takiego drugiego twardego mnie...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;No widzisz, a gdybyś się nabawił rozdwojenia jaźni, bądź nawet zmultiplikowania, to by dopiero było co i o czym pisać! Wtedy ja bym się spytała - takiś twardy!? Hę? Wyskakuj ze słabości, ukrywanych nałogów ocierających się o działania mroczno-nielegalno-jakieś tam. Wiesz, nie chcę odwracać przysłowiowego kota ogonem, już kotu wystarczy odwracania, ale wychodzi na to, żeś twardzioch twardzochowiejszy od najtwardziochowszego twardziocha z najtwardzochowiejszych twardziochów kiedykolwiek... no, tak to wygląda. Ja przy Tobie to pikuś. Pan pikuś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ale mnie bardziej chodziło o takie pierdółki jak: zbieranie temperówek w kształcie głowy księcia Karola, łapanie motyli patoflem męskim rozmiar 44 albo obieranie bananów poprzez wywieranie na nie presji psychicznej...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Lubo mi się widzi, że, jak mniemam, listę owych zainteresowań, czy jak tam je zwał, posiadasz długą. Wiedzę masz przepastnę. Zapowiada się interesująco. Uzupełnię braki merytoryczne w behawioryzmie wyżej wymienionych "pierdółek". Zali któraś natchnieniem będzie do psychodelii jakowejś, którą bym sobie wzięła i skleciła zdanie do zdania w książki kształcie. Proszę kontengentuj...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Struganie wariata z kory brzozowej, wędkowanie podlodowe na kaloryfer, pielenie grządek szydełkiem ściegiem krzyżykowym, sklejanie płaskich telewizorów LCD z opakowań jednorazowych, wypychanie martwych zwierząt mazutem, robienie graffiti na rozpędzającym się pociągu InterCity, hodowanie sukulentów na grzbiecie łosia, kręcenie jajek w kretowisku...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;... - odpowiedzi nie było więc kontengentowałem z drugiej Mańki...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Masz jakieś plany literackie? Tli się już jakiś nowy pomysł? A może zaczęłaś pracę nad następną książką?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;No, wiesz... nie mogę się zdecydować. Wszystkie wymienione przez Ciebie zainteresowania/zajęcia wydają się ekscytujące. Każde w swojej grupie tematycznej oraz w tak zwanych zbiorach punktów wspólnych. Bo ileż możliwości daje połączenie tychże zajęć? Na przykład pielenie grządek szydełkiem ściegiem krzyżykowym, a na deser kręcenie jajek w kretowisku. I tak, zaczęłam pracę nad nową książką, mając wcale nie cichą nadzieję, że z tej mojej pracy również wyjdzie coś w podobie horroru.. Wolałabym bardziej w podobie, niż mniej. Popiszemy, zobaczymy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dzięki za rozmowę!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XK_tGOmvLFY/ThOL6T-l5qI/AAAAAAAAAY8/YUr3jqYy0bI/s1600/Magdalena.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-XK_tGOmvLFY/ThOL6T-l5qI/AAAAAAAAAY8/YUr3jqYy0bI/s1600/Magdalena.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Magdalena Maria Kałużyńska &lt;/b&gt;- urodzona w 1972 roku w Warszawie. Znak zodiaku: Strzelec. Z zawodu jest specjalistą do spraw reklamy i marketingu. Obecnie mieszka na wsi. Miłośniczka prozy Stephena Kinga. Kolekcjonuje figurki smoków oraz filmy: kreskówki i horrory. Lubi tatuaże, dobermany, jamniki, jazdę samochodem. Ma słabość do kawy z mlekiem. Choć pisze od zawsze, zaczęła publikować w 2005 roku.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zadebiutowała opowiadaniem "Alda" wydrukowanym na łamach „Science Fiction Fantasy &amp;amp; Horror”. Tam również ukazały się teksty "Żywy" - kontynuacja przygód Aldy, dziewczyny o nadprzyrodzonych zdolnościach oraz "Katharsis" - pierwsza, najbardziej oniryczna z trzech części minipowieści Indywidualna rzeczywistość. Przez jakiś czas współpracowała z e-zinem „Fahrenheit”, w którym opublikowała opowiadanie "Wizyta Odwiecznie Sprawiedliwych" oraz kilka felietonów i tekstów satyrycznych.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8878663809649447208?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8878663809649447208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/nie-owijam-w-bawene_06.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8878663809649447208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8878663809649447208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/nie-owijam-w-bawene_06.html' title='Nie owijam w bawełnę!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-XK_tGOmvLFY/ThOL6T-l5qI/AAAAAAAAAY8/YUr3jqYy0bI/s72-c/Magdalena.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-540891330345264672</id><published>2011-07-05T13:51:00.002+02:00</published><updated>2011-07-05T23:53:38.521+02:00</updated><title type='text'>Pięć książek na wakacje</title><content type='html'>&lt;b&gt;Choć typowań wszelakich w okresie wakacyjnym na internetowych stronach różnej maści od metra, albo i dwóch, i ja postanowiłem namówić Was do małego głosowania.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jbxGVa-ORA4/ThL6t1bkkHI/AAAAAAAAAYs/3B2xfTjtf0Y/s1600/e-mail_ikonka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-jbxGVa-ORA4/ThL6t1bkkHI/AAAAAAAAAYs/3B2xfTjtf0Y/s1600/e-mail_ikonka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zastanówcie się głęboko (oczywiście bez przesady, coby się umysłowo nie zapaść) i wytypujcie pięć książek, które chcielibyście wziąć ze sobą na wakacje, a następnie (najlepiej z małym wyjaśnieniem) prześlijcie ich tytuły do 17 lipca br. na adres e-mail: &lt;b&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na uczestników czekają wypasione nagrody książkowe oraz wyraz zadowolenia na twarzy REDnacza (bezcenne!).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-540891330345264672?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/540891330345264672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/piec-ksiazek-na-wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/540891330345264672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/540891330345264672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/piec-ksiazek-na-wakacje.html' title='Pięć książek na wakacje'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-jbxGVa-ORA4/ThL6t1bkkHI/AAAAAAAAAYs/3B2xfTjtf0Y/s72-c/e-mail_ikonka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7238661462853682345</id><published>2011-07-05T01:18:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T01:18:15.864+02:00</updated><title type='text'>Junior sam w domu albo Oskar de la Mancha, Rycerz Nieasertywnego Oblicza i Ludzie, których lubię najmniej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CcKMQTULEAA/ThJKFWgl0SI/AAAAAAAAAYc/pB1Yr-_g2zk/s1600/junior.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-CcKMQTULEAA/ThJKFWgl0SI/AAAAAAAAAYc/pB1Yr-_g2zk/s1600/junior.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Nie lubiłem Macaulay'a Culkina. Kiedy na świecie zapanowało szaleństwo na punkcie młodego aktora, związane z serią filmów "Kevin sam... gdzieś tam", zastanawiałem się z czego ono wynika. 10-letni Culkin grał sztywno jakby połknął kij od szczotki wraz z włosiem i szufelką, a na jego twarz plastelinka, za duże uszy i mięsisto-gąbczaste usta wrost patrzeć nie mogłem (szczególnie po spożytym posiłku). Dochodzące zza oceanu wiadomości o zachowaniu świeżo upieczonej gwiazdy utwierdzały mnie tylko w przekonaniu, że oto mamy do czynienia z kolejnym rozpuszczonym jak dziadowski bicz gówniarzem...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktora przyprawiłem w ostrym sosie antypatii i bez spożywania spuściłem w ubikacji - o wrzody na żołądku trzeba dbać. Dla pewności dwa razy ciągnąłem za skobelek...&lt;br /&gt;I wtedy wpadła mi w ręce jego książka "Junior sam w domu albo Oskar de la Mancha, Rycerz Nieasertywnego Oblicza i Ludzie, których lubię najmniej". Już sam tytuł wywołał burzę niezlasowanych jeszcze życiem w tym kraju komórek mózgowych. Znając nieco (nawet jeśli to "nieco" oparte jest na doniesieniach prasowych) realia życia w Hollywood nie dziwi ostatni jego człon. Tam wszyscy się sympatycznie nienawidzą, a lista wzajemnych antypatii przebiłaby niejedną książkę telefoniczną średnio-dużego miasta. Zastanowiło użycie sformułowań "Oskar de la Mancha" - co w czasach, gdy większa część amerykańskiej młodzieży nie potrafi pokazać na mapie sąsiadującej z USA Kanady, świadczy o wiedzy/oczytaniu autora, oraz "Nieasertywnego" - co w dobie sms-owych nieortograficznych skrótów myślowych zadziwia podwójnie. Prawdziwe zaskoczenie przyszło jednak, kiedy okazało się, że nie trzymam oto w ręku kolejnej wygładzonej biografii hollywoodzkiej gwiazdy, spisanej przez dorabiającego na boku akademika, po kilku seansach terapeutycznych wynurzeń, lecz... No właśnie. Z czym tak właściwie mamy do czynienia?&lt;br /&gt;Już od pierwszych stron Culkin przekonuje nas do swego literackiego dyletanctwa - mało tego - prawie do wtórnego analfabetyzmu, która to cecha skutecznie utrudnia: jemu - pisanie, nam zaś - zamierzony odbiór przekazu! Aż trudno w to uwierzyć, bowiem podobnego pióra mógłby mu pozazdrościć niejeden domorosły pisarzyna (czyli jakieś 80% nazwisk zalegających społem i hurtem w księgarniach).&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Sama książka to jeden wielki pocięty na nierówne kawałki monolog Juniora (bo tak nazwał się autor). Raz jest to fragment opowiadania, raz lista osób nielubianych (co Ci chłopie zrobił Kopernik!), raz opatrzona napisem "pusta strona" pusta strona. Choć sam Culkin wielokrotnie zwraca się do Czytelnika, odnosi się wrażenie, że "Junior" to książka pisana dla niego samego, że to spowiedź w pustym konfesjonale, to próba samooczyszczenia i samorozgrzeszenia. W kilku miejscach monolog przekształca się w rozmowę z ojcem, z którym nigdy nie miał dobrych stosunków i którego szczerze nienawidził, przybierającą formę niewysłanych listów. Macaulay stawia mu długą listę zarzutów, które skutecznie wypaczyły życie jemu i jego matce, choć nie unika odpowiedzialności za swój, o wiele większy w obliczu przewin ojca - grzech zaniechania, brak reakcji, spolegliwość.&lt;br /&gt;Książka nie jest jednak pasmem nienawistnych zarzutów, jest również świadectwem przeżywanej miłości i zrozumienia swego dotychczasowego życia. Jest również listą marzeń i planowanych zmian. Choć Junior nie stawia grubej kreski w życiorysie i nie odżegnuje się od przeszłości, to daje jasno do zrozumienia, że dorósł i doświadczył błogosławieństwa dojrzałości.&lt;br /&gt;Nie lubiłem Macaulay'a Culkina, lecz po lekturze "Juniora" musiałem zrewidować swoje poglądy. Choć nadal uważam, że chłopina w "Kevinach sam... gdzieś tam" grał jakby połknął kij od szczotki wraz z włosiem i szufelką, to jego plastelinkowa twarz nie wzbudza już odruchów wymiotnych, powiem więcej - zaczyna budzić sympatię. Choć książkę szczerze polecam (w 10-stopniowej skali mocna ósemka), to nadal nie mogę zrozumieć czemu aktor dołączył naszego astronoma do listy osób nielubianych. W całej książce nie padło ani jedno złe słowo na słabą płeć, a przecież Kopernik również była kobietą!&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7238661462853682345?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7238661462853682345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/junior-sam-w-domu-albo-oskar-de-la.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7238661462853682345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7238661462853682345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/junior-sam-w-domu-albo-oskar-de-la.html' title='Junior sam w domu albo Oskar de la Mancha, Rycerz Nieasertywnego Oblicza i Ludzie, których lubię najmniej'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-CcKMQTULEAA/ThJKFWgl0SI/AAAAAAAAAYc/pB1Yr-_g2zk/s72-c/junior.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-5455786910565647512</id><published>2011-07-03T23:41:00.003+02:00</published><updated>2011-07-03T23:42:56.449+02:00</updated><title type='text'>Po prostu czytam!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Z niekłamaną przyjemnością rozpoczynam nową akcję promującą czytanie pn.: "Po prostu czytam!", w której prezentować będziemy ludzi znanych i lubianych czytających sobie lub swoim bliskim.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;Akcja prezentowana będzie na blogu poświęconym książce dla najmłodszych, czyli na Papierowym Psie. Otworzył ją "Gromowładny Generał", czyli Roman Polko.&lt;br /&gt;Chcecie to zobaczyć? Kliknijcie na grafikę poniżej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://papierowypies.blogspot.com/"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-IzCgmwP7Nus/ThDiF48lAkI/AAAAAAAAAYE/db_2XmCW1CQ/s1600/pies_01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-5455786910565647512?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/5455786910565647512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/po-prostu-czytam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5455786910565647512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5455786910565647512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/po-prostu-czytam.html' title='Po prostu czytam!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-IzCgmwP7Nus/ThDiF48lAkI/AAAAAAAAAYE/db_2XmCW1CQ/s72-c/pies_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-5124228266364220189</id><published>2011-07-02T13:29:00.000+02:00</published><updated>2011-07-02T13:29:05.005+02:00</updated><title type='text'>Kazała na siebie czekać...</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Czasem prawdziwy talent musi dojrzeć i popracować jak dobre wino. By się wyklarować, wyburzyć i nabrać prawdziwie szlachetnego smaku. Tak było z Marią Ulatowską, która swoją emeryturę zamieniła w literacką młodość.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nim wielkie wydawnictwa zaczną bić się o Jej talent i zapełniać kalendarz maczkiem spotkań i akademii ku czci, telewizja obsadzi ją we wszelkich możliwych programach (począwszy od losowania lotto, na dublowaniu doktora Lubicza w kaskaderskich scenach skończywszy), postanowiłem - kilka dni przed Warszawskimi Targami Książki, na których podpisywała swoje książki - porozmawiać z tą sympatyczną niewiastą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czemu kazałaś czekać Czytelnikom na siebie tak długo, tym bardziej, że - jak piszesz o sobie dość nieskromnie - jesteś przecież pracowita i kreatywna!? &lt;/strong&gt;Ja o sobie myślę bardziej nieskromnie... „Pracowita i kreatywna” to opinia osoby bardzo dla mnie ważnej, dlatego nią się chwalę.&lt;br /&gt;Kazałam czekać, bo życie jest dość absorbujące, prawda? Nie miałam na nic czasu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chęć pisania dojrzewała powoli czy wybuchła znienacka?&lt;/strong&gt;Chęć pisania tkwiła we mnie od dziecka. Tylko nie wiedziałam, że umiem. To znaczy - pisać, tak w ogóle, oczywiście umiem, „wypisywałam się” w wypracowaniach szkolnych i w listach do przyjaciół. Ale książkę…?&lt;br /&gt;Gdyby nie to, że pomogła mi moja klawiatura, książka - a w zasadzie książki - bo już wyprodukowałam 4 - pewnie by nie powstała(y). Więc można powiedzieć, że komputer spowodował wybuch&amp;nbsp; dojrzewającej we mnie chęci pisania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Twój debiut, czyli książka „Sosnowe dziedzictwo” reklamowana jest jako historia, o której pomyśli się: chciałabym, żeby była moja... Na ile ona jest Twoja lub na ile chciałabyś by Twoja była? &lt;/strong&gt;Ta historia nie jest moja w ogóle, pominąwszy, że chciałabym, aby była moja. „Ze mnie” są w tej książce wojenne wspomnienia mojej rodziny i miejsce - Sosnówka - nazywająca się oczywiście inaczej i wcale nie leżąca na Kujawach. Jednak - klimat, sosny i jezioro - autentyczne.&lt;br /&gt;Dlaczego chciałabym, żeby ta historia była moja? Bo kocham przyrodę, spokój, ciszę, uwielbiam las, ryby, grzyby, zwierzęta i - miłych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wydanie książki nie jest sprawą łatwą. Wielu poległo nie tyle podczas pisania, co na etapie kontaktu z wydawnictwem i odpowiednim zareklamowaniu swojej osoby i z mozołem stworzonego dzieła. Jak to było w Twoim przypadku?&lt;/strong&gt;Ja po prostu miałam szczęście - moja debiutancka książka, bezczelnie wysłana mailowo do wszystkich wydawnictw, jakich adresy udało mi się wyszukać - wpadła w ręce osoby, jakiej nie mogłabym sobie wymarzyć w najśmielszych snach. Z wydawnictwa, o którym nie ośmieliłabym się nawet pomyśleć „chciałabym, żeby było moje”. Jakimś cudownym zrządzeniem losu „Sosnowe dziedzictwo” znalazło uznanie w tym wydawnictwie - a dalej to już... bułka z masłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rozwińmy może kwestię mozołu literackiego - jak to wygląda w Twoim przypadku. Siadasz i leci jak przy katarze, czy jednak musisz się nieco nad kartką napocić?&lt;/strong&gt;Przy pisaniu - mówiłam już o tym w trailerze do „Sosnowego dziedzictwa” - naprawdę pomogła mi moja klawiatura. Napocić? Namęczyć? W ogóle nie wiem, o co pytasz. Wręcz odwrotnie - musiałam tę klawiaturę powstrzymywać, bo produkowała tekst, jak stachanowiec na akord (może ktoś jeszcze pamięta stachanowców).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;W maju wyszła Twoja kolejna książka...&lt;/strong&gt;„Pensjonat Sosnówka” to kontynuacja losów bohaterów „Sosnowego dziedzictwa”. Suczka Szyszka i jej szczeniaki. Kotka Grejka i jej kociaki. A poza tym - ryby, grzyby, las, jezioro... Szum drzew, zapach sosnowych igieł i blask wody migocącej w słońcu. Na tym tle - Anna, Jacek, Dyzio, Irena, Marzena, pensjonatowi goście. Córka mecenasa Witkowskiego, z dwójką dzieci. Walka o małego Florka, między jego ojcem i matką, która przypomniała sobie o uczuciach macierzyńskich. Czy taką walkę w ogóle może ktoś wygrać. Wiadomo, że zawsze przegra … dziecko.&lt;br /&gt;Książka, o której pomyślisz: „chcę ją przeczytać”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jak to jest, z anonimowej emerytki przedzieżgnąć się w światowej sławy pisarkę, rozpoznawalną na ulicy i rozchwytywaną przez największe stacje telewizyjne i radiowe? Był telefon z „Tańca z Gwiazdami”?&lt;/strong&gt;Jasne, jasne, z „Tańca z gwiazdami”, Z „Kawy na Ławę”, z „Rozmowy bardzo politycznej” i z innych programów. Wszyscy się o mnie biją. Ale ja tam jestem prosty człowiek. Więc wszystkim mówię NIE.&lt;br /&gt;Nie odmawiam tylko „Dużemu Ka”, portalowi „Na kanapie” i innym takim sympatycznym zaproszeniom.&lt;br /&gt;Jak na Twój sukces zareagowała rodzina, znajomi i jak zareagowałaś na to Ty sama? Była lekka sodówka?&lt;br /&gt;Szczerze? Jaka sodówka? Ja do dzisiaj nie wierzę, że to wszystko się dzieje. Gdy widzę w jakiejś księgarni moją książkę, pierwszą reakcją jest - o, jaka ładna okładka - dopiero potem dociera do mnie, że to... moje. Rodzina w jakiś szczególny zachwyt nie wpadła, chyba najbardziej dumna ze mnie jest moja ukochana szwagierka, Basia. I mój „przyszywany” Syneczek, młoda gdańska pisarka Magdalena Witkiewicz, której zresztą dedykowane jest „Sosnowe dziedzictwo”, bowiem to ona właśnie zmobilizowała mnie do tej współpracy literackiej z moją klawiaturą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Co dalej? Kiełkują w głowie jakieś pomysły? Może krwawa literatura dla twardzieli, bo - nie oszukujmy się - to co na razie wypłynęło spod Twojego pióra to literatura bardziej kobieca.&lt;/strong&gt;Pomysły mam, ale chyba żadnej krwawej książki nie napiszę, choć - nie zaprzeczam - czytać takie lubię. Nie jestem pewna, czy umiałabym wymyślić coś tak krwawego, żeby zadowolić „prawdziwych” facetów.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Gdzieś wyczytałam, że 80% czytelników to kobiety. Więc jaka ma być literatura, tak w większości? Ale stanowczo SPRZECIWIAM się podziałowi literatury na męską i kobiecą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-d6pSkL5oe3Y/Tg8A4JlLFSI/AAAAAAAAAVw/kAjAx0jj_TY/s1600/MariaUlatowska_WTK.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" i$="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-d6pSkL5oe3Y/Tg8A4JlLFSI/AAAAAAAAAVw/kAjAx0jj_TY/s400/MariaUlatowska_WTK.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-5124228266364220189?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/5124228266364220189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/kazaa-na-siebie-czekac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5124228266364220189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5124228266364220189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/kazaa-na-siebie-czekac.html' title='Kazała na siebie czekać...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-d6pSkL5oe3Y/Tg8A4JlLFSI/AAAAAAAAAVw/kAjAx0jj_TY/s72-c/MariaUlatowska_WTK.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-5675048063938879446</id><published>2011-07-02T13:15:00.000+02:00</published><updated>2011-07-02T13:15:54.853+02:00</updated><title type='text'>Najgłupszy Anioł</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_-w2bOUVpG0/Tg794dsyqDI/AAAAAAAAAVs/f9T74aQfsvg/s1600/Najglupszy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-_-w2bOUVpG0/Tg794dsyqDI/AAAAAAAAAVs/f9T74aQfsvg/s1600/Najglupszy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Tak się jakoś składa, że na książkach wydawnictwa Mag rzadko się zawodzę. Nie jest to jakaś kryptoreklama, za którą w wąskiej uliczce, od zamaskowanego przedstawiciela wydawnictwa, dostanę kopertkę z sumiennie przeliczonym banknotem ze sporą ilością zer. O szmirze nie mam w zwyczaju pisać inaczej niż, że szmirą jest, choć grozi to zerwaniem stosunków dyplomatycznych z wydawcą. Ja jakoś sobie poradzę, co najwyżej, zamiast kolejnej książki recenzyjnej dostanę chłodnego meila o zakończeniu współpracy i będę musiał następnym razem mocno uszczuplić swoją wypłatę. Na szczęście tym razem mi to nie grozi...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć nie mam też w zwyczaju brać pod uwagę słów zachwytu zamieszczonych na okładce, bo piszą je często nieistniejący recenzenci, nieistniejących pism z mocno egzotycznych krajów, to tym razem zrobiłem mały wyjątek. Bo niby jak tego nie robić skoro w oczy kłują takie stwierdzenia:&lt;br /&gt;„Gdzie się ten facet chował”&amp;nbsp;- New York Times&lt;br /&gt;„To bardzo chory człowiek, w najlepszym tego słowa znaczeniu”&amp;nbsp;- Carl Hiaasen&lt;br /&gt;Podjąłem więc wyzwanie – i nie żałuję.&lt;br /&gt;W niewielkim miasteczku Pine Cove powoli zaczyna się czuć atmosferę Świąt Bożego Narodzenia. Zarówno tubylcy jak i przyjezdni, którzy w tym okresie nawiedzają nieco liczniej małe miasteczko w Kaliforni, pochłonięci są zakupami, przygotowaniami do świątecznej wieczerzy i doborem wigilijnego towarzystwa.&lt;br /&gt;W tym czasie Lena Marquez, tuż po dyżurze przez tanim marketem, gdzie zbierała datki dla biednych - podczas którego lekko starła się ze swoim byłym mężem, zgadziałym deweloperem, Dale Petersenem - wyruszyła na poszukiwanie odpowiedniego świątecznego chojaka (a konkretnie niewyrosłej sosny kalifornijskiej). Tenże sam Dale, do którego chojak ów należał (a raczej stał na jego włościach), nakrył ją na tym procederze i... został zabity szpadlem. Przez przypadek oczywiście. Zbrodnię widzi mały Joshua Barker, który myśląc, że śmierć świętego będzie końcem tradycji bożonarodzeniowych podarków, wygłasza życzenie by Mikołaj wstał z martwych. Niestety, dla mieszkańców Pine Code, życzenie to słyszał tytułowy Najgłupszy Anioł, który może i całkowitym kretynem nie jest, ale jego znajomość ziemskich realiów jest prawie zerowa. I się zaczyna...&lt;br /&gt;Zdradzać fabuły do końca nie będziemy, bo zabiłoby to przyjemność czytania książki Christophera Moore. Żeby jednak podsycić nieco Waszą ciekawość warto nadmienić, że przez karty książki przewiną się: policjant z narkotyczną przeszłością, była aktorka filmów fantastycznych klasy B zbyt mocno utożsamiająca się z odgrywaną wcześniej rolą, naukowiec z elektrodami na jądrach, stado powstałych z grobu umarlaków, szukających świeżych mózgów (a potem do Ikei), gadający olbrzymi nietoperz owocożerny i sfrustrowany kolekcjoner ludzkich języków z Doliny Krzemowej. &lt;br /&gt;Moore’a zalicza się do najbardziej porąbanych autorów współczesnych. Oczywiście zachodnich. Wcale tak nie uważam – ostatecznie mieszkam w Polsce, a&amp;nbsp; to wszystko tłumaczy. Ten sam argument tłumaczy jednak dlaczego do nas, mieszkańców kraju nad Wisłą, dociera tego typu literatura. Jak się jednak okazuje nie tylko do nas. Świadczy o tym choćby fakt, że książkę kupiło ponad 500 tys. podobnych nam, zachodnich porąbańców. My dołączyliśmy do tego grona – dołączcie i Wy. „Najgłupszy Anioł” będzie jednym z najrozsądniejszych wydatków literackich w tym roku. Rozsądek kierowany głupotą. Zabrzmiało kretyńsko... I co z tego...&lt;br /&gt;W 10-stopniowej skali&amp;nbsp;- bardzo mocna 9. I to tylko dlatego, że książka jest zwyczajnie... za krótka! Bo w czasach dominacji na półkach księgarskich wydawniczego chłamu każdy przejaw twórczego geniuszu chciałoby się chłonąć jak najdłużej&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-5675048063938879446?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/5675048063938879446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/najgupszy-anio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5675048063938879446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5675048063938879446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/07/najgupszy-anio.html' title='Najgłupszy Anioł'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_-w2bOUVpG0/Tg794dsyqDI/AAAAAAAAAVs/f9T74aQfsvg/s72-c/Najglupszy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6205496704597844558</id><published>2011-07-01T01:01:00.000+02:00</published><updated>2011-07-01T01:01:06.373+02:00</updated><title type='text'>Daje do myślenia...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/p6dOXQ8dDsY/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/p6dOXQ8dDsY&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/p6dOXQ8dDsY&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6205496704597844558?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6205496704597844558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/daje-do-myslenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6205496704597844558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6205496704597844558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/daje-do-myslenia.html' title='Daje do myślenia...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-4738877828359425362</id><published>2011-07-01T00:52:00.000+02:00</published><updated>2011-07-01T00:52:34.335+02:00</updated><title type='text'>Ja, Ozzy. Autobiografia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zNTWeuM7-hk/Tgz-JMNbYSI/AAAAAAAAAT8/a5-CRLKzIFg/s1600/OZZY.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-zNTWeuM7-hk/Tgz-JMNbYSI/AAAAAAAAAT8/a5-CRLKzIFg/s1600/OZZY.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Małe wyjaśnienie na początku. Ozzy - moim zdaniem - nie napisał tej książki. Facet, który ledwo ukończył szkołę i po drodze na szczyt muzycznej kariery wciągnął sporą piaskownicę koki, wypił kilka olimpijskich basenów wódki i piwa (zwymiotował drugie tyle) oraz zassał przez wszelkie możliwe otwory każdą dostępną substancję otępiającą dekiel (oprócz asfaltu, kostki brukowej i samochodów Volvo) nie byłby w stanie tego zrobić! Ten chłopina ma trudności z wysławianiem i zapewne podpisuje się na licznych kontraktach trzema krzyżykami (oczywiście odwróconymi), więc jak!? Na dodatek ostatnio w prasie mocno brukowej napisali, że uprawia pięć razy w tygodniu seks z Sharon. W obliczu tych faktów nasuwa się kolejne pytanie - kiedy miałby do cholery to zrobić!? Owszem, na okładce widnieją dwa nazwiska, ale z góry wiadomo kto w tym towarzystwie dzierżył pióro...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy mam o to pretensje? Gdybym dostał zestaw źle podanych przebłysków przywiędłego staruszka, wegetującego pomiędzy kolejnymi sprzężeniami obu półkul, miałbym do tego prawo! Tymczasem otrzymałem jedną z najlepiej napisanych (sic!) biografii jakie kiedykolwiek czytałem - pozycję niezwykle pozytywnie zniesmaczającą. Coś jak literacki seks analny, który w towarzystwie kwitowany jest stosownym fujem, a wytrwale przerabiany w zakamarkach alkowy.&lt;br /&gt;Ozzy Osbourne urodził się w 1948 roku w Aston, dzielnicy Birmingham. Z trudem ukończył szkołę, wylądował w pierdlu, pracował w rzeźni, przeżył zderzenie z samolotem, chorobę weneryczną, mało się nie zabił na quadzie i wedle każdego zdroworozsądkowo myślącego konowała, kierującego się w swym osądzie dostępną powszechnie wiedzą medyczną, powinien dawno nie żyć! Tymczasem chłopina nie dość, że żyje, to na dodatek napisał/podyktował świetną pozycję, która przez 400 stron bawi, śmieszy i oczy otwiera.&lt;br /&gt;Ozzy nie tylko wspomina, lecz również obnaża zasady działania show-businesu, który w niczym nie przypomina pociągniętej lukrem fasady oglądanej na czerwonych dywanach. Opowiada o powolnym wspinaniu na szczyty popularności i starających się nadążyć za nim dwóm małżeństwom. Pierwsze niestety przegrało z karierą, drugie - głównie za sprawą charyzmatycznej Sharon, która wedle potrzeby i zasług może przytulić lub z liścia w cymbał strzelić - dotrwało do dziś.&lt;br /&gt;Przez karty książki przewija się też wiele postaci, które dorobiły się swojego miejsca na panteonie gwiazd branży muzycznej. Mało kto wie, że Madonna praktykowała w chórku u Ozzy'ego i nikomu nie udało się upić Lemmy'ego z Motörhead (który jest przy okazji najbardziej oczytanym muzykiem na świecie).&lt;br /&gt;Te i inne smaczki znajdziecie na kartach książki "Ja, Ozzy", wydanej nakładem Wydawnictwa Telbit. &lt;br /&gt;A czy warto po nie sięgać? Cholera - warto!&lt;br /&gt;Bo Ozzy mógł tej książki nie napisać - kogo to tak właściwie obchodzi. Mógł to wklepać duch buldoga Baldricka lub potomek jedynej kury, której udało się uniknąć rzezi w kurniku Bulrush Cottage. Ja mam to, żeby nie użyć bardziej dosadnego określenia, głęboko w sobie!&lt;br /&gt;Wam też radzę mieć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-4738877828359425362?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/4738877828359425362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/ja-ozzy-autobiografia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4738877828359425362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4738877828359425362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/ja-ozzy-autobiografia.html' title='Ja, Ozzy. Autobiografia'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zNTWeuM7-hk/Tgz-JMNbYSI/AAAAAAAAAT8/a5-CRLKzIFg/s72-c/OZZY.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8279347677895323407</id><published>2011-07-01T00:48:00.000+02:00</published><updated>2011-07-01T00:48:51.346+02:00</updated><title type='text'>Hellboy: Zew ciemności</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-l2P7VhPB3XM/Tgz9I6i-zpI/AAAAAAAAAT4/oh3IdTnSzGU/s1600/Hellboy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-l2P7VhPB3XM/Tgz9I6i-zpI/AAAAAAAAAT4/oh3IdTnSzGU/s1600/Hellboy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Pojawienie się 10. tomu przygód "piekielnego chłopca" dla niektórych mógł być nie lada zaskoczeniem i bynajmniej nie chodzi tu wogóle o zaistnienie na rynku kolejnego komiksu z osobnikiem czerwonym jak cegła i gorącym jak piec. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hellboy obecny jest na rynku od 15 lat, i jeśli nadal przynosi swojemu twórcy i wydawcom krociowe zyski, to nikt przy zdrowych zmysłach nie odstawiłby go do lamusa, by tam pokrywał się kurzem, paprochem wszelkim, tudzież saprofitami latającymi w powietrzu. &lt;br /&gt;Pierwszym zaskoczeniem jest fakt, że po pokonaniu przez Hellboy'a - wydawać by się mogło - najpotężniejszych wrogów, znaleźli się kolejni, którzy dybiąc na jego życie napędzili nowy scenariusz, drugima zaś to, że tym razem głównym twórcą rysunków nie był sam Mike Mignola, lecz mało na razie znany Duncan Fegrero.&lt;br /&gt;"Zew ciemności" nie jest tworem nowym. To u nas, za sprawą wydawnictwa Egmont, dopiero pojawił się na rynku, w Stanach Zjednoczonych ta sześcioczęściotomowa mini seria zadebiutowała już rok temu. Akcja 10. tomu przygód Hellboy'a rozpoczyna się tuż po przygodzie opisanej w "Wyspie". Piekielny chłopiec dopływa do wybrzeży Brytanii, i już ma nadzieję na mały urlopik, gdy nagle wezwany zostaje na sabat czarownic. Tam przedstawiona zostaje mu niecodzienna oferta - zostania królem ludu żyjącego w ciemności. Jako, że Hellboy w mało subtelny sposób odmawia ich przedstawicielkom, w jednej chwili z przyjaciela staje się śmiertelnym wrogiem. Szczególnie na jego życie dybie Baba Jaga, która za niedawnym kandydatem do tronu wysyła Kościeja Nieśmiertelnego. Ten ma za zadanie albo zabić Hellboy'a albo chociaż pozbawić go oka i dostarczyć je czarownicy. Czerwoniec na szczęście okazuje się zbyt potężnym przeciwnikiem, któremu w dodatku w najmniej oczekiwanych momentach przychodzą z pomocą Perun, Domowoj i Wasylisa.&lt;br /&gt;Mike Mignola, choć w czasie tworzenia "Zewu ciemności" był mocno zaaferowany pracą nad kontynuacją filmowej adaptacji komiksu "Hellboy II: Złota armia", nie do końca oddał obowiązki Duncanowi Fegrero. Mistrz napisał scenariusz i nadzorował prace nad całością. Zresztą sam Fegrero nie starał się zrewolucjonizować kreski Mike'a i przepisać Hellboy'owi zupełnie nowego stylu. Młody artysta doskonale znalazł złoty środek pomiędzy kreską Mignoli, a własną tożsamością. Nie stał się drugim Brandonem Petersonem, który niczym kserokopiarka powiela styl Todda McFalane'a w kolejnych odsłonach "Spawna", lecz zachowując niepowtarzalny klimat serii, pozostał wierny kresce mistrza, wzbogacając ją własnym rylcem (łac. stilus). Fakt, że młodzieniec poradził sobie z tym zadaniem zaowocował obwołaniem go od zeszytu nr 6 oficjalnym rysownikiem serii. czywiście sukces całości jest również zasługą kolorysty Dave Stewarta, którego nazwiska zabrakło niestety na okładce komiksu.&lt;br /&gt;W 2005 roku Mignola zapowiedział, że "Zew ciemności": “To pierwsza z trzech blisko ze sobą związanych mini serii składających się na gigantyczną epopeję porównywalną z Władcą pierścieni". Choć stawianie Hellboy'a na równi z dziełami Tolkiena jest dużym nadużyciem, to przyznać należy, że nowa odsłona przygód "piekielnego chłopca" (a raczej już mężczyzny) jest wyjątkowo dobrym komiksem. Miłośnicy opowieści obrazkowych, czy samej postaci Hellboy'a, na pewno nie będą zawiedzeni, a nas, wywodzących się z kręgu kultury wschodnioeuropejskiej, na pewno mile połechce fakt tak mocnej obecności mitologii słowiańskiej w dziele amerykańskiego artysty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8279347677895323407?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8279347677895323407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/hellboy-zew-ciemnosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8279347677895323407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8279347677895323407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/hellboy-zew-ciemnosci.html' title='Hellboy: Zew ciemności'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-l2P7VhPB3XM/Tgz9I6i-zpI/AAAAAAAAAT4/oh3IdTnSzGU/s72-c/Hellboy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-3249699476700153981</id><published>2011-06-30T12:01:00.000+02:00</published><updated>2011-06-30T12:01:09.467+02:00</updated><title type='text'>Pierwszy saloonowy konkurs!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FbfaMWneNW4/TgxJVgJB4GI/AAAAAAAAATs/gNHn7KXqE00/s1600/Stalin.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-FbfaMWneNW4/TgxJVgJB4GI/AAAAAAAAATs/gNHn7KXqE00/s320/Stalin.jpg" width="147" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Z wielką radością ogłaszam pierwszy saloonowy konkurs, w którym do wygrania są książki "Ostatnia zbrodnia Stalina. 1953: Spisek lekarzy kremlowskich" Jakowa Rapoporta, ufundowane przez Wydawnictwo Erica.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jest to jedna z najważniejszych książek na temat ostatniej prowokacji Stalina - wreszcie&amp;nbsp; w pełnej wersji!&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;"Potwory i mordercy ukrywali się pod płaszczykiem szanowanego i szlachetnego zawodu lekarza i badacza".&lt;br /&gt;Tak 13 stycznia 1953 r. rosyjska „ Prawda” zdecydowała się opisać i ujawnić spisek 11 lekarzy w tym 7 pochodzenia żydowskiego, którzy mieli na zlecenie państw kapitalistycznych niewłaściwie leczyli Stalina i głównych przywódców ZSRR. Aresztowanie tych „żydowskich nacjonalistów burżuazyjnych” dało początek największej i ostatniej z antysemickich prowokacji Stalina.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xheqqjnnHdA/TgxIh6k-9iI/AAAAAAAAATo/jrgvprEYGTU/s1600/e-mail_ikonka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-xheqqjnnHdA/TgxIh6k-9iI/AAAAAAAAATo/jrgvprEYGTU/s1600/e-mail_ikonka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Aby wziąć udział w konkursie należy na adres: &lt;a href="mailto:konkursy@duzeka.pl"&gt;konkursy@duzeka.pl&lt;/a&gt;&amp;nbsp;wysłać do 17 lipca e-maila z odpowiedzią na proste pytanie:&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;em&gt;Kto opatrzył wstępem książkę Jakowa Rapoporta?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-3249699476700153981?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/3249699476700153981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/pierwszy-saloonowy-konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3249699476700153981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3249699476700153981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/pierwszy-saloonowy-konkurs.html' title='Pierwszy saloonowy konkurs!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-FbfaMWneNW4/TgxJVgJB4GI/AAAAAAAAATs/gNHn7KXqE00/s72-c/Stalin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-7090062552108147829</id><published>2011-06-30T00:06:00.000+02:00</published><updated>2011-06-30T00:06:03.028+02:00</updated><title type='text'>Statystyczny czytelnik...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/lh6HsC29DoM/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lh6HsC29DoM&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/lh6HsC29DoM&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Gość mocno z(dez)orientowany...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-7090062552108147829?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/7090062552108147829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/statystyczny-czytelnik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7090062552108147829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/7090062552108147829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/statystyczny-czytelnik.html' title='Statystyczny czytelnik...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-204012403353475775</id><published>2011-06-29T23:16:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T23:18:59.417+02:00</updated><title type='text'>Miałem szczęście...</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Sprawa załatwiona była w ekspresowym tempie. Telefon z wydawnictwa, książka w łapę i za dwie godziny wywiad z człowiekiem, który mógłby mnie intelektualnie zmiędlić, przerzuć, strawić i wypluć - mniejsza o to którym otworem. Będzie spontan - pomyślałem. I był, ale całkiem miły. Zresztą sami przeczytajcie...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kiedy obudził się w Panu literat? Czy pisanie tkwiło od dzieciństwa, czy też potrzeba taka pojawiła się niedawno?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Carlo A. Martigli&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; - Żyłka pisarska tkwiła we mnie od zawsze. W pełni rozkwitła już w pierwszej klasie szkoły średniej, ale tak po prawdzie, to jej narodziny należy datować na długo przed szkołą. Dzieckiem będąc najpierw nauczyłem się pisać, potem czytać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy spotkał się Pan ze wsparciem ze strony nauczycieli, rodziny? Kto pierwszy zauważył Pana ciągoty do literatury.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że mojej karierze pisarskiej towarszyszy niesamowite szczęście. Pierwszymi osobami, które zauważyły moje pisanie byli jezuici ze szkoły, do kórej uczęszczałem. Po jakimś czasie poznałem odpowiedniego agenta i jakoś poleciało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;A właśnie - jak to było w Pana przypadku, bo wielu nawet dobrych pisarzy rozbija się o mur kontaktu z wydawnictwem.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Poszczęściło mi się! Mój potencjał zauważyli nauczyciele, potem agent i na końcu jedno z największych włoskich wydawnictw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie warunki - według Pana - muszą być spełnione, by książka osiągnęła sukces?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze musi być dobry pomysł, po drugie trzeba posiąść zdolność przekazania go czytelnikowi - a to wcale nie jest takie łatwe, a po trzecie trzeba mieć... dobrego agenta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;To wszystko?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;No i oczywiście szczęście!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy jakaś Pana książka jest rozwinięciem historii wymyślonej za młodu i dojrzewającej z Panem przez lata?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Każda moja książka jest wynikiem przeżyć i zdobytej wiedzy. Zawsze byłem jej głodny, więc zapamiętale studiowałem religię, historię, filozofię. Poza tym do swojej pracy gruntownie się przygotowuję. Wychodzę z założenia, że trzeba pisać o tym, co się zna. Czytelnik wyczuwa oszustwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;"999 Ostatni Strażnik" zajmuje się jedną z wielu tajemnic kościoła katolickiego. Proszę wybaczyć, ale porównanie do Dona Browna nasuwa się automatycznie...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wiem o tym, ale zaróno krytycy jak i czytelnicy sami zauważyli, że piszę lepiej od Browna. Poza tym ja nie naciągam faktów i jestem dowcipniejszy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ile czasu trwało pisanie "Ostatniego Strażnika" łącznie ze zbieraniem materiałów?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Około roku. Pracowałem 8-10 grodzin dziennie, z czego dwie godziny zajmowało mi pisanie, przez resztę czasu wertowałem materiały źródłowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;A czy po wydaniu książki drukiem pojawiły się jakieś fakty, które mogły mieć wpływ na fabułę książki?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Tak! Było to otwarcie grobu Giovanniego Pico della Mirandola we Florencji, które okazało się wielkim skandalem. Rzekomo chciano sprawdzić przyczyny jego śmierci, choć nie od dziś wiadomo, że został on zatruty arszenikiem! Takie były też ostateczne wnioski badań komisji! Ale jeśli wszysko było takie oczywiste, czemu zrobiono z tego taką tajemnicę, czemu nie dopuszczono mediów ani opiekujących się grobem Dominikanów, czemu teren zabezpieczali karabinierzy, a na miejscu znajdował się szef specjalnego wydziału śledczego!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Coś znaleziono w trumnie?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ponoć jakieś żelazne skrzynie, ale poza tym nic na ten temat nie wiadomo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy podczas przeglądania materiałów do książki znalazł Pan jakieś dokumenty, które mogą posłużyć za kanwę kolejnej powieści?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Tak! Pojawi się ona w styczniu 2012 roku i mogę tylko powiedzieć, że to będzie prawdziwa prawdziwa bomba!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakieś szczegóły?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Niestety, wydawca zabronił mi uchylić choćby rąbka tajemnicy, ale w stosownym czasie pojawi się na pewno oficjalny komunikat.&lt;br /&gt;Jedno co mogę zdradzić już teraz to fakt, że film na podstawie "999 Ostatniego Strażnika" będzie kręcony w Hollywood. Panu mówię o tym jako pierwszemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Popełnił Pan książkę fantastyczną. To epizod tylko czy zapowiedź dłuższej przygody z gatunkiem?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze poszukuję swojej niszy, choć piszę również horrory. Te jednak pod pseudonimem Johnny Rosso. Popełniłem ich do tej pory aż 13!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Na koniec pytanie, które prwadziwemu Włochowi postawić wręcz trzeba - jakiej drużynie piłkarskiej Pan kibicuje i jakie ma preferencje kulinarne.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście Juwentus Turyn i... pulpety w sosie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziękuję za rozmowę.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XPSuJZzkNBM/TguWMGzfqNI/AAAAAAAAATk/xmOii-pyXS8/s1600/CarloAMartigli_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" i$="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-XPSuJZzkNBM/TguWMGzfqNI/AAAAAAAAATk/xmOii-pyXS8/s400/CarloAMartigli_01.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Carlo A. Martigli&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;&lt;em&gt;jest autorem wielu książek, w tym powieści fantastycznej "Thule. L’impero dei Ghiacci" (Mondadori 2008). Powieść "999 Ostatni Strażnik" to owoc wielu lat badań nad postacią Giovanniego Pico della Mirandola. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8SfXPzIzyBk/TguVg7NxlAI/AAAAAAAAATg/wFUWzshoGlA/s1600/999.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-8SfXPzIzyBk/TguVg7NxlAI/AAAAAAAAATg/wFUWzshoGlA/s1600/999.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;999 Ostatni strażnik&amp;nbsp; &lt;/strong&gt;Wrzesień 2009. Guido de Mola otrzymuje tajemniczą przesyłkę od niedawno zmarłego i prawie mu nieznanego dziadka. Wewnątrz znajduje list i dwa rękopisy: współczesny i bardzo stary, wyglądający na średniowieczny. Zagłębiając się w lekturę tekstów...&lt;br /&gt;de Mola odkrywa, że jego rodzina od wieków strzeże niezwykłego i strasznego sekretu dotyczącego filozofa Giovanniego Pico della Mirandola, jego ezoterycznych i niezwykłych Tez oraz początków trzech wielkich religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu.&lt;br /&gt;To właśnie Guido ma wziąć na siebie świadectwo swoich przodków, stając się ostatnim strażnikiem tajemnicy Giovanniego Pico, tajemnicy związanej ze śmiercią księcia Mirandoli i Angela Poliziano, Soboru Efeskiego i prześladowania przez Kościół tysięcy kobiet oskarżonych o czary.&lt;br /&gt;Sekret ten, ujawniony, mógłby zachwiać światem, jaki znamy od dwóch tysięcy lat, odkąd Paweł z Tarsu, nawróciwszy się na mającą wówczas niewielu wyznawców doktrynę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-204012403353475775?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/204012403353475775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/miaem-szczescie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/204012403353475775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/204012403353475775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/miaem-szczescie.html' title='Miałem szczęście...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-XPSuJZzkNBM/TguWMGzfqNI/AAAAAAAAATk/xmOii-pyXS8/s72-c/CarloAMartigli_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6815972625207829608</id><published>2011-06-29T20:52:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T20:52:27.769+02:00</updated><title type='text'>Spowiedź narkomana</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Zn81LAc0DII/Tgt0X1nZ81I/AAAAAAAAATU/n6udo7MvuH8/s1600/Spowiedz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-Zn81LAc0DII/Tgt0X1nZ81I/AAAAAAAAATU/n6udo7MvuH8/s1600/Spowiedz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Zapowiedzi książki Filipa Bryły "Spowiedź narkomana" były szumne - choć do tego, w czasach galopującej reklamy wszystkiego i na każdym kroku powinniśmy się przyzwyczaić. Książka nie jest wytworem wyobraźni, to relacja z życia jednego z wielu narkomanów, ale jednego z niewielu, któremu udało się wyjść z nałogu. Książka miała porażać, bo "pokazuje jak można zmienić życie w kuszący sen na jawie, odbyć darmowy lot w kosmos", bo "pokazuje również jakim okaleczeniem trzeba za to zapłacić". Niestety mnie osobiście nie poraziła...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zaczyna się jak zwykle w takich sytuacjach. Ot, kilku znudzonych swą nastoletnią egzystencją ludzi (wśród których jest główny bohater), wychowanych na betonowej pustyni polskiego blokowiska, rozpoczyna przygodę z doświadczeniami nad własnym ciałem. Początkowo jest to nikotyna, alkohol, trawka. Z czasem jednak wymienione używki zaczynają nie wystarczać i rozpoczynają się eksperymenty z "cięższą artylerią". Życie początkowo urozmaicane narkotykami zaczyna być im podporządkowywane. Konflikt w domu, szkole, z władzami, kradzieże, życie na krawędzi - byle gdzie i z byle kim... Schemat... &lt;br /&gt;Niestety to, co mogło być atutem tej książki - bo w dzisiejszych czasach ludzie z chorobliwą wręcz satysfakcją lubią aplikować sobie historie o cudzym nieszczęściu - zostało przez autora zaprzepaszczone. Ta książka jest napisana zbyt pięknym językiem, bluzgi podane są na zbyt pięknej tacy a dialogi skrzą się przymiotnikami rodem z salonów nie zaś rynsztoka. Świat widziany oczyma autora nie jest aż tak straszny lub jest zbyt kwieciście opisany, by porazić. Detoks nie boli czytającego a autorefleksje Filipa Bryły jakoś nie przekonują.&lt;br /&gt;Nie oznacza to, że książki nie warto przeczytać. Warto, choć nie uważam żeby po jej lekturze przybyło nawróconych a osoby dotknięte problemem do końca się z nią utożsamiły. Bo narkomania to nie traktat gawędziarsko-filozoficzny, to ból, a tego w "Spowiedzi narkomana" zabrakło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6815972625207829608?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6815972625207829608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/spowiedz-narkomana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6815972625207829608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6815972625207829608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/spowiedz-narkomana.html' title='Spowiedź narkomana'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Zn81LAc0DII/Tgt0X1nZ81I/AAAAAAAAATU/n6udo7MvuH8/s72-c/Spowiedz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-1173060820055015510</id><published>2011-06-29T18:29:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T18:37:48.521+02:00</updated><title type='text'>Bazgroł w prasie</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Z wielką&amp;nbsp;dumą i radością prezentuję Wam strony magazynów "Bakugan" i "Ben10" z informacją o ogólnopolskim konkursie plastycznym "Kolorowy Świat Książki - Bazgroł", który organizuje portal duże Ka. Pisma ukażą się w kioskach już w lipcu!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chcecie dowiedzieć się nieco więcej o tej akcji, kliknijcie na baner "konkurs plastyczny"&amp;nbsp;znajdujący się po lewej stronie bloga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-trrJMPjPBdA/TgtSKsOQz3I/AAAAAAAAAS0/UUOBh5x509E/s1600/B_Bakugan_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-trrJMPjPBdA/TgtSKsOQz3I/AAAAAAAAAS0/UUOBh5x509E/s200/B_Bakugan_01.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MDJaEriTrN0/TgtSp-6a35I/AAAAAAAAAS4/yfJRb_F-s3Q/s1600/B_Ben10_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-MDJaEriTrN0/TgtSp-6a35I/AAAAAAAAAS4/yfJRb_F-s3Q/s200/B_Ben10_01.jpg" width="148" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-1173060820055015510?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/1173060820055015510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/bazgro-w-prasie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1173060820055015510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/1173060820055015510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/bazgro-w-prasie.html' title='Bazgroł w prasie'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-trrJMPjPBdA/TgtSKsOQz3I/AAAAAAAAAS0/UUOBh5x509E/s72-c/B_Bakugan_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6869491368871739413</id><published>2011-06-29T15:25:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T15:25:50.657+02:00</updated><title type='text'>Świat według Clarksona, część 3: Na litość boską!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eSbPAC1mXl0/Tgsny7AsOqI/AAAAAAAAASo/rUh-1eNpLQ0/s1600/Clarkson.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-eSbPAC1mXl0/Tgsny7AsOqI/AAAAAAAAASo/rUh-1eNpLQ0/s1600/Clarkson.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Brytyjska telewizja publiczna to fenomen na skalę światową. Utrzymująca się z abonamentu i zysków należących do niej przedsiębiorstw, nie emituje reklam ani płatnych ogłoszeń firm i instytucji. Mimo tego, ta istniejąca od 1922 roku, największa tego typu instytucja na świecie, w przeciwieństwie od polskiego odpowiednika, potrafi wygenerować takie hity programowe jak chociażby Top Gear, program dzięki któremu poznaliśmy Jeremy'ego Clarksona, samca gabarytami przypominającego średniej wielkości snopowiązałkę, golącego się maczetą, który grę wstępną ogranicza do wykrzyczanego w wyrąbanym toporkiem otworze w drzwiach - "kochanie jestem w domu". A na dodatek angielskiego do odruchów wymiotnych i na swój zboczony sposób dumnego z tej przynależności narodowej...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniana duma nie przeszkadza być Clarksonowi bacznym obserwatorem i rzeczowym krytykiem brytyjskiej rzeczywistości. Zresztą nie tylko jej, bowiem Jeremy w kolejnym tomie swoich felietonów (który ukazał się nakładem Wydawnictwa Insignis Media) równie sporo atramentu i jadu wylewa i na inne nacje - ze szczególnym uwzględnieniem braci w języku zza wielkiej wody.&lt;br /&gt;Oczywiście nie z wszystkimi poglądami tego topornego przedstawiciela klasy średniej możemy się zgodzić, szczególnie kiedy uderza on w naszą dumę narodową, sprowadzając rolę Polaczków obecnych na wyspie do roli służebnej. Scyzoryk otwiera się wtedy w kieszeni każdego krewkiego Polaka, na szczęście jednak dla autora podobnych wtrętów w całej książce jest niewiele. Zresztą dając się nieść potoczystemu językowi Clarksona, pełnego przytyków skierowanych do innych nacji, szybko zapominamy o chwilowym patriotycznym dyskomforcie.&lt;br /&gt;Jeremy znany jest ze swych oryginalnych poglądów, śmiałych tez wygłaszanych wbrew panującym modom światopoglądowym oraz filozofii wiecznego malkontenta - prześmiewcy. Jest on ponadto (co wiadomo) miłośnikiem szybkich samochodów, a także (to wiadomo już nielicznym) perkusistą amatorem, przeciwnikiem pończoch samonośnych oraz wegetarian, wegan i ekologów (których z chęcią przewiózłby na grubym postronku za Land Roverem, a następnie rozstrzelał). Zresztą we wspomnianych felietonach dostaje się nie tylko spasionym amerykanom, którzy myślenie zastąpili przepisami, nawiedzonym orędownikom pojazdów napędzanych krowimi bąkami czy kilku przedstawicielom brytyjskiej klasy politycznej. Siarczystego psztyczka Clarkson wymierza również narodowym świętościom, czyli angielskim pubom i królewskiej rodzinie (nie pomijając siwej głowy Elżbiety II). Trochę to dziwi, jeśli weźniemy pod uwagę fakt, że jest on między innymi pracownikiem państwowej telewizji. W naszym pseudodemokratycznym kraju już dawno wylądowałby w sądzie za obrazę uczuć, obalanie i osłabianie, a w finale zapłacił pół bańki kary za nazwanie kogoś starym dzieckiem.&lt;br /&gt;Oczywiście czasem trudno jest nam załapać o co temu dryblasowi tak właściwie chodzi, ale zrzucić to należy na karb różnic cywilizacyjnych i lekkiego zblazowania tego 50-letniego Brytola, któremu część mózgu wyżarł tradycyjny fajfoklok oraz wielowiekowe poczucie wyższości wyspiarzy nad resztą tego łez padołu.&lt;br /&gt;Pamiętam jak kiedyś dyrektor szkoły, do której czasem zaglądałem, złapał mnie ze zgrają innych początkujących nałogowców w ubikacji na paleniu. Wyprosił wszystkich, a mnie - jako jedynemu - pozwolił zostać. "Z pana, panie Raczek i tak już nic nie będzie" - powiedział.&lt;br /&gt;O Clarksonie wychowawca z internatu napisał: "Bardzo lubimy Jeremy'ego. Mamy nadzieję, że zakład poprawczy, w którym zostanie osadzony, nie będzie położony zbyt daleko od szkoły, bo z chęcią będziemy do niego od czasu do czasu zaglądać".&lt;br /&gt;Poza tym Clarkson nie miał nic wspólnego ze spaleniem przyszkolnej kaplicy - ja wcale nie podpaliłem drzwi w koedukacyjnym internacie, z którego szybko musiałem się wypisać.&lt;br /&gt;I za to też gościa lubię!&lt;br /&gt;Jeśli macie otwarte umysły i nieprosty światopogląd, to "Na litość boską!" jest doskonałą lekturą do nasiadówek w ubikacji. Jeden felieton - jedno wypróżnienie. Coś dla ducha i dla ciała. Sprawdziłem - czas czytania jednego felietonu doskonale wręcz dopasowany. Kończy się zanim na pośladkach zaczną się robić odciski od deski.&lt;br /&gt;Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6869491368871739413?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6869491368871739413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/swiat-wedug-clarksona-czesc-3-na-litosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6869491368871739413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6869491368871739413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/swiat-wedug-clarksona-czesc-3-na-litosc.html' title='Świat według Clarksona, część 3: Na litość boską!'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-eSbPAC1mXl0/Tgsny7AsOqI/AAAAAAAAASo/rUh-1eNpLQ0/s72-c/Clarkson.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-2181169862261776406</id><published>2011-06-29T14:10:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T14:10:30.723+02:00</updated><title type='text'>Najlepszy blog książkowy 2011 roku</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Jesteś twórcą/-czynią blogu o książkach lub jej okolicach, ewentualnie znasz taki - wyślij nam jego adres (musisz mieć jednak zgodę autora/-ki, właściciela/-ki) i zawalcz lub daj komuś szansę zyskać tytuł Najlepszego Blogu Książkowego i wygrać kampanię reklamową na portalu duże Ka, w jego wersji drukowanej i... WALIZKĘ pełną książek!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkurs skierowany jest do twórców blogów poświęconych książce, ilustracji i czytelnictwu (w konkursie nie mogą brać udziału strony związane z wydawnictwami), skierowanych zarówno do dorosłego, dziecięcego i młodzieżowego odbiorcy.&lt;br /&gt;Więcej o konkursie dowiecie się klikając walizkę poniżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://duzeka.pl/?dzial=ksiazka&amp;amp;id=artykuly&amp;amp;dalej=1&amp;amp;data=1306781951"&gt;&lt;img border="0" height="301" i$="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-S9NhGGYhXMQ/TgsVtRUwVUI/AAAAAAAAASk/cacNcVNMgP4/s320/walizka.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-2181169862261776406?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/2181169862261776406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/najlepszy-blog-ksiazkowy-2011-roku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2181169862261776406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/2181169862261776406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/najlepszy-blog-ksiazkowy-2011-roku.html' title='Najlepszy blog książkowy 2011 roku'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-S9NhGGYhXMQ/TgsVtRUwVUI/AAAAAAAAASk/cacNcVNMgP4/s72-c/walizka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-3641946214290161088</id><published>2011-06-29T10:44:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T10:44:30.689+02:00</updated><title type='text'>Tom Cruise. Nieautoryzowana biografia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4uURXCRoF3o/Tgrl54t9S6I/AAAAAAAAASY/0tLMopqXYBA/s1600/TomCruise.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-4uURXCRoF3o/Tgrl54t9S6I/AAAAAAAAASY/0tLMopqXYBA/s1600/TomCruise.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Mało która książka wywołała ostatnimi czasy takie poruszenie, i to długo przed pojawieniem się na półkach księgarskich, co najnowsze dzieło Andrew Nortona "Tom Cruise. Nieautoryzowana biografia". I nie ma się czemu dziwić! Nie dość, że sam Tom Cruise oraz powiązany z nim kościół scientologiczny od wielu lat wywołują powszechne zainteresowanie, to na dodatek zanim mogliśmy osobiście zapoznać się z jej treścią, już w przeróżnej maści mediach pojawiały się informacje zaprzeczające zawartym w nich faktom. Nie dziwota, że książka stała się gorąca jak mało która, a o to właśnie w dzisiejszym zmarketingowanym świecie chodzi.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najśmieszniejsze w całej sprawie jest jednak to, że największą reklamę biografii zrobił sam Tom Cruise, który tuż po jej wydaniu zagroził Mortonowi oraz wydawnictwu St. Martin’s Press pozwem i żądaniem 100 milionów odszkodowania, na co wydawcy zareagowali oficjalnym oświadczeniem o treści: "Z ogromnym żalem stwierdzamy, że pan Cruise oraz kościół scjentologiczny uznali za konieczne straszenie nas procesem na każdym kroku. Chociaż książka Andrew Mortona została już uznana za zbyt skandaliczną oraz niewystarczająco skandaliczną, uważamy, że osoby, które zadadzą sobie trud dokładnego jej przeczytania, znajdą stosunkowo trafny i fascynujący portret prawdziwego Toma Cruise’a". Ludzie - i słusznie - zaczęli mocno się zastanawiać, co też zawiera książka, że wywołała u kurduplowatego aktora taką alergiczną wręcz reakcję!? I zaczęli kupować. Niestety nie wszędzie! Otóż okazuje się, że mieszkańcy Wielkiej Brytanii muszą nabywać pozycję aż w Stanach Zjednoczonych, bowiem ze względu na surowe kary za zniesławienie nie trafi ona do sklepów na Wyspach Brytyjskich. To się nazywa wolność słowa w europejskim wydaniu!&lt;br /&gt;Tom Cruise, a raczej Thomas Cruise Mapother IV urodził się 3 lipca 1962 w Syracuse, w stanie Nowy Jork jako trzecie dziecko, jedyny syn z czworga dzieci (ma trzy siostry: Lee Anne De Vette - ur. 1959, Marian - ur. 1961 i Cass - ur. 1963), inżyniera elektronika Thomasa Mapothera III (ur. 15 października 1934, zm. w styczniu 1984), wędrującego ze stanu do stanu. Ojciec rozszedł się z matką Mary Lee Mapother, gdy Tom miał 12 lat, co odcisnęło się bolesnym piętnem na dalszym życiu aktora, a i przyczyniło się do przyszłego omotania go przez scientologów. Rozgłos zyskał dzięki "Szkole kadetów" (1981), lecz prawdziwą sławę i status gwiazdy zdobył wcielając się w komedii "Ryzykowny interes" (Risky Business, 1983) w rolę zdemoralizowanego Joela Goodsena, prowadzącego w domu, pod nieobecność rodziców, zwyczajny burdel. W filmie zagrała również Rebecca De Mornay, z którą łączyły Toma nie tylko sprawy zawodowe. Zresztą z 24-letnią ówcześnie aktorką wiąże się pierwszy pieprzny smaczek zawarty w tej książce. Otóż w jednej ze scen Cruise i Mornay lądują w łóżku. Do dziś wielu obecnych wtedy na planie członków ekipy filmowej rękę dałoby sobie obciąć, że para w pościeli wcale nie symulowała stosunku.&lt;br /&gt;Już wtedy Cruise dał się poznać jako obdarzony dziwnym urokiem osobistym i urodą, oddany pracy do reszty profesjonalista, dążący do celu choćby po trupach. Świadczy o tym wypowiedź Renee Zelweger - "Jego gra aktorska była tak dobra, że aż niesamowita. Patrzyło się w jego oczy i on naprawdę tam był, naprawdę był w tobie zakochany. Widać było jego serce i duszę. A potem reżysermówił 'cięcie', Tom schodził z planu, a ty musiałaś podjąć półroczną terapię".&lt;br /&gt;Zauważyło to wielu ludzi z branży, lecz nie tylko. Kolejny hit kasowy Toma, nakręcony w 1986 r. "Top Gun" sprawił, że 24-letnią gwiazdą zainteresował się przywódca kościoła scientologicznego - David Miscavige (notabene syna Polaka zarabiającego na życie graniem na trąbce), prowadzący przetrzebioną po rozłamie i zainteresowaniu stosownych organów ścigania trzódkę zgromadzoną przez założyciela kościoła scientologicznego L. Rona Hubbarda (pisarz, który założył sektę w 1951 r. zmarł w roku, gdy film Toma Cruise występującego w roli pilota elitarnej jednostki powietrznej udanie debiutował na ekranach kin).&lt;br /&gt;Sieć jaką omotano Toma tkana była przez Miscavige bardzo misternie. Nie trzeba było wiele czasu, by w jego łożnicy wylądowała Mimi Spickler, znana bardziej jako Mimi Rogers (należąca do sekty córka Phila Spiclera), która została w 1987 r. jego żoną.&lt;br /&gt;Do spotkania obu panów (Toma i Davida) doszło w 1989 r. Podobieństwa charakterologiczne tej dwójki, atmosfera przepychu jaką otoczono świeżo upieczoną hollywoodzką gwiazdę i stworzenie ułudy rodzinnej atmosfery, której, za sprawą zerwania kontaktu z ojcem, młody aktor w okresie dorastania był pozbawiony, sprawiło, że stał się on najlepszym i najwierniejszym nabytkiem kościoła scientologicznego i wiernym przyjacielem jego przywódcy.&lt;br /&gt;Potem Cruise poznał Nicole Kidman, rozwiódł się z nią, miał romans z hiszpańską aktorką Penélope Cruz, krótkie zauroczenie kolumbijską aktorką i modelką, Sofią Vergarą, i na koniec, 17 czerwca 2005 roku w Paryżu na Wieży Eiffela, oświadczył się aktorce Katie Holmes, z którą ma córkę Suri. Para pobrała się 18 listopada 2006 roku w średniowiecznym zamku warownym Odescalchi w miejscowości Bracciano, niedaleko Rzymu. Uroczystość okrzyknięto "ślubem roku".&lt;br /&gt;Nie będę zdradzać wszystkich szczegółów książki, bo odebrałoby to przyjemność jej ewentualnej lektury, a naprawdę warto samodzielnie zapoznać się z jej treścią. Na przeszło 400. stronach Andrew Norton nie tylko przedstawił doskonale udokumentowany materiał, oparty niejednokrtonie na wypowiedziach znajomych i przyjaciółach Toma, lecz nie bał się zadawać niewygodne dla gwiazdy Hollywood pytania i rozprawił się z kilkoma mitami towarzyszącymi jego karierze.&lt;br /&gt;Walorem biografii jest dodatkowo nie tylko płynność z jaką się ją czyta, lecz również fakt, iż dotyczy jednej z najbardziej kontrowersyjnych żyjących obecnie osób (z doświadczenia wiem, że nawet najbarwniejszy życiorys postaci historycznej nie wzbudza takich emocji jak pojedyncza plotka puszczona w obieg, a dotycząca znanej nam z mediów współczesnej osoby). W czasie gdy zalewani jesteśmy informacjami i plotkami tworzonymi czasem przez całe sztaby specjalistów i doradców otaczających same gwiazdy, a mające na celu wywołanie wokół ich klientów sztucznego ożywienia, pojawienie się takiej książki wpuszcza nieco świeżego powietrza do zatęchłego gwiazdorskiego światka. Pokazuje, że lukrowany hollywoodzki obrazek, to w rzeczywistości ściernisko opanowane przez sępy pierwszego sortu.&lt;br /&gt;Po książkę warto sięgnąć również z innego powodu. Morton doskonale przedstawił zasadę działania kościoła scientologicznego, który jest przecież niczym innym tylko kolejną sektą religijną. Pokazał metody rekrutacji, oddziaływania psychicznego na członków, powolne zatracania ich zdroworozsądkowego myślenia i zastąpienie logicznych argumentów przez chore i patologiczne dogmaty. Zasiał ziarno strachu wśród czytelników, którzy do tej pory odsuwali od siebie problem sekt, jako bezpośrednio ich niedotyczący. Dał jasny sygnał do przeciwstawienia się ich rosnącej sile i żarłocznej ekspansji (skupiający na początku dość skromne grono wyznawców, obecnie kościół scientologiczny działa już w kilku europejskich krajach i ma ponoć ok. 8 milionów członków). Pokazał, że nikt nie jest bezpieczny przed jej wpływami. Bo jeśli uległ im Tom Cruise, Nicole Kidman, Katie Holmes, John Travolta, Kelly Preston, Goldie Hawn, Demi Moore, Catherine Bell etc., czyli ludzie światli, których trudno posądzać o brak inteligencji, to co się stanie gdy scjentologiczne nauki, faszerujące umysły populistyczną papką religijną trafią na bardziej podatny grunt?&lt;br /&gt;"Tom Cruise. Nieautoryzowana biografia" to doskonała lektura dla tych, którzy liznęli nieco informacji o prawdziwym obliczu idola milionów kinomanów, lecz również osób, które nie posiadają w tym temacie zbyt rozległej wiedzy.&lt;br /&gt;A jest co poznawać, bo jak powiedziała jedna z koleżanek licealnych Toma:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;"Nie dajcie się zwieść jego uśmiechowi. On potrafi być naprawdę okropny".&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-3641946214290161088?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/3641946214290161088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/tom-cruise-nieautoryzowana-biografia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3641946214290161088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3641946214290161088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/tom-cruise-nieautoryzowana-biografia.html' title='Tom Cruise. Nieautoryzowana biografia'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-4uURXCRoF3o/Tgrl54t9S6I/AAAAAAAAASY/0tLMopqXYBA/s72-c/TomCruise.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-419292478486260717</id><published>2011-06-29T10:40:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T10:40:53.016+02:00</updated><title type='text'>Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0CsFwYKMzJY/Tgrk-4ZhqmI/AAAAAAAAASU/gGWTA22bX9k/s1600/Wicked.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-0CsFwYKMzJY/Tgrk-4ZhqmI/AAAAAAAAASU/gGWTA22bX9k/s1600/Wicked.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Znacie historię "Czarnoksiężnika z Krainy Oz"? Jeśli nie z książki, wydanej po raz pierwszy w Chicago w 1900 roku i będącej pierwszym utworem fantasy w literaturze dziecięcej, to zapewne z którejś z licznych ekranizacji. Osobiście najbardziej pamiętam musical z 1939 roku, w którym obok Judy Garlad wystąpił Frank Morgan, Ray Bogler i Jack Haley. O kimś zapomniałem? A tak, w tym przesłodzonym do odruchów wymiotnych, typowo plastikowym amerykańskim filmie familijnym kręcił się w okolicach cudownych butów Dorotki niejaki Toto, frędzlowaty przedstawiciel rodziny psowatych.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziecięciem będąc wzruszałem się losem 12-letniej Dorotki Gale, która została porwana przez trąbę powietrzną i przeniesiona na drugą stronę tęczy, do fantastycznej krainy Oz. Płakałem nad losem Cynowego Drwala, Stracha na Wróble i Tchórzliwego Lwa, cierpiących na syndrom Koziołka Matołka (szukają po serokim świecie tego, co jest bardzo blisko). Współczułem małej dziewczynce i jej czworonożnemu przyjacielowi, których matka natura rzuciła do krainy zidiociałych optycznie kurdupli, małp z Lufthansy, a przede wszystkim do trójki rasowo odmiennych debili. Nie dziwi zresztą ta środowiskowa odmienność - Frank Baum, twórca cyklu powieści o Dorotce i Krainie Oz był skrajnym przykładem rasisty i ksenofoba.&lt;br /&gt;I wydawało się, że Kraina Oz stracona jest już dla ludzkości (a szczególnie dla jej najmłodszych przedstawicieli), gdy na rynku wydawniczym pojawiła się książka Gregory'ego Maguire "Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu", odkłamującej nieco historię samej Krainy, a w szczególności tytułowej Czarownicy.&lt;br /&gt;Książka ukazała się w Stanach w 1995 roku. Osiem lat później, w 2003 roku, na jej podstawie powstał musical broadwayowski pod tym samym tytułem. Niestety potrzeba było kolejnych siedmiu lat, by w 2010 roku "Wicked..." pojawiła się, za sprawą Wydawnictwa Initium, w polskich księgarniach.&lt;br /&gt;Zazwyczaj świat otaczający głównych bohaterów książki postrzegamy jako płaski ciąg przydrożnych banerów. Wiadomo, że jest i wiadomo że w jakiś, mniejszy lub większy sposób, wpłynął na bieg wydarzeń. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że podobnie jak w przypadku anegdotycznej ilustracji zjawiska chaosu determistycznego, czyli "efektu motyla", życie naszych bohaterów jest bardzo wrażliwym na zmiany warunków początkowych układem nieliniowym, na który wpływa każdy element otaczającego świata. Główny wątek historii to wielka układanka, w skład której wchodzą również te statyczne (wydawać by się mogło) banery.&lt;br /&gt;Do życia Elfaby - tytułowej Złej Czarownicy z Zachodu, Gregory Maguire podszedł jako do takiego układu - układanki, którego ukształtowaną, ostateczną formę widzieliśmy w dziele Franka Bauma. Co jednak zdeterminowało jej charakter, jakie wydarzenia odcisnęły się piętnem na jej dorastaniu, że miast zostać matką, żoną czy kochanką, a życie podporządkować maksymie ukutej przez Juliusza T.:&lt;br /&gt;Tak dla wspólnej korzyści&lt;br /&gt;I dla dobra wspólnego&lt;br /&gt;Wszyscy muszą pracować,&lt;br /&gt;Mój maleńki kolego.&lt;br /&gt;stanęła po ciemnej stronie mocy.&lt;br /&gt;Już sam początek zwiastuje, że łatwo jej w życiu nie będzie... &lt;br /&gt;Oto piękna i jeszcze aktywna seksualnie żona miejscowego pastora - Frexa, wywodząca się z bogatego i wpływowego rodu - Melena, rodzi dziewczynkę. Poród odbywa się w pełnej konspiracji, z dala od domu, albowiem tego samego dnia miejscowi wieśniacy z osady, zwanej Pospieszne Granice, zagięli parol na jej męża. Czy to wpływ nietypowych okoliczności przyrody, klątwa ciemnego ludu, a może fakt, że niewiasta pod nieobecność męża ostro nadużywała środków odurzających i w stanie kompletnego naćpania wpuszczała pod dach i do pochwy każdego napotkanego wędrowca, dziewczynka która przychodzi na świat jest całkiem zielona i wyposażona w ostry garniturek zębów... Dziecku jakimś cudem udaje się przeżyć w małomiasteczkowo-wiejskim środowisku, wydawać by się mogło o zerowej tolerancji na taką odmienność (nawet w czarodziejskiej krainie). Dorasta, choć lekko nie jest.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Wreszcie Elfaba (bo tam ma na imię dziewczątko) wyrusza w świat po naukę. Niestety nie zawsze taką, jaką chciałaby zdobyć. Nie dość jednak, że niewiasta różni się od innych umaszczeniem, to na dodatek większość czasu spędza nad książkami. Odrzucenie poza margines towarzyski i to na własne życzenie (duszą towarzystwa Elfaba raczej nie jest) nie sprzyja zacieraniu różnic, i tych wynikających z wyglądu jak i tkwiących głęboko w duszy.&lt;br /&gt;Oczywiście Maguire nie skupia się tylko na samej Elfabie. Przez karty książki przewija się też cała plejada bohaterów znanych z "baumowego" oryginału, łącznie z trójką rasowo odmiennych późniejszych przyjaciół Dorotki. Dzięki temu zabiegowi dowiadujemy się o dość traumatycznych przeżyciach Cynowego Drwala, Stracha na Wróble i Tchórzliwego Lwa, dla których późniejsze przygody były połączeniem joggingu i sesji terapeutycznej.&lt;br /&gt;Wielu naukowców i znawców literatury uważa, że "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" jest powieścią z kluczem. Przygody młodego dziewczęcia po drugiej stronie tęczy rzekomo odnoszą się do sytuacji Stanów Zjednoczonych na przełomie XIX i XX wieku. W przypadku Bauma do czynienia mamy z napompowaną machiną władzy, starającą się - poprzez nielogiczne rozporządzenia - zachować pozory zaplanowanej działalności (nikt mi nie wmówi, że edykt szarlatana Oza o noszeniu stosownych okularów w Szmaragdowym Grodzie nie jest przejawem kreowania przez niego pozorów władzy w momencie, gdy tak faktycznie jest jej pozbawiony). Maguire poszedł nieco dalej i przedstawił kulisy władzy, pełne nadużyć, okrucieństwa, nienawiści, małostkowości i sprzeniewierzenia się zasadom moralnym. Wszystkie te elementy złożyły się lub wpłynęły na układankę zwaną Elfaba. W ostatecznym rozrachunku na złą układankę...&lt;br /&gt;Początek "Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu" nie przyciąga. Czytelnika znużyć może sielski krajobraz i nuda wiejskiego życia. Objaśnianie świata również autorowi nie wychodzi zbyt dobrze. W momencie kiedy w innych powieściach na dzień dobry dostaje się kopytem między oczy, a dalej jest jeszcze boleśniej, Maguire serwuje nam przypowieść o wartościach rodzinnych i negatywnym wpływie używek na życie seksualne dzikich. Zapewniam Was jednak, że po przejściu tego sielskiego piekła jest już tylko lepiej. Widać, że Gregory potrzebował miejsca na rozpędzenie pióra. A to śmiga potem z prędkościami podświetlnymi nie dając możliwości na głębszy oddech.&lt;br /&gt;Elfaba rulez!&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-419292478486260717?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/419292478486260717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/wicked-zycie-i-czasy-zej-czarownicy-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/419292478486260717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/419292478486260717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/wicked-zycie-i-czasy-zej-czarownicy-z.html' title='Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-0CsFwYKMzJY/Tgrk-4ZhqmI/AAAAAAAAASU/gGWTA22bX9k/s72-c/Wicked.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6323559009854737917</id><published>2011-06-28T23:20:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T23:34:02.876+02:00</updated><title type='text'>Katarzyna Nowak - Żałuję kilku rzeczy...</title><content type='html'>&lt;em&gt;- Chcesz mieć zarąbisty wywiad?&lt;/em&gt; - spytała bardzo bezpośrednio.&lt;br /&gt;Chciałem.&lt;br /&gt;Za chwilę przesłała jeszcze raz wiadomość, tym razem mocno ugrzecznioną (poprzednią zapobiegawczo wykasowała):&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Czy chce Pan zamieścić na swoim portalu wywiad ze mną?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;W dupie, ja wolę zarąbisty wywiad! Nie chcę wypranej rozmowy, wyjaławiania słowa, krochmalenia dialogu. Ma być krew, skowyt i flaki!&lt;br /&gt;Tak to się zaczęło.&lt;br /&gt;Podała mi adres mailowy.&lt;br /&gt;- &lt;em&gt;Wyślij pytania!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Ale niektóre pytania wynikają z poprzednich odpowiedzi. Jak mam przewidzieć jak potoczy się rozmowa. Nie chcę wysyłać szablonowego zestawu...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Może to potrwa dłużej, ale jeśli się zgodzisz będę przesyłał po jednym pytaniu. Ty coś odburkniesz, nawet monosylabą, ja znowu udam mądrego i jakoś poleci. -&lt;/em&gt; napisałem &lt;em&gt;- Czasu przecież mamy jak lodu, chyba że właśnie umierasz na jakąś nieuleczalną przypadłość i wkrótce spodziewasz się zejścia...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Nie spodziewała się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;No to powiedz mi kobieto miła, kiedy zaszczycisz nas kolejną książką!? Jestem właśnie po lekturze "Kobiety w wynajętych pokojach" i przyznam bez wazeliny, że ostatnio tak dobrze czytało mi się "Salam" Piotra Kalwasa! Chodzi mi oczywiście o polskiego autora... &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Nieee, to chyba nie jest pierwsze pytanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wiem, zacząłem od dupy strony, ale kto powiedział, że to ma być zawsze pytanie zwieńczające!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;A czemu akurat od tego? Sorki, ale wielu pisarzy w wieku lat 20 ma już na swoim koncie po kilka pozycji. Może niekoniecznie najwyższych lotów, ale jednak ma. &lt;br /&gt;Ty 20 lat już nie masz (mam nadzieję, że nie obrazisz się na mnie za tę wycieczkę metrykalną) i to dopiero trzecia pozycja. Ja jestem pod wrażeniem i nie zbędziesz mnie pustosłowiem o przedkładaniu jakości nad ilość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;To kiedy następna książka? Nie wiesz? Nic się nie rodzi? Nic nie kiełkuje? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Kiełkują różne rzeczy, ale je odrzucam. To wciąż nie TO. Chyba jeszcze mam w głowie Kasikę. Zaczęłam pisać po 40-ce. Zabawne, bo dokładnie tak jak moja matka. Po jej śmierci, niejako poprzez tę śmierć, bo zaczęłam od jej biografii i... stracilam etat w gazecie. Popatrz na wydania: I książka w 2005 na rynku, droga - w 2007, trzecia - latem 2010... Nie potrafię od razu wskoczyć do kolejnej historii, ot tak. Muszę ją najpierw poczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ale czemu zaczęłaś tak późno!?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pisałam już w podstawówce, w liceum... non stop. Wcześnie nauczyłam się pisać - mialam 5 lat. Ale kiedy zaczęłam pracować jako dziennikarka popelniłam błąd myślowy: uznałam, że ta moja pisanina to nieważne, nikomu niepotrzebne brednie, a dziennikarstwo to poważna sprawa! Zresztą w komunie i tak nie wydałabym nigdzie nic. Nie straciłam lat na pisaniu artykułów, ale szkoda, że uznałam wyższość dziennikarstwa nad pisaniem prozy. Dopiero po napisaniu pierwszej książki zrozumialam, że to jest moja prawdziwa pasja i powołanie, i odkrylam jaką mi to daje niesamowitą adrenalinę. I sytuacja (i moje myślenie) się odwróciła. Nic mi nie daje większej adrenaliny i poweru niż pisanie książki. Najgorzej jest po wydaniu, kiedy następuje cisza i zaczynasz mieć nerwicę: co teraz? czy napiszę kolejna? trzeba się spieszyć... itd. Także masz odpowiedź: w 1990 zaczęłam prace w dziale miejskim lokalnej krakowskiej gazety i uważałam, że to jest mega ważne, zeszyty zapisane opowiadaniami poszły w kąt. Aż do... 2004 roku. Zresztą może miałam jakiś lęk przed pisaniem? Nie wiem. Matka wciąż jednak wierzyła, że w końcu znów zacznę pisać. Była o tym wręcz przekonana...&lt;br /&gt;W wieku lat 20 to ja zaczynalam studiowac w głębokiej komunie i imprezować, nawet nie myślałam o pisaniu.&lt;br /&gt;Poza tym musiał nadejść "mój" czas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;I zaczęłaś właśnie od biografii matki - chyba największej fanki Twojego talentu. To miał być hołd, podziękowanie czy dopełnienie pożegnania? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Chyba wszystko naraz, ale pisząc nie zastanawiałam się nad tym. Po prostu pisałam. Praktycznie non stop, chyba że już padalam i zasypiałam. Wciągnęło mnie to strasznie, mimo że to nie była proza. To też nie jest typowa biografia jak zrecenzowal Łukasz Maciejewski. Raczej opowieść właśnie, połączenie reportażu z literaturą.&lt;br /&gt;Najpierw pomyślałam, że nie dam rady, że nie pamiętam... ale jak zaczęłam - samo poszło. I tak zamiast rozczulać się nad sobą, żyłam niejako jej życiem. To bylo fascynujące. Pisanie też, działało jak narkotyk. Wiedziałam już, że napiszę kolejną książkę, bo bez pisania nie potrafię normalnie egzystować, czy jakkolwiek to nazwać. Po prostu - pasja! &lt;br /&gt;Podobnie mam z czytaniem. Od młodości strasznie dużo czytałam. Rodzice mieli sporą bibliotekę. a jak wreszcie pojawiły się książki z zachodu, to wpadłam po uszy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ale przyznasz, że czytanie i pisanie to dwie różne rzeczy. Tobie przypadł w udziale dar słuchania i opowiadania. Czy nie żałujesz dziś, że nie zaczęłaś wcześniej, że matka nie zobaczyła okładki z Twoim nazwiskiem? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;No właśnie żałuję. Ale skoro zaczęłam od jej biografii.... Ten mój wywód o dziennikarstwie sprzed chwili jest właśnie o tym, że żałuję, że błędnie myślałam...&lt;br /&gt;A że matka nie zobaczyła? No to już bardzo żałuję, ale z deka za późno na żale. Ona i tak wiedziala... czytała te wszystkie moje dziecięce i nastoletnie wypociny i wiedziala...&lt;br /&gt;Popatrzmy jednak na sprawę nieco inaczej - są pisarze, którzy zaczynali późno i myślę, że jednak chodzi o jakość! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ale Twoja literatura jest właśnie taka lekko rozżalona... Nie zastanawiałaś się poza tym, że żal straconego czasu i próba nadgonienia zdrowo wpłynął na jej jakość? Na to smakowite rozżalenie... &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rozżalona? Nie przyszłoby mi to do głowy! Czemu tak myslisz? W każdym razie do wszystkiego trzeba dojrzeć, mowiąc banalnie, ale to prawda, więc i ja musiałam i jak widać dobrze się stało. Ale rozżalenia w swoich książkach nie widzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kobiety w Twoich książkach są w jakiś sposób niepełne i samotne. Żal nie bije po oczach, ale podświadomie daje się wyczuć... Niby są w jakiś sposób szczęśliwe ze swojej rzeczywistości, ale jednak... &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Mówisz teraz o ostatnich dwóch książkach. Są i wściekłe i samotne jednocześnie.... Bardziej prawdziwe niż te z Harlequinow. Nie wiem ile stron miałaby moja książka o kobiecie non stop szcześliwej i radosnej? No chyba, że akcja działaby się w psychiatryku. To obrazki jak z reklamy proszku do prania, no wiesz te wiecznie radosne kobiety, szcześliwe że mają lepszy wybielacz do plam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Myślisz, że trzeba się solidnie wkurwić, żeby przelać to w miarę krwiście na papier? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;To zależy od piszącego, ale myślę, że tak! Bo wtedy to co piszesz, te twoje emocje to całe wkurwienie widać w tekście nawet jeśli piszesz o sielankowym domku z ogródkiem. Emocje pisarza widać choćby między jego słowami. Pod warunkiem, ze jest dobry. &lt;br /&gt;Ja tak miałam przy "Kobiecie w w wynajętych pokojach". Solidnie się wkurwiałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Znaczy się "Kobieta w wynajętych pokojach" to Ty... A co z Kasiką? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;To też ja bo ją napisałam. W tym sensie każda następna książka też będzie mną. Ale jak ktoś czytał "Moją Mamę Czarownicę" to połączy fakty i pomyśli, że Kasika to autobiografia, a to nieprawda. Wzięłam pewne fakty i na nich oparłam fabułę, wiele w niej jednak fikcji literackiej... Zwykle powtarzam, że w każdej martwej naturze kryje się aytoportret. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wbijasz się w mało popularne tematy. Parytety na ustach, a w domach pierwotny patriarchat, dulszczyzna i hipokryzja - tak wygląda w większości nasze społeczeństwo. Przez to Twoje książki raczej nie trafią na wszystkie salony. Czujesz się jak kronikarz szczerej mniejszości? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Kronikarz? Nie! Ale właśnie to, co napisałeś strasznie mnie wkurza. A ja na salony nie piszę. Nie zależy mi na tym. Chciałabym mieć jak najwięcej Czytelników, to normalne, ale hipokrytom chyba moje książki się nie spodobają, a Dulskim już na pewno nie. Popularne... nie wiem co jest popularne. Pewnie to, co nie drażni i nie każe myśleć, nie otwiera oczu, nie zadaje pytań, nie drażni i pozwala życ w błogim, lepkim uśpieniu. Ja wolę budzić niż usypiać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;No przepraszam! Do mojego salonu trafiłaś - czy on gorszy!?&lt;br /&gt;A skąd motyw księdza? Przerobiony własnoręcznie (wyszło nieco dwuznacznie), koleżankę, kolegę, sąsiadkę z piętra niżej... A może jakaś uraza do instytucji, która znalazła odbicie na kartach książki?&lt;br /&gt;Ja jestem pod tym względem bezpartyjny, a jak tam u Ciebie? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ja też. Nie uznaję Kościoła.&lt;br /&gt;Motyw księdza, oczywiście z życia wziety! Ale mojego nie cudzego - nie ma sensu tego ukrywać.&lt;br /&gt;A czy uważasz, że dla pisarza nie ma świętości, są tylko tematy odpowiednio podane? &lt;br /&gt;Tak, uważam że literatura powinna przekraczać granice lub... ich nie mieć!&lt;br /&gt;Najgorzej jest jednak samego siebie cenzurować, lepiej iść na całość. Ale też nie taką dosłowną, trzeba zostawić nieco miejsca na wyobraźnię. Książka ma zadawać (czy budzić) pytania, a nie podawać tylko gotowe odpowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;A czy są tematy, których - choć nie uznajesz tabu - jednak nawet patykiem nie ruszysz? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wspomniana już sielanka jak z reklamy proszku do prania. Powiedzmy, że ktoś ma piekło w domu ale dla sąsiadow i krewnych udaje, że jest idealnie. Więc tego nie ruszę - w sensie tej zewnętrzności, tej idealności ... bo to koszmarnie nudne. Pełno takich scenariuszy poniewiera się w zamkniętych domach.&lt;br /&gt;Idealne pary? To bzdura totalna bo nie ma czegoś takiego. To fikcja, matrix. Jeśli jest dobrze, to o tym nie trzeba mówić głośno, bo zwyczajnie nie trzeba! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;A co z polityką? Jesteśmy wszak narodem domowych - politycznych specjalistów i przedtelewizorowych - salonowych wyjadaczy... &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Polityką się nie zajmuję. Brzydzi mnie! Nie utożsamiam się ani z lewicą, ani prawicą, ale jeśli miałabym się określić, to jestem lewakiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6323559009854737917?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6323559009854737917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/katarzyna-nowak-zauje-kilku-rzeczy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6323559009854737917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6323559009854737917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/katarzyna-nowak-zauje-kilku-rzeczy.html' title='Katarzyna Nowak - Żałuję kilku rzeczy...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-166835100089125663</id><published>2011-06-28T23:09:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T23:09:02.228+02:00</updated><title type='text'>Jaki ojciec, taki syn...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/1eITfhOwyTU/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1eITfhOwyTU&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/1eITfhOwyTU&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A jak u nas wygląda promocja czytelnictwa? Hę?!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-166835100089125663?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/166835100089125663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/jaki-ojciec-taki-syn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/166835100089125663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/166835100089125663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/jaki-ojciec-taki-syn.html' title='Jaki ojciec, taki syn...'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-5234550266665989273</id><published>2011-06-28T22:34:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T09:46:37.005+02:00</updated><title type='text'>Miłość do pomarańczy</title><content type='html'>Tuż po pojawieniu się informacji o dodruku miesięcznika "Książki. Magazyn do czytania", niektórzy obserwatorzy rynku zaczęli zastanawiać się nad prawdziwością niedawnych badań stanu czytelnictwa w Polsce. Co bardziej w gorącej wodzie kąpani publicznie zadali kłam wyliczeniom, że Polak to głąb i wtórny analfabeta, który posługuje się emotikonowymi skrótami, a słowo pisane w mocno nieortograficznym wydaniu, widuje jedynie na ekranie swojego telefonu komórkowego. Przecież 60 tys. egzemplarzy to - jak na polskie warunki - nakład nie w kij dmuchał! &lt;br /&gt;Czy oznacza to, że nagle naród głód literatury poczuł, czy po prostu brakowało takiego pisma w naszym&amp;nbsp;rozmodlonym kraju? Czy trafiło ono do nowych i świeżo olśnionych pięknem słowa drukowanego ziomków, czy może do tych, co stale szlifują bruk do księgarń i bibliotek? Poczekamy - zobaczymy, jak długo działać będzie efekt nowości. Bo o zwycięstwie nad ciemnotą będzie można trąbić dopiero wtedy, gdy statystyczny operator manualny szpadla, po skończonej pracy, wybierze kupno i lekturę Słowackiego, który wielkim poetą był, a nie destylatu alkoholowego rozcieńczonego wodą, choćby i najzacniej nazwanego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-N_zkS3nFT6k/Tgo8YO8MhFI/AAAAAAAAAR4/tVWctOCB7dQ/s1600/Ksiazki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-N_zkS3nFT6k/Tgo8YO8MhFI/AAAAAAAAAR4/tVWctOCB7dQ/s320/Ksiazki.jpg" width="197" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-5234550266665989273?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/5234550266665989273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/miosc-do-pomaranczy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5234550266665989273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/5234550266665989273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/miosc-do-pomaranczy.html' title='Miłość do pomarańczy'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-N_zkS3nFT6k/Tgo8YO8MhFI/AAAAAAAAAR4/tVWctOCB7dQ/s72-c/Ksiazki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-3192338932893532719</id><published>2011-06-28T20:56:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T20:56:53.576+02:00</updated><title type='text'>Fidel Castro. Biografia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Mw8ouRy53Ao/TgojWmrknaI/AAAAAAAAARc/uTn3UnH1G_8/s1600/Fiedel.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-Mw8ouRy53Ao/TgojWmrknaI/AAAAAAAAARc/uTn3UnH1G_8/s1600/Fiedel.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Kiedy 13 sierpnia 1926 roku w Biránie w prowincji Oriente swój pierwszy okrzyk wydał Fidel Alejandro Castro Ruz, ani jego matka - Lina Ruz, ani tym bardziej Angel Castro - zamożny plantator trzciny cukrowej, nie podejrzewali nawet, że oto wydali na świat najdłużej rządzącego dyktatora na świecie (1 stycznia 1959 r. - 24 lutego 2008 r.), którego nieograniczona władza pochłonęła - według nieoficjalnych źródeł - ok. 100 tys. ofiar. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarówno w czasie pobierania nauk w jezuickim Colegio Lasalle i Colegio Dolores w Santiago de Cuba, a potem w Colegio Belen w Hawanie, elitarnej szkole dla arystokracji i burżuazji, uchodzącej za kuźnię młodych kadr dla konserwatywnych sił politycznych rządzących wyspą, nic nie wskazywało na to, że ten wybitny uczeń i sportowiec na zawsze zmieni oblicze wyspy. Dopiero na studiach na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Hawanie Fidel począł odkrywać oblicze rewolucjonisty. Nie przeszkodziło mu to w zdobyciu tytułu doktora prawa cywilnego i licencjatu prawa dyplomatycznego. Czy jednak ówczesny bojownik, walczący o prawa biedoty, i znany nam obecnie dyktator to jedna i ta sama osoba? Okazuje się, że nie!&lt;br /&gt;Trudnego zadania przybliżenia drogi na szczyty władzy i ewolucji światopoglądowej Fidela Castro podjął się Volker Skierka, który sięgnął do mało znanych źródeł i dokumentów, m.in. zapisów związanych z Kubą w NRD-owskim biurze politycznym i Stasi. Choć z książki bije niewątpliwa sympatia autora do Maximo Lidera, określonego przez jednego z brytyjskich ambasadorów jako mieszaninę "Martiego, Robin Hooda, Garibaldiego i Jezusa Chrystusa", to nie można odmówić mu niezależności i trafności sądów o całym panteonie kubańskiej rewolucji.&lt;br /&gt;Droga Castro do objęcia nieograniczonej władzy na wyspie nie przejawiała na swym początku komunistycznych ciągot. Nie chodziło o stworzenie czerwonego przyczółka zaledwie 80 kilometrów od wybrzeża Florydy, lecz zakończenie krwawych rządów tkwiącego w kieszeni Stanów Zjednoczonych Fulgencio Batisty. Głoszone w tamtych czasach przez Fidela deklaracje polityczne i gospodarcze, wyraźnie pokazują, że fundamentem rewolucji było obalenie tyrana, wyrwanie Kuby z amerykańskiej zależności i stworzenie w pełni wolnego państwa. Wydawać się mogło, że najtrudniej będzie spełnić ten pierwszy warunek - dziś wiemy, że obalenie reżimu Fulgencio Batista y Zaldívara było zaledwie wstępem do o wiele trudniejszej bitwy. &lt;br /&gt;Wojowanie z uzbrojonymi po zęby wojskami rządowymi Castro rozpoczynał z 21-osobową grupką niedobitków ocalałych po niefortunnym lądowaniu ekspedycji na wyspie. Pomimo początkowych problemów i wbrew wojennej logice partyzanci odnieśli całkowite zwycięstwo. Niestety późniejsze działania zmierzające do wyzwolenia gospodarki kubańskiej z rąk obcego kapitału - pomimo braku własnego, niefortunne i nieprzemyślane reformy oraz monokultura trzciny cukrowej spowodowały, że kraj zaczął powoli chylić się ku upadkowi. Przyczyna takiego stanu rzeczy była prosta. Za rządów Batisty 40 procent kubańskiego cukru powstawało w rafineriach będących własnością Amerykanów. Do nich należało 90% sieci telefonicznych i energetycznych. Dominowali w transporcie, przemyśle naftowym, wydobyciu niklu, kontrolowali bankowość i kredyty. Do USA wędrowało w sumie dwie trzecie dóbr całego kubańskiego eksportu, natomiast trzy czwarte importu pochodziło właśnie ze Stanów Zjednoczonych. Nic więc dziwnego, że nagła blokada ze strony rozeźlonego pozbawieniem wpływów na Kubie potężnego sąsiada wpłynęło niekorzystnie na jej sytuację gospodarczą. Choć wcześniej Fidel Castro nie przejawiał komunistycznych sympatii (jawnie skrytykował m.in. pacyfikację Czechosłowacji przez ZSRR w 1968 r.), to w obliczu zaistniałej sytuacji począł szukać poparcia czerwonych towarzyszy zza wielkiej wody.&lt;br /&gt;"Nie chcieliśmy wyjść naprzeciw rozpaczliwym dążeniom Kuby pragnącej postępu gospodarczego. (...) Wykorzystywaliśmy wpływy naszego rządu, aby promować interesy i wzrost dochodów prywatnych firm amerykańskich, które zdominowały gospodarkę tej wyspy. (...) To zatem nasza własna polityka, nie zaś polityka Fidela Castro, sprawiła, że nasz dawny sąsiad obrócił się przeciw nam" - mówił John F. Kennedy, jeszcze jako kandydat na prezydenta USA. Trudno nie zgodzić się z takim rozumowaniem.&lt;br /&gt;To nie kto inny tylko Stany Zjednoczone wyhodowały komunistyzną satelitę niedaleko swoich granic. To one stworzyły Castro jakiego znamy - wydarzenia jakie nastąpiły po zwycięstwie rewolucji były konsekwencją nieprzemyślanych i krótkowzrocznych decyzji ufnych w swą nieomylność amerykańskich polityków. Zauważył to również Volker Skierka, który w Maximo Liderze zobaczył nie tylko zbrodniarza, lecz również wielką osobowość, postać która na zawsze zmieniła nie tylko historię Ameryki Łacińskiej, lecz wpłynęła na historię całej cywilizacji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-3192338932893532719?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/3192338932893532719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/fidel-castro-biografia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3192338932893532719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/3192338932893532719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/fidel-castro-biografia.html' title='Fidel Castro. Biografia'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Mw8ouRy53Ao/TgojWmrknaI/AAAAAAAAARc/uTn3UnH1G_8/s72-c/Fiedel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-8402624706316134637</id><published>2011-06-28T20:50:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T21:05:09.386+02:00</updated><title type='text'>Książki wyśnione</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Poniżej przedstawiamy TOP5 książek, których fabuła została wyśniona przez pisarzy lub (jak na przykład w przypadku "Zmierzchu") przez kogoś z grupy przyjaciół i znajomych królika i spisana ku chwale światowej literatury i osobistego konta bankowego.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie są to jedyne przypadki zaczerpnięcia pomysłu książkowego z marzeń sennych, te jednak (ze względu na tytuły i nazwiska autorów) uznaliśmy za najbardziej jaskrawe.&lt;br /&gt;A Wam co się ostatnio śniło?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sJAjDEYJTJ4/TgoiNozhf0I/AAAAAAAAARI/PIaSvUG1gwQ/s1600/Sen_Zmierzch.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-sJAjDEYJTJ4/TgoiNozhf0I/AAAAAAAAARI/PIaSvUG1gwQ/s1600/Sen_Zmierzch.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;1. Zmierzch - &lt;/strong&gt;Stephenie Meyer &lt;br /&gt;Pewnego czerwcowego poranka 2003 roku, matka Stephenie Meyer obudziła się mając w pamięci sen, w którym dwoje młodych ludzi leżało na łące i rozmawiało o miłości. Jedną z tych osób była nastolatka, drugą piękny wampir o lśniącej skórze. Para mówiła o kłopotach wynikających z łączącego ich uczucia, bo zazwyczaj te dwie rasy nie łączyły się w związki, lecz choć wampir łaknął krwi swej partnerki, coć powstrzymywało przed zatopieniem kłów w jej jedwabistej szyi.&lt;br /&gt;Jak się okazało był to początek serii książek, które do tej pory sprzedałały się w nakładzie przeszło 17 milionów egzemplarzy i okupowały listę bestsellerów New York Timesa przez 91 tygodni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SbILzn-pKEo/TgoiRsnFXEI/AAAAAAAAARM/xJzfHbrPduw/s1600/Sen_Misery.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-SbILzn-pKEo/TgoiRsnFXEI/AAAAAAAAARM/xJzfHbrPduw/s1600/Sen_Misery.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;2. Misery - &lt;/strong&gt;Stephen King&lt;br /&gt;Jednym z najpłodniejszych pisarzy naszych czasów jest mistrz horroru, Stephen King. Król wielokrotnie przyznawał się do czerpania pomysłów ze snów. Podobnie było w przypadku "Misery", która przyśniła się pisarzowi w samolocie. Ponoć sen był tak przekonujący, że King zaraz po zakończeniu lotu przycupnął gdzieś na terenie portu lotniczego i napisał 40-50 pierwszych stron opartej na nim powieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-i0uMY_PCqSk/TgoiWmy1gDI/AAAAAAAAARQ/hg8hMHDl6OU/s1600/Sen_Frankenstein.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-i0uMY_PCqSk/TgoiWmy1gDI/AAAAAAAAARQ/hg8hMHDl6OU/s1600/Sen_Frankenstein.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;3. Frankenstein - &lt;/strong&gt;Mary Shelley&lt;br /&gt;W 1816 roku Mary Shelley spędzała lato ze swym kochankiem i przyszłym mężem Percy Shelley'em w posiadłości lorda Byrona w Szwajcarii. Pewnej nocy, podczas rozmowy przy ognisku, podjęto temat zabiegów reanimacyjnych ludzkiego ciała. Tej samej nocy nastolatce przyśnił się sen, którą spisała w formie opowiadania. W tym samym roku Percy (również pisarz) zachęcił ją do rozwinięcia dzieła. W ten sposób koszmar senny osiemnastoletniej dziewczyny na stałe wszedł do kanonu światowej literatury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QZ10UJF-OB4/TgoibgA3vqI/AAAAAAAAARU/N9_kLcHoTFo/s1600/Sen_Jekyll_Hyde.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-QZ10UJF-OB4/TgoibgA3vqI/AAAAAAAAARU/N9_kLcHoTFo/s1600/Sen_Jekyll_Hyde.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;4. Dr Jekyll i pan Hyde - &lt;/strong&gt;Robert Louis Stevenson&lt;br /&gt;Robert Louis Stevenson był już uznanym pisarzem, gdy przyśnił mu się sen o lekarzu z zaburzeniami osobowości. Po przebudzeniu opanował go istny szał pisarski, dzięki czemu pierwszą wersję powieści skończył w trzy dni. Jak to miał w zwyczaju poprosił o uwagi swoją żonę, a gdy ta wystawiła dziełu ocenę, usiadł ponownie do pracy i stworzył powieść znaną nam do dnia dzisiejszego (rzekomo mocno wspomagając się kokainą) w zaledwie dziesięć dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-dOxtY744TWk/Tgoifv8n03I/AAAAAAAAARY/GH8bNehVwc0/s1600/Sen_Mewa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-dOxtY744TWk/Tgoifv8n03I/AAAAAAAAARY/GH8bNehVwc0/s1600/Sen_Mewa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;5. Mewa - &lt;/strong&gt;Richard Bach&lt;br /&gt;W 1959 roku Richard Bach był zapalonym lotnikiem. Być może fascynacja lotem jaka się obudziła w pisarzu sprokurowała sen o młodej mewie, której nie wystarcza przeciętne życie oparte na ciągłym szukaniu jedzenia i hałaśliwej walce o łup. Jonathan Livingston Seagull (tak nazywa się ptak i taki jest oryginalny tytuł powieści Bacha) zostaje przez to wykluczony ze społeczności, ale nie powstrzymuje go to przed szukaniem wolności.&lt;br /&gt;Autor napisał kilka rozdziałów, lecz z braku weny odłożył rękopis na półkę. W oczekiwaniu na dopisanie zakończenia dzieło, uznane za jedną z najgłębiej i najbardziej poruszających nowel filozoficznych, przeleżało osiem lat.&lt;br /&gt;Ostatecznie "Mewa" okazała się bestsellerem, którego wydanie w twardej oprawie wyprzedziło nawet... "Przeminęło z wiatrem"!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-8402624706316134637?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/8402624706316134637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/ksiazki-wysnione.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8402624706316134637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/8402624706316134637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/ksiazki-wysnione.html' title='Książki wyśnione'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-sJAjDEYJTJ4/TgoiNozhf0I/AAAAAAAAARI/PIaSvUG1gwQ/s72-c/Sen_Zmierzch.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6921343813172181490</id><published>2011-06-28T20:44:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T20:44:16.774+02:00</updated><title type='text'>Złe małpy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TvbZcLfntko/Tgog508wlZI/AAAAAAAAARE/OSeoI4vEq3k/s1600/ZleMalpy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-TvbZcLfntko/Tgog508wlZI/AAAAAAAAARE/OSeoI4vEq3k/s1600/ZleMalpy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Jeśli ktoś wśród swoich inspiracji literackich wymienia Philipa K. Dicka, i zapowiada, że w podobnym tonie pisana jest jego powieść, to albo brak mu pokory, albo cierpi na wirusową wersję katatonicznego poczucia humoru. Jest jeszcze jedno wytłumaczenie, bardziej związane z zasadami chorego public relation i sztucznego pompowania wizerunku - celem wywołania czytelniczego zainteresowania i podkręcenia sprzedaży - wyjaśniające stawianie Matta Ruffa i jego "Złe małpy" w jednym szeregu z niedoścignionym mistrzem psychodeliczno-solipsystycznej fantastyki. No może nie w jednym szeregu, ale tuż obok. Na plecach Mistrzów wspinają się maluczcy! &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dick wielkim pisarzem jest i basta, Matt Ruff do pięt mu nie dorasta. Nawet się zrymowało, ale ten sklecony na biegu wierszyk w pełni oddaje przepaść jaka dzieli tych dwóch twórców.&lt;br /&gt;"Złe małpy" to zapis seansów psychiatrycznych Jane Charlotte, która przyznaje się do pracy dla sekcji zwanej Wydziałem Usuwania Niefortunnych Osób - potocznie określanej jako Złe Małpy, w ramach większej organizacji walczącej ze złem na świecie. Psychiatra, choć znajduje pewne cechy wspólne rzeczywistych wydarzeń z opowieścią swojej pacjentki, filtruje ją przez znane sobie jednostki chorobowe i medyczną teorię. Jane jest w nich morderczynią usuwającą społecznych szkodników, czy to już ukształtowanych, czy też dopiero dojrzewających. Choć sama wad pełna, ciągnąca walizkę życiowych potknięć i pomyłek, na zlecenie lekko widmowych mocodawców stara się naprawiać świat usuwając z jego zdrowej tkanki ogniska chorobowe. Niestety z czasem i zupełnie nieświadomie, sama staje się częścią tej tkanki. Praktycznie do końca nie wiemy czy mamy do czynienia z prawdziwą opowieścią czy konfabulacją pacjentki domu dla umysłowo wypaczonych.&lt;br /&gt;"Złe małpy" to sensacja z elementami fantastyki. Pomysł lekko nadęty i ociekający pompatyczną nutą, pociągnięty jest nawet dość ciekawie i płynnie - czasem nawet zbyt płynnie, kosztem budowania odpowiedniej atmosfery - lecz nie zaskakująco. Matt Ruff nie jest mistrzem wielowątkowych powieści. Akcja leniwie zmierza od punktu A do punktu B, choć czasem wręcz prosi się o lekkie podkręcenie. Niedosyt i ogólne złe wrażenie dopełnia zakończenie, którym Ruff chciał schlebić chyba zbyt dużej ilości czytelniczych gustów.&lt;br /&gt;Ogólnie "Złe małpy" to lektura za ciężka dla ucznia gimnazjum a zbyt naiwna nawet dla przeciętnego licealisty.&lt;br /&gt;Raczej dla osób, które nie mają co zrobić z wolnym czasem, a w pobliżu nie ma - oprócz poradnika działkowca i etyietki płynu do płukania tkanin - nic do czytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6921343813172181490?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6921343813172181490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/ze-mapy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6921343813172181490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6921343813172181490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/ze-mapy.html' title='Złe małpy'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-TvbZcLfntko/Tgog508wlZI/AAAAAAAAARE/OSeoI4vEq3k/s72-c/ZleMalpy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-6089700344033967595</id><published>2011-06-28T20:37:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T20:37:21.188+02:00</updated><title type='text'>Sańkja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nIMl0N_5Rq8/TgofUWiAFYI/AAAAAAAAARA/3DYbku2upuI/s1600/Sankja.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-nIMl0N_5Rq8/TgofUWiAFYI/AAAAAAAAARA/3DYbku2upuI/s1600/Sankja.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Czy tak naprawdę znamy wczoraszą - dzisiejszą - jutrzejszą Europę? Czy światłość poglądów, którą zawdzięczamy głównie telegraficznemu skrótowi informacyjnemu, przefiltrowanemu przez sito medialności, nie płonie w nas ogniem zbyt słabym i stlonym? Czy znamy sąsiadów, dzielących z nami ten niewielki, a jednak jakże różny tuż za zakrętem, skrawek ziemi? Im bardziej wgłębiam się w lekturę tytułów "Inna Europa Inna Literatura" Wydawnictwa Czarne, tym głośniej i pewniej odpowiadam sobie na to pytanie - "NIE"!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fascynację szczerą choć mocno ambiwalentną od zawsze czułem do literatury rosyjskiej (przez czas jakiś również radzieckiej). Czy tylko ja? Nie! Choć sympatie nasze przesunięte są mocno na zachód, to najważniejszy skrawek serca nadal tkwi na wschodzie. Geograficznie, mentalnie i uczuciowo zawsze będziemy tkwić przy stole z barszczem, pierogami i butelką gorzałki. Nie dla naszych żołądków i umysłów zachodnie frykasy, które choć częstokroć frapujące smakowo, pozostaną jedynie formą odświętnej ciekawostki. Ambiwalencja naszych uczuć do wschodu, a co idzie za tym również do literatury, opiera się właśnie na braku kompatybilności serca i umysłu. Rozsądek ciągnie nas na zachód, serce każe zostać na miejscu lub stoczyć się na wschód. I słowo stoczyć jest w tym przypadku chyba najbardziej adekwatne. Adekwatne dla naszych rozterek i możliwości zrozumienia książki "Sańkja" Zachara Prilepina, rosyjskiego dziennikarza i pisarza. Wszak przecież tylko pijany Polak może zrozumieć to, co na co dzień czuje trzeźwy Rosjanin. Informatycy ukuli całkiem zgrabną formułkę - kompatybilność wsteczna, dotyczącą zgodności programów i sprzętu ze starszymi wersjami. W nas tkwi ona jak wirus, który bez względu na szerokość geograficzną, zawsze będzie wywoływać ckliwe skurcze.&lt;br /&gt;I takie bolesno-tkliwe skurcze wywołuje właśnie "Sańkja" - książka ze wszech miar dziwna. Z jednej bowiem strony wywołująca estetyczne obrzydzenie, z drugiej emanująca przedziwnym magnetyzmem.&lt;br /&gt;Główny bohater, Sasza Tiszyn, jest młodym członkiem bojówki, stojącej w opozycji do władzy i wszelkich przejawów proputinowskiego myślenia. Jaśnie oświeconemu Władimirowi Władimirowiczowi i watasze prezydenckich wasali zarzuca upadek Wielkiej Rosji i degrengoladę społeczeństwa. Bardziej z powodu (chyba) braku jakiejkolwiek alternatywy (wszak w Rosji wszystko przesiąknięte jest moralnym upakiem - szczególnie siły polityczne) i nadmiaru młodzieńczej, pozbawionej ojcowskiej ręki, energii, wstępuje do "Sojuszu Stwórców". Grupa ta, skupiona wokół odsiadującego wyrok w jednym z więzień, polityka i pisarza Kostienki, widzi tylko jedno rozwiązania dla upadłej ojczyzny - jest nią kolejna wielka rewolucja.&lt;br /&gt;"Sańkja" to męska i bezkompromisowa pozycja, mocno wsparta życiorysem pisarza (urodzony w 1975 r. Zachar Prilepin jest na co dzień aktywnym działaczem partii narodowo-bolszewickiej, służył też jako kapitan OMON-u podczas operacji w 1996 i 1999 roku). To opowieść o dojrzewaniu w kraju pozbawionym idei i złudzeń, gdzie w oparach hektolitrów wódki wspomina się wielką Mateczkę Rosiję i topi codzienną bezsilność. "Sańkja" to dziennik członka organizacji mającej stać się remedium na chorą teraźniejszość i zapowiedzią nowej przyszłości. Niestety lekarstwo (Sojusz Stwórców) jest również chorobą. Nie dostrzega tego ani Prilepin, ani bohater jego książki. Bowiem po rewolucji i czasie rozwiązań siłowych, zdrowego organizmu nie stworzy się ideologią pięści i ogranymi hasłami, trącącymi faszyzmem.&lt;br /&gt;Trudno jednak oczekiwać tego zrozumienia od osoby wyznającej palącą nienawiść do liberalizmu, demokracji i kapitalizmu oraz dążącej do zbudowania hierarchicznego społeczeństwa.&lt;br /&gt;Zarówno Prilepin jak i jego literacki odpowiednik nie wyrastają ze swych przekonań. Ich rozwój skierowany jest bardziej na desperackie utrwalanie i wzmacnianie starych idei.&lt;br /&gt;Czy ten brak dalekosiężnego i zdroworozsądkowego celu (bo doprowadzenie do ogólnonarodowej rozpierdziuchy takowym na pewno nie jest) i bijący z kart książki nihilizm jest rozwiązaniem dla naszych wschodnich sąsiadów? Nie wiem. Na pewno jednak był to doskonały pomysł na powieść, którą czyta się z masochistyczną wręcz satysfakcją. I nie potrzeba jej podkręcać butelką narodowego płynu starej i nowej Rosji - karbidówki. Prilepin czyni to lepiej...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-6089700344033967595?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/6089700344033967595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/sankja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6089700344033967595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/6089700344033967595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/sankja.html' title='Sańkja'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-nIMl0N_5Rq8/TgofUWiAFYI/AAAAAAAAARA/3DYbku2upuI/s72-c/Sankja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3531835078564038774.post-4550927604053943160</id><published>2011-06-28T20:19:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T20:34:05.951+02:00</updated><title type='text'>Samuraj Neko</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VGRPNPzpGx0/TgodXEj62AI/AAAAAAAAAQ0/aOucUt1F6Q0/s1600/SamurajNeko.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-VGRPNPzpGx0/TgodXEj62AI/AAAAAAAAAQ0/aOucUt1F6Q0/s1600/SamurajNeko.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Kiedy żal już patrzeć na literackie czy graficzne koszmarki przeznaczone dla najmłodszego czytelnika, wylewające się z księgarskich półek, a ostatnio bez pardonu wciskające między marchewkę i pampersy w hipermarketowych promocjach, pojawia się pozycja, która zgrabnym plaśnięciem w lico przywraca trzeźwość umysłu i wiarę w książkę i jej społeczną misję. Kiedy zasada, że dla dzieci trzeba starać się bardziej, skrócona zostaje o dwie litery ("ta") i degraduje do "bardziej" jedynie w kwestii zmarnowanego nakładu, pojawia cud literacki, graficzny i edytorski, który potrafi powalić na kolana nawet wtórnego analfabetę z zezem rozbieżnym i skrajną formą daltonizmu.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do takich pozycji zaliczyć na pewno należy "Samuraja Neko" pióra Rosy Liksom z zabójczo pięknymi rysunkami Klausa Haapeniemi, którą możemy podziwiać dzięki Bożenie Kojro i Jej nastawionemu na przybliżanie polskiemu czytelnikowi literatury skandynawskiej wydawnictwu.&lt;br /&gt;"Samuraj Neko" to opowieść o szlachetnym samuraju, broniącym biednych i słabych przed zakusami silnych i bogatych, zdradzonym przez złego władcę Toranagę i wyszkolonym przez mistrza Takuana na wojownika ninja. To opowieść o szlachetnej zemście na wiarołomnym panu i otaczającym go stadzie zdegenerowanych pochlebców, których jedynym celem są już tylko tańce, hulanki i swawola. "Samuraj Neko" to japońska (pisana fińską ręką) wersja przypowieści o zwycięstwie dobra nad złem, może zbyt jak na europejski gust krwawa i dosłowna (bardziej wcześni bracia Grimm niż późna Konopnicka), ale dzięki temu bardziej prawdziwa od historyjek zaopatrzonych w słowne strefy zgniotu i łagodne literackie zaokrąglenia.&lt;br /&gt;Drugim powodem do zachwytu w przypadku "Samuraja..." są ilustracje, które przyprawić mogą co bardziej wysmakowanego Czytelnika o nagły bezdech połączony ze skrajną odmianą oczopląsu. Tyle graficznego dobra już dawno nie widziałem w jednej książce wydanej na naszym rynku. &lt;br /&gt;Pozycja duetu Liksom - Haapaniemi to rodzynek, który rozanieli najbardziej zatwardziałe zmysły. Polecam z czystym sumieniem - ja się zachwyciłem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rXaHwxW9UGE/TgoekfR9m5I/AAAAAAAAAQ8/Q1-vlv44iKw/s1600/SamurajNeko_01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" i$="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-rXaHwxW9UGE/TgoekfR9m5I/AAAAAAAAAQ8/Q1-vlv44iKw/s320/SamurajNeko_01.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rosa Liksom&lt;/strong&gt; jest wielokrotnie nagradzaną fińską pisarką i malarką, autorką powieści, opowiadań oraz scenariuszy filmowych. Studiowała antropologię i nauki społeczne, obecnie mieszka w Helsinkach. Cieszący się międzynarodową sławą fiński projektant i ilustrator Klaus Haapaniemi pracuje na stałe w Londynie. W 2008 r. został wyróżniony w Finlandii tytułem „Grafika Roku”. "Samuraj Neko" stanowi pierwszą opublikowaną w Finlandii wspólną pracę obojga artystów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3531835078564038774-4550927604053943160?l=saloon-bluzniercow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/feeds/4550927604053943160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/samuraj-neko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4550927604053943160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3531835078564038774/posts/default/4550927604053943160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/06/samuraj-neko.html' title='Samuraj Neko'/><author><name>REDnacz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06992547521147362646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-VGRPNPzpGx0/TgodXEj62AI/AAAAAAAAAQ0/aOucUt1F6Q0/s72-c/SamurajNeko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
